Reklama

Reklama

Impresje na temat tego, co nie znane........

Właśnie jestem po lekturze książki Amy Chua pt. „Bojowa pieśń tygrysicy”. Zrodziło mi się pytanie: czy istnieje idealny model wychowawczy? Czy „chińskie matki” są lepsze od „zachodnich”? Pytania te nabrały dla mnie szczególnego znaczenia z tego względu, że jestem początkującą matką, szukającą własnej drogi wychowawczej.....

Właśnie jestem po lekturze książki Amy Chua pt. „Bojowa pieśń tygrysicy”. Zrodziło mi się pytanie: czy istnieje idealny model  wychowawczy? Czy „chińskie matki” są lepsze od „zachodnich”? Pytania te nabrały dla mnie szczególnego znaczenia z tego względu, że jestem początkującą matką, szukającą własnej drogi wychowawczej.....

Amy Chua wychowywała córki w dyscyplinie, stawiając przed nimi coraz to nowe wymagania. Dla niej nie było zadowalające bycie dobrym. Satysfakcję z córek czerpała tylko wtedy gdy były najlepsze. Droga do bycia najlepszym okupiona była ciężką pracą dziewczynek, bezwzględnym posłuszeństwem wobec matki i  brakiem poszanowania podmiotowości dzieci. Czy taki model można uznać za efektywny? Autorka akcentuje, że „wielu zachodzi w głowę, jakim cudem chińscy rodzice wychowują tak, w przeważającej większości zdolne dzieci. Zastanawiają się, jak to możliwe, aby wydać na świat tylu geniuszy matematycznych i muzycznych...”. Czy to oznacza, że inne kręgi kulturowe nie sprzyjają rozwijaniu talentów? A być może stosunkowo duża liczba chińskich geniuszy w skali globalnej jest konsekwencją liczebności narodu chińskiego, a nie modelu wychowawczego?

Reklama

Pierwsze spotkanie z wyznaniami Amy Chua wzbudziło we mnie oburzenie, irytację i jeszcze wiele negatywnych odczuć. Po dłuższej chwili przyszła jednak refleksja… Czy zachodni model wychowywania dzieci jest bardziej skuteczny? Dzieci, nie znające wartości pracy, nie szanują ani dóbr materialnych, ani rodziców, którzy im poprzez ciężką pracę te dobra zapewniają. Zbytnie przywiązywanie uwagi do podmiotowości podopiecznych przyczynia się do przyznania im szerokiego zakresu autonomii, co w rezultacie prowadzi do anarchii. Rodzice nie potrafią poradzić sobie z własnymi dziećmi. Dzieci nie obdarzają rodziców autorytetem, tylko szukają go poza strukturami rodzinnymi.

Jaką więc wybrać ścieżkę wychowawczą, aby nasze pociechy wychować na porządnych ludzi, odpowiedzialnych, szanujących siebie i bliźnich, kierujących się określonymi wartościami i zasadami? Jako początkująca matka pytania takie pojawiają się w mojej głowie niemal codziennie. Chciałabym za 20 lat stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie „byłaś dobrą matką”. Życie jest jednak pełne wyzwań, nieoczekiwanych zwrotów akcji, a wychowanie dzieci nie wpisuje się w żadne schematy np. dzieci o dużym poziomie wrażliwości wychowywane zgodnie z modelem chińskim mogą ciężko znosić konieczność ciągłego rywalizowania z innymi dziećmi oraz permanentną krytykę ze strony rodziców. Rudymentarne znaczenie ma więc znalezienie „złotego środka”, który będzie łączył elementy obu modeli. Ponadto, każdy model jest swoistym weberowskim typem idealnym, pewnym uproszczeniem rzeczywistości. Mądrość wychowawcza musi polegać na dostosowaniu tego modelu do uwarunkowań rodzinnych. Wychowanie jest swoistą polityką, strategią, wypracowywaną przez rodziców w wyniku doświadczenia. Jak każda polityka, ta również okupiona jest zagrożeniem popełniania błędów. Istotne jest, aby być świadomym tych błędów i wyciągać na ich podstawie wnioski.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy