Reklama

Reklama

Twórczość (nie) mile widziana?!

Mając wiele wolnych chwil i wielu nie do końca udanych próbach wydania mojej twórczości zaczęłam się zastanawiać czy "twórczość" jest w cenie. Czy w dzisiejszym świecie, kiedy człowiek goni za pieniądzem jest jeszcze czas na czytanie powieści lub wierszy?

Pewnie jest wielu ludzi uzdolnionych w Polsce tak jak ja. I pewnie nie jeden z nas się zastanawia co zrobić, żeby nasze dzieła ujrzały światło dzienne. Moja przygoda z pisaniem wierszy i opowiadań zaczęła się jeszcze w podstawówce. Wówczas będąc w szóstej klasie napisałam swój pierwszy wiersz na język polski. Obecna nauczycielka pani Szymańska postawiła mi za niego ocenę dobrą. I tak uwierzyłam we własne możliwości i zaczęłam pisać wiersze. Tych pierwszych, które powstały jeszcze w podstawówce już dawno nie ma. Zaginęły gdzieś podczas wielu przeprowadzek. Lecz zanim one zaginęły zdążyła je przeczytać moja polonistka w technikum. Recenzję, którą wówczas usłyszałam pamiętam jakby to było dziś. Wówczas pani Brzezińska- Posłuszny powiedziała mi, że jeśli popracuję to mam szanse zaistnieć w świecie literatury. Za radą mojej polonistki zaczęłam pisać. Dzisiaj tych wierszy jest już przeszło 80. Siedem lat temu wysłałam je na konkurs, ale niestety nie było żadnego odzewu. Nawet nie wiem czy dotarły do jury. Dwa lata temu wysłałam gotowy tomik do wydania do kilku wydawnictw. Dwa z nich się odezwały i były zainteresowane wydaniem moich wierszy, ale niestety jest to małe "ale" . Otóż oba wydawnictwa żądały pieniędzy za wydanie książki. Jestem ciekawa czy tak jest we wszystkich wydawnictwach, czy tylko w nie których? Inne wydawnictwa wcale się nie odezwały. Zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle ktoś jeszcze dzisiaj czyta poezję. A przecież mamy w Polsce wielu wybitnych poetów takich jak Wisława Szymborska, Czesław Miłosz czy Stanisław Barańczak. Jednakże jest wielu innych poetów. Pytanie czy nasze dzieci będą znały te wielkie osobistości? W świecie gdzie liczy się tylko pieniądz a książki zostały wyparte przez komputery czy moje marzenia o wydaniu własnego tomiku ma jeszcze sens? Czy jakby te wiersze ujrzały światło dzienne czy ktoś by jeszcze je kupił i przeczytał? Moje wiersze czytało wiele osób z bliższego i dalszego otoczenia i wszyscy byli zgodni co do jednego, że powinnam je wydać. Ale skąd wziąć 3500zł na wydanie. Czy wydawnictwo ma prawo żadać pieniędzy za wydanie książek? Wiele pytań pojawia się w naszych głowach. Zastanawia mnie też fakt, że pojawiają się programy rozrywkowe o tańcu czy też muzyczne, szukające wokalistów lub ludzi uzdolnionych w różny sposób. Więc pytam co z nami twórcami piśmiennymi? Dlaczego dla nas nie ma żadnych konkursów albo jeśli są to nie są one tak nagłaśniane? Zastanawiam się czy trzeba mieć znajomości lub też znane nazwisko aby wydać książkę tak jak Kamil Durczok, którego nawiasem mówiąc szanuje. A jak Dorocie Masłowskiej udało się wydać książkę i jeszcze ktoś zechciał nakręcić film na bazie jej powieści? Dlaczego mi albo jednemu z wielu siedzących w domu nie udaje się taka sztuka? Co trzeba zrobić żeby zaistnieć? Wspomniałam o wierszach, które nie są popularną lekturą, ale w między czasie zaczęłam pisać powieść, która dzisiaj stanęła w martwym punkcie, bo brak czasu w codziennym życiu na pisanie. Pomysłów mam wiele i pewnie wszystkie stanowiły by dobry scenariusz nie jednego filmu. Czy tak trudno jest się przedrzeć w bardzo hermetycznym środowisku? Jestem ciekawa czy tym artykułem wywołam jakąkolwiek dyskusję...czy kogokolwiek poruszy ten temat. Pozdrawiam Izabela

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy