Reklama

Reklama

Ambicja ???

W nawiązaniu do artykułu z sierpniowej PANI - ambicja czy zadowolenie rodziców. Jaki wpływ ma odmienne traktowanie dzieci (rodzeństwa) przez rodziców na ich późniejsze życie.

W nawiązaniu do artykułu z sierpniowej PANI - ambicja czy zadowolenie rodziców. Jaki wpływ ma odmienne traktowanie dzieci (rodzeństwa) przez rodziców na ich późniejsze życie.

 

Witam serdecznie wszystkie czytelniczki PANI.

Po przeczytaniu artykułu o rodzeństwach z ostatniej PANI tak mnie natchnęło: 

Dopiero po przeczytaniu tego artykułu uzmysłowiłam sobie odmienny sposób traktowania mnie i siostry przez naszych rodziców. Myślałam, że jestem ambitna, ale to raczej chęć zadowolenia rodziców i zwrócenia na siebie uwagi, żeby byli ze mnie dumni i mówili o mnie z taką pasją, jak mówią o siostrze. Niestety nie udało mi się tego osiągnąć - mimo że w życiu zawodowym doszłam dość daleko. Sama wyszukałam sobie kierunek studiów - biologia na UW, ale za namową rodziców przeniosłam dokumenty na Politechnikę Lubelską, gdzie z konkursu świadectw i pozytywnie zdanym egzaminem na biologię dostałam indeks politechniki. Bez większych problemów udawało mi się zdawać egzaminy (zawsze miałam 3 miesiące wakacji). 

Reklama

Następnie zrobiłam również drugi kierunek na politechnice. Skończyłam również studia podyplomowe na SGH i otrzymałam kolejny dyplom. Odbyłam 2 letnią praktykę zawodową pracując na budowie. Zdałam egzaminy na uprawnienia budowlane.  - nie użyłam uprawnień ani razu, ale wg mnie jeśli zaczyna się studia techniczne, to kończy się je dopiero po otrzymaniu uprawnień. 

Rodzice bynajmniej nie byli ze mnie dumni (może i byli, ale mi tego nie powiedzieli). Z siostry aplikacji tryskali dumą.

Po 6-ciu latach małżeństwa zaszłam w ciążę – nie okazaliradości. W przypadku mojej siostry (w ciążę zaszła z konkubentem w wieku mojego ojca, a o ciąży powiedziała im ok. 6-go miesiąca)  wręcz odwrotnie. Gdy siostra rodziła (2 razy) mama jeszcze przed porodem jechała do niej pomóc w przygotowaniu miejsca dla dziecka, a potem przy dziecku po szpitalu. W moim przyp0adku akurat wypadł termin sanatorium dla rodziców. Tak naprawdę nie wiem czy ich w tym czasie potrzebowałam, ale już się nie dowiem, bo nie planuję drugiej ciąży, więc nie będą mieli szansy.

Do momentu przeczytania tego artykułu zupełnie inaczej to widziałam i raczej obwiniałam siebie, że może się za mało staram, może za żadko im pomagam, odwiedzam, dzwonię? Siostra przyjeżdża w święta, a w wakacje oraz ferie przywozi dzieci. Mąż mi to próbował uświadomić, ale nie słuchałam go – bo to przecież moja rodzina. Mam wykształcenie, zawód, ale nie mam hobby ani pasji. Dopiero po zdaniu egzaminu na uprawnienia budowlane zaczęłam czytać książki z przyjemnością, bo do tego czasu miałam wyrzuty sumienia, że zamiast się uczyć i poszerzać wiedzę, to czytam jakieś bzdury. Na szczęście to się zmieniło. Mam już czysty umysł i z czytania czerpię ogromną przyjemność, a PANI to moja ulubiona obowiązkowa lektura. Dziękuję że jesteś :).

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy