Reklama

Reklama

Telemarketer, też człowiek.

O pracę w dzisiejszych czasach jest ciężko. Ludzie z wyższym wykształceniem, mający po kilka fakultetów, a także studenci chcący zarobić i osoby, które muszą utrzymać rodzinę szukają pracy. Często w tym celu odwiedzają strony internetowe i wertują ogłoszenia. Najczęściej w dobrej pracy potrzebują osób po studiach, z doświadczeniem oraz znających języki obce, dlatego też trzeba zadowolić się tym co jest, bo inaczej pracy moglibyśmy prędko nie znaleźć. Wiele ogłoszeń dotyczy pracy jako telefoniczny doradca klienta, czyli po prostu telemarketer. Do tej pracy nie specjalnie potrzebne jest wykształcenie, czy doświadczenie zawodowe, dlatego wiele osób podejmuje tą pracę jako ,, coś na przetrwanie” i wówczas zaczyna się ta jakże łatwo dostępna praca.

  Praca ta polega jak pewnie każdy wie na dzwonieniu do klientów i namawianiu ich do zakupu danego produktu. Z pozoru nic prostszego, ale właśnie tylko z pozoru, bo tu zaczynają się ,,schody”. Dlaczego? Sami powinniśmy wiedzieć to z własnego doświadczenia. Większość osób słysząc głos telemarketera od razu bez słowa odkłada słuchawkę, inni twierdzą, że się zastanowią, a później nie odbierają telefonu, a jeszcze inni bez skrupułów nie przebierając w słowach mówią, co sobie o tym myślą. Rozmowy są często nagrywane, więc dzwoniący nawet nie ma prawa się odezwać, bo później on ponosi konsekwencje, a to że został obrażony za bardzo nie ma znaczenia.

Reklama

  Cóż… można powiedzieć praca jak każda, ale w tej szczególnie pracownik jest narażony na stres, oszczerstwa i pretensje klientów. Po tygodniu takiej pracy niektórzy nie dają rady i rezygnują.

   Być może tego typu zachowania klientów są spowodowane, tym że kiedyś natknęli się na nieuczciwą firmę i teraz mają uprzedzenia. Wiele osób jest nie ufnych i mimo tego, że w przedstawieniu pada imię i nazwisko doradcy oraz nazwa firmy nie chcą nic kupować przez telefon, chociaż wiele produktów jest dużo tańszych niż w sprzedaży bezpośredniej. Konsekwencje za małą sprzedaż ponoszą wówczas telesprzedawcy. Doradca zazwyczaj stara się wszystko dokładnie wyjaśnić, być miły, lecz to za mało bo potencjalni kupujący  i tak są uprzedzeni. Często klienci traktują takich sprzedawców jak ,,wszechwiedzące” biuro obsługi klienta, lub instytucje do których można składać zażalenia. Wiele razy można usłyszeć ,, wy jesteście oszuści”, ,,złodzieje” a co tu oznacza słowo ,,wy” przecież to nie telemarketer wymyśla sobie produkty, usługi i stawki, to nie telemarketer jest winny, że kiedyś klient został oszukany, to nie telemarketer odpowiada za to, że komuś coś nie działa. Dlatego proponuje zastanowić się  jeżeli kiedyś zadzwoni do kogoś z nas doradca klienta, czy warto na niego krzyczeć lub odkładać słuchawkę, bo po drugiej stronie znajduje się człowiek, a nie instytucja do której mamy pretensje. Jeżeli czegoś nie chcemy wystarczy powiedzieć ,,dziękuję” to magiczne słowo i nas stawia w dobrym świetle i telesprzedawca nie będzie się denerwował i stresował, że kolejna osoba odłożyła słuchawkę. Pamiętajmy to świadczy również o naszym wychowaniu i podejściu do pracy, a ponoć ,,żadna praca nie hańbi” więc miejmy szacunek do takich ludzi, bo oni też są potrzebni, choćby tym którzy często korzystają z ich usług i miejmy na uwadze, że jest to ich praca, tym zarabiają na życie, że tak jak my chcą godnie żyć oraz, że tak jak my są tylko ludźmi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje