Reklama

Reklama

wokół miłości

jak zwykle :)

Przypominam sobie pewną rzeźbę, wyobrażającą cztery pogrążone w rozmowie kobiety, wykonaną w dziewiętnastym wieku i świetnie przyjętą przez ówczesną krytykę za oryginalność i doskonałą technikę. Niczym light motyw wraca do mnie ta praca Camille Claudel i jej frywolny tytuł: „Plotkarki”. Widz patrzący na grupę czterech kobiet, znajduje się w niezręcznej sytuacji; trudno określić przestrzeń, w jakiej bohaterki prowadzą konwersację, są one przez nas bardziej podglądane niż podziwiane. Kobiety są nagie, co nie pozostaje bez wpływu na specyficzny charakter wyobrażenia. Każda część ciała - głowy lekko uniesione, bądź pochylone; nogi rozstawione, tudzież mocno ściśnięte; palce stóp lekko dotykające powierzchni - zdają się w zastępstwie wyrażać emocje, których w pełni na twarzach kobiet nie możemy oglądać. Pamiętam uczucia towarzyszące kontemplacji tego dzieła, pamiętam wzruszenie, chęć podzielenia się z bliskimi swoim odkryciem. Rzecz materialna, stworzona przez artystkę, dzieło sztuki rzeźbiarskiej wyróżniające się na kartach historii sztuki, zmieniło mój sposób patrzenia na piękno, zmieniło mój sposób patrzenia na człowieka.

Reklama

Dwie kobiety odwrócone do widza plecami ustawione są naprzeciw trzeciej, centralnej postaci wyobrażenia-spotkania, umieszczonej w głębi kompozycji. Czwartą kobietę, której głowa jest lekko uniesiona, oglądać możemy z profilu. Wyobrażam sobie artystkę w trakcie wykonywania rzeźby, zazdroszczę jej braku skrępowania, kunsztu, koncepcji, podziwiam jej umiejętność oddania kobiecości, czaru, erotyzmu i nigdy nie chcę zapomnieć pierwszego wrażenia, pierwszego spotkania, pierwszego uczucia.

Ciała trzech kobiet są silnie wygięte ku centralnej postaci, zdają się być zatrzymane w „nerwowym”, impulsywnym ruchu. Twarz kobiety, na której skupia się uwaga pozostałych, wyraża niepokojące napięcie, jej prawa dłoń, uniesiona ku ustom, osłania je. Skupienie i zaciekawienie postaci silnie oddziałuje na widza, co z kolei przesądza o psychologicznym charakterze wyobrażenia. Opis rzeźby odzwierciedla fragmenty miłości, intymnego zbliżenia, uczucia pewności i zaufania. Ukrywam słowa, które mogą zranić, tworzę koncepcję uczucia, w oparciu o potrzeby drugiej osoby, zamieniam swoje życie w opowieść o tym, co najważniejsze i nie zapominam o drobnych gestach. Lekcja o sztuce nabiera uniwersalnego charakteru, przenika te sfery życia, które odpowiadają za szczęście. Chciałabym być dumną ze swego życia, pochwalić się nim, złożyć przysięgę, na znak, że dokonałam właściwych wyborów. Pocieszam się, że ten moment nadejdzie, tymczasem pora jest już późna, bliscy śpią, jest cicho i spokojnie, dana jest mi możliwość skupienia i koncentracji.

Ciała kobiet opracowane zostały z niezwykłą precyzją, zgodnie z anatomią. O pewnej stylizacji mówić możemy dopiero w partii włosów, które u każdej z postaci zwinięte zostały w niewielki kok, a poszczególne pukle są ostro zarysowane. Mam przed sobą to namacalne piękno, poddane stylizacji, ukształtowane na modłę ówczesnego kanonu, mam przed sobą twarz kochanej osoby, której entuzjastyczny uśmiech, zawsze zdawał mi się mieć coś z greckiej doskonałości.

 

Kompozycja jest zwarta, tutaj każda nowa postać byłaby intruzem. Cztery figury wyznaczają półokrąg, który z prawej strony zamknięty jest pionową płaszczyzną. Od góry, kompozycję zamykają głowy kobiet, które wyznaczają punkt zbiegu linii diagonalnych. Brak linii pionowych i poziomych w opisywanej grupie rzeźbiarskiej wpływa na spotęgowanie ruchu, który zdaje się ogarniać nawet ławkę, uplastycznioną dzięki swobodnemu ułożeniu ciał. Zastanawiam się, kiedy nasz związek przeszedł próbę odpowiedzialną za stworzenie tak silnej więzi, że słowa innych przestały ranić i wpływać na dokonywanie wyborów? Kiedy staliśmy się samowystarczalni? Uczucie zbudowało niewielki, intymny świat, w ramach, którego, jest wszystko, co potrzebne do szczęścia.

Materiał, z jakiego rzeźba została wykonana, bardzo silnie oddziałuje na nasz zmysł wzroku i dotyku, mamy wrażenie idealnej gładkości poszczególnych elementów, które pod wpływem światłocienia nadają rzeźbie jeszcze większych walorów artystycznych. Onyks, łączony gdzieniegdzie z brązem, nadaje przestrzeni, w jaką wkomponowana jest grupa rzeźbiarska, wręcz abstrakcyjny charakter. Tutaj zieleń z brązem naturalnie łączą się ze sobą, brak silnych kontrastów kolorystycznych powoduje, że nic nie rozprasza. Jeżeli miłość dwojga ludzi może być przepełniona pasją, namiętnością i porozumieniem dusz, nasze życie nabiera charakteru boskiej kreacji, piękno sztuki, wpływa na sposób patrzenia na rzeczywistość. Bycie z ukochanym człowiekiem staje się transcendentalnym przeżyciem. Miłość nigdy nie zapomina o wielkich słowach, upomina się o uwagę i pamięć.

 

„Plotkarki” potraktowane zostały subtelnie i łagodnie. Być może rzeźba Camille Claudel jest hołdem złożonym sztuce, a szacunek i uwielbienie dla sztuki nie pozwoliły artystce na dosłowną krytykę. Temat pozostaje pretekstem dla tworzenia. Rzeźba wystąpiła w roli unaocznienia emocji. Spotkanie czterech kobiet odbywa się nadal w mojej wyobraźni, choćby świat miał przestać istnieć.

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy