Reklama

Reklama

Zrób to ze śmieci, czyli ekologiczny handmade

Niesamowity boom na wszystko co naturalne, wytwarzane lokalnie i niepowtarzalne, zaowocował prawdziwym rozkwitem domowych manufaktur. Studentki, młode matki, a także kobiety na etatach spędzają dnie i/lub noce na szyciu, wyszywaniu, składaniu tekturek, bibułek, rzeźbieniu w drewnie, lepieniu z masy solnej, składaniu koralików, prasowaniu warstw folii, malowaniu, doszywaniu, fastrygowaniu, mieszaniu olejów i barwników. Część z nich, ta bardziej zaangażowana społecznie, lubuje się w przetwarzaniu… śmieci. Stare ubrania, opakowania, bandery reklamowe – jak przekonują, ze wszystkiego można zrobić użytek.

Niesamowity boom na wszystko co naturalne, wytwarzane lokalnie i niepowtarzalne, zaowocował prawdziwym rozkwitem domowych manufaktur. Studentki, młode matki, a także kobiety na etatach spędzają dnie i/lub noce na szyciu, wyszywaniu, składaniu tekturek, bibułek, rzeźbieniu w drewnie, lepieniu z masy solnej, składaniu koralików, prasowaniu warstw folii, malowaniu, doszywaniu, fastrygowaniu, mieszaniu olejów i barwników. Część z nich, ta bardziej zaangażowana społecznie, lubuje się w przetwarzaniu… śmieci. Stare ubrania, opakowania, bandery reklamowe – jak przekonują, ze wszystkiego można zrobić użytek.

W modzie są rzeczy z odzysku, więc sklepy z używaną odzieżą znalazły nową klientelę – do szafiarek polujących na tanie i ciekawe ciuchy z metką dołączyły one – hendmejdówki. Szukają kolorowego filcu, organzy, wełny, sznurków, kokardek, skóry, tiulu. Są w stanie kupić jakąś rzecz tylko ze względu na ciekawe guziki, bo „doskonale wyglądają na opaskach i torbach”.


 To właśnie od opasek z ręcznie robionymi kwiatami oraz bransoletek z rolek po ręcznikach papierowych rozpoczęła przygodę z ekologicznym rękodziełem Monika z Krakowa, projektująca pod pseudonimem Mika Kośka. Zafascynowana robieniem czegoś z niczego prasowała i zgrzewała kolejne warstwy worków na śmieci, by potem, odpowiednio ozdobione guziczkami, paskami materiału i kolorowymi deseniami zamieniać je w etnokopertówki – eleganckie wieczorowe torebki. – Istnieje także wersja na co dzień – torby z worków na śmieci z uszami wykonanymi z pasów bezpieczeństwa. Takie torby są świetne na zakupy, bo wytrzymują naprawdę duże obciążenia – mówi Monika.

Reklama


 Etnokopertówki okazały się hitem –Monika prezentowała je w „Pytaniu na śniadanie” w TVP 2, opowiada o nich także na warsztatach z handmade’u (12 i 14 września w warszawskiej „Sztukarni”) oraz wystawia w internetowych sklepach z rękodziełem. – W sklepach nieźle się sprzedają, ale tak naprawdę najwięcej zamówień pochodzi od ludzi, którzy sami trafiają do mnie, przez znajomych albo stronę Mika Kośka Projekt na Facebooku – mówi projektantka.


 Co jeszcze, poza torebkami, można zrobić ze śmieci? Pudełeczka na biżuterię, pierścionki, kolczyki, bransoletki, maskotki, pocztówki, broszki, opaski, portfele, pokrowce na laptop, tablet i komórkę, breloki, figurki… wszystko zależy od inwencji twórczej i aktualnie dostępnych materiałów. Wystarczy np. zdobyć kilka ciekawych nieużywanych już bannerów reklamowych, by powstały mocne i niepowtarzalne, prawdziwie dizajnerskie pokrowce na sprzęt it.


Co ciekawe, tego typu rękodzieło nie dość, że kieruje się specyficznymi zasadami wyboru materiałów (ważne nie tylko, by coś było ładne, ale także pochodziło z odzysku lub było zgodne z zasadami fair trade), ma także specyficzne kanały dystrybucji. – Nie wystawiamy się na allegro – tłumaczy Kinga, koleżanka Moniki, także zajmująca się rękodziełem. Allegro bowiem kojarzy się ze sprzedażą masową, a ta nie jest dobrze odbierana w „branży”. Poza tym, kupując coś na aukcji tak naprawdę nigdy nie ma pewności, że produkt został wykonany ręcznie przez artystę, a nie są częścią masowego importu z Chin.

(Ilap)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy