Reklama

Reklama

Moją pasją było i jest uczenie.

W tym kierunku warto dalej działać, mam efekty w nauczaniu. Uczniowie mnie pamiętają. Stosowałam różne techniki, metody nauczania, lubię też pomagać córci jak zdobywać wiedzę. Kiedyś już tu pisałam,porównując nauczyciela do reżysera a uczniów do aktorów. Szkoda tylko,że trudni uczniowie dominują w klasie i nie zawsze można przeprowadzić lekcję tak jak by to się chciało. Szkoda, że rodzice mało angażują się w nauczanie i wychowanie dzieci, gdy współpracują ze szkołą, nawet trudni uczniowie chcą i potrafią się zachować, a także uczyć. Martwe społeczeństwo, biegnące za pieniądzem, wychowuję sieroty społeczne, które popadają w narkomanie, alkoholizm itp. uzależnienia.

A rozwnąć można później stawiając na autorytety! W Polsce mamy wiele autorytetów, światowej sławy, którzy mają inponujące spostrzeżenia. Mnie, najbardziej jednak podobało się szkolnictwo zawodowe w czasach PRL-u. Po  co nam na przykład tyle doktorantów, jeśli nie ma kto ich obsłużyć, obciąć im włosy, czy posprzątać toalety.Na  doradztwie zawodowym miałam przyjemność zapoznać się z osobami, którzy kształcenie zawodowe mieli za priorytet. Przyszły zmiany, reformy i zachciało się nam mieć wyższe wykształcenie, i po wyższym sprzątamy w zakładach bo nie ma dla nas pracy. Czyli rzeczowo ujmując co z badaniami? Czemu nie przewidujemy przyszłości? Kierunki takie jak matematyka są  jednak już dotowane? W podstawówce powinno być już więcej matematyki. Jaką bzdurą było zniesienie matematyki z matury, niedługo będziemy matematyków sprowadzać z Francji, z Niemiec nie bo tam brakuje już! Mam pytanie do Polskich naukowców, polityków czemu nie współpracujecie razem, czemu nie zaczynacie od szkół podstawowych?

Reklama

Mój pierwszy promotor zajmował się właśnie takimi badaniami, ciekawa jestem czy ma osiągnięcia w tym kierunku. Muszę poszukać. Kształcenie ustawiczne, jest kształceniem ciągłym,ale po co kształcić się ciągle na innych kierunkach, jeśli i tak w moim miejscu zamieszkania nie ma dla mnie miejsca?

Żal mi nauczycieli, gdyż co jakiś czas zmieniają nazwy przedmiotów, i ciągle muszą się dokształcać. Czyli żyją ciągle w stresie. Przykładowo zainwestowałam w germanistykie a język niemiecki wycofują ze szkół. Czy nie powinno mi państwo Polskie zapewnić pracy, skoro za moje pieniądze profesorowie się ustawiają, i nie chcę im się już robić badań.

I co z tą Polską? Powiedział sławny redaktor, no co?

Polscy studenci, Polscy uczniowie pytają, Polscy nauczyciele bezrobotni też! W jakim kierunku iść.

Metody, techniki nauczania, zmieniane co chwile podręczniki!

Co z tą autonomią szkół, powinna być, czy nie! Jakimi zasadami kierują się dyrektorzy zatrudniający swoją rodzinę w szkole? Czy przyjmując łapówki za miejsce pracy. Przykładowo będąc stazką od razu wiedziałam,że nie mam szans, bo powiedziano mi to przed jego ukończeniem, że nie mam tu szans.

Mam wiele pytań? Odpowiedzi nie chcę mi nikt dać.

Proszę o odpowiedź jakiegoś polityka, jakiegoś naukowca, co z tą Polską?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy