Reklama

Reklama

Słowo o kawie

Kawa dla wielu to przystanek w pracy, obowiązkowy punkt w harmonogramie dnia. Każdy kto popija kawę ma chyba swój ulubiony sposób spożywania tego trunku. Warto jednak czasami korzystając z okazji, poddać się chwili i spróbować lokalnych metod parzenia i picia kawy np. w podróży.

 Kawa dla wielu to przystanek w pracy, obowiązkowy punkt w harmonogramie dnia. Każdy kto popija kawę ma chyba swój ulubiony sposób spożywania tego trunku. Warto jednak czasami korzystając z okazji, poddać się chwili i spróbować lokalnych metod parzenia i picia kawy np. w podróży.

 

Nieoczekiwaną dla mnie przygodę kawową przyniósł spontaniczny wyjazd do Czarnogóry. Uznanym tu jak i na całym świecie klasykiem jest kawa z ekspresu ciśnieniowego. Można ją dostać chyba w  każdej szanującej się kawiarni. Jej smak zależy jednak od jakości ekspresu, gatunku kawy i warsztatu barristy. Nawet drogie ekspresy potrafią sporządzić słabą kawę, a właściwie raczej ich właściciele...  W warunkach domowych czy biurowych kawa z ekspresu bywa wypierana kawą rozpuszczalną. Łatwość jej przygotowania sprawia, że kubek rozpuszczalnej kawy szybko zaspakaja bieżące potrzeby ducha i ciała.

Reklama

Na własne potrzeby posiadam kawiarkę typu moka popularną we Włoszech. Zwana tam makinetką kafetierka złożona jest z naczynia na wodę, sitka na zmieloną kawę i dzbanka na kawę gotową do spożycia. Gotująca się woda wytwarza parę, która przechodzi pod ciśnieniem przez sitko i skrapla się w postaci esencjonalnego espresso. Dalej można serwować wedle uznania małą czarną w mini filiżance, capuccino z mleczną pianką lub po prostu uzupełniając mlekiem w kubku. Można też gorącym espresso zalać kostki lodu i uzyskać kawę mrożoną. Przygotowanie jest banalnie proste i jak dla mnie w każdej postaci taka kawa smakuje wybornie. 

Wracając do Czarnogóry spodziewałam się nabyć tu nową pamiątkową kawiarkę. Jednak stragany w nadmorskich miejscowościach niczego takiego nie oferowały.  Można było natomiast nabyć naczynie zwane tygielkiem lub dżezwą po turecku. Naczynia wykonane z miedzi, a niektóre ze zdobionego mosiądzu pięknie prezentowały się na straganach, nie wydawały się być specjalnie użyteczne. Na wyposażeniu  apartamentu, który zamieszkaliśmy w Czarnogórze również znalazłam mały emaliowany tygielek do kawy, całkiem zwyczajny kubeczek z długim uchwytem. Wydawało się, że to dobra okazja aby spróbować lokalnego sposobu parzenia kawy. Wg wyszukanych receptur do tygielka należy  wsypać 3-4 łyżeczki drobno zmielonej kawy, łyżeczkę cukru i dopełnić zimną wodą. Cukier wzbudził mój sprzeciw,  a ponieważ rzadko trzymam się sztywno przepisów  więc i tym razem postanowiłam z niego zrezygnować. Zgodnie z zaleceniem, kawę zalaną wodą należy doprowadzić do podniesienia się płynu bez jej zagotowania. Przy pierwszej próbie okazało się to dość trudne a właściwie po prostu nie udało się. Oczekiwanie ok. 4 min nie spowodowało podniesienia się płynu, a już w następnej chwili gdy właśnie na sekundę spuściłam wzrok z tygielka, kawa wrząc wylała się z niego. To co zostało nie smakowało rewelacyjnie ale uznałam, że próbę należy ponowić.

Kolejne próby - w kolejne dni - pozwoliły opanować sztukę doprowadzania do podnoszenia się płynu bez utraty zawartości tygielka. Ciągle niesatysfakcjonujący smak skłonił mnie do dodania cukru zgodnie z pierwotną recepturą. To nie spowodowało jednak, że wywar stał się lepszy. Po kilku kolejnych próbach jej smak ciągle nie zachwycał. Kawa była brązowym płynem bez intensywnego aromatu i wyczuwalnej mocy, a w smaku wyczuwalny był posmak pyłu kawowego - pył opada szybciej jeśli, po przygotowaniu kawy, do tygielka wkropli się  kilka kropel zimnej wody. Zarzuciłam wreszcie domowe próby przygotowania kawy po turecku i postanowiłam spróbować smaku sporządzonego w lokalnej kawiarni.  Przyznaję było warto. Malutki tygielek zawierał esencjonalny gorący napój. Sposób jego przyrządzania powoduje jednak utratę aromatu i smaku, którego poszukuję w espresso. Było to dość ciekawe doświadczenie, jednak kawę po turecku pozostawiam jej wielbicielom.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy