Reklama

Reklama

Dubaj

40 stopni w cieniu

40 stopni w cieniu

 

 

 

 

 

 

 

 

Spacer w słońcu mówiąc delikatnie niemożliwy, próbuję sobie jakoś tę temperaturę określić, ale to już nie na moje siły. Jeszcze na początku można się było tym nawet zainspirować albo pożartować, albo mieć pretekst by pod szybki prysznic wskoczyć, teraz wymiękam totalnie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklama

Ogólnie jest tak, że nic nie widać, nie słychać, i oby się zanadto nie ruszać, zwłaszcza że mamy ramadan i nie wypada pić wody w miejscach publicznych. Co chwilę gnam do łazienki, szukam na dnie torebki ostatnich życiodajnych łyków, i mam nadzieję, że jeżeli istnieje coś takiego jak kamery w publicznych toaletach, to po drugiej stronie nie urażę nikogo. Swoją drogą to taki drobiazg, pewnie niejeden Polak obruszy się na taką niesprawiedliwość, bo przecież w naszym kraju wszyscy wypijają minimum dwa litry wody dziennie albo spożywają regularnie pięć zdrowych posiłków. Jak wspomnę na przykład, że nie można żuć gumy w metrze, to się również wielu rodaków obrusza, że to atak na prywatność, i jak to, co ta guma może złego uczynić z wielkim metrem? A to taka stara zasada, że ziarnko do ziarnka...

 

 

 

 

Przypomniał mi się

 

 

słoneczny dzień w Gdańsku, ciepło i przyjaźnie, kupuję bilecik na tramwaj Gdańsk-Stogi. Tramwaj, dla tej trasy najbardziej charakterystyczny – dziurawe podłogi, okna drzwi i wszystko inne. Trzymam się rurki, uderzam całym ciałem o ściany i patrzę, choć jak zwykle bardzo nie chcę, i boję się, że się nagle jakiś kontakt wzrokowy z kloszardem pojawi. Teraz rozumiem, dlaczego czytelnictwo w Polsce rośnie za przykładem Rosji, kurcze a ja myślałam że to z zupełnie innych powodów. I wtedy pojawia się to znajome uczucie, jak w „Białym” Kieślowskiego, i dzieje się coś tak absurdalnego, że aż trudno w to uwierzyć: w Polsce, choć tak wiele się zmienia to wszystko pozostaje takie samo. Więc pachnie w tramwaju moczem, piwskiem i potem, jak towarzystwo było agresywne, tak pozostało, z dala od świata w którym wynaleziono słuchawki i antyperspiranty. To tak banalne, że aż szkoda słów, a poza tym wszyscy to znamy i nienawidzimy.

 

 

Wracam więc do niemiłosiernych upałów, przynajmniej mniej palę dzięki temu.

 

 

http://takpachniedubaj.wordpress.com/

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy