Reklama

Reklama

Moje Walentyki.

Czym jest odnawianie sobie ślubów małżeńskich i pielęgnowanie przysięgi małżeńskiej.

Czym jest odnawianie sobie ślubów małżeńskich i pielęgnowanie przysięgi  małżeńskiej.

Moje Walentynki są w rocznice ślubu 12 lutego. Jakie jest nasze małżeństwo, po 11 latach. Dla męża nie wiem.Dla mnie bycie, w obecnej sytuacji,przede wszystkim matką. Stres, nerwy, nie wiadomo jak będzie za miesiąc. Szukanie pracy, przeze mnie. Nie wiadomo, czemu te tajemnice. Czy tylko już udaję dla dzieci, bo gra dobrego ojca. Czy zaczął grać, ma dostęp do dopalaczy i nie pamięta co robi. Nastroje, czy tylko, żal za byłą pracą.

Czasami trzeba stanąć z boku i tylko obserwować.Obecnie nie wiem, czym jest przysięga małżeńska dla mojego męża. Spowiadanie się byłym koleżanką i mamusi, okręcanie, oszukiwanie, korzystanie z lewych dochodów w firmie brata i wydawanie na nie wiadomo co. Hoteli mamy dużo w mieście, a jak nie to u mamusi jest łóżeczko. A koleżanka dziennikareczka, fajna kobietka, i seks telefony. Czy tajemnice z bratową. Ginie złoto z domu moich córek. Przypadek, czy ktoś się włamuję. Bratu nie wolno mówić nie. Dobrze, że się leczę, dystans łapie.

Reklama

Dobrego terapeute mam. A mąż terapeutkę chyba, z nowu czerwienienie się na sms. Czemu nie powie mi wprost, że ma kogoś innego, że sponsoruję idealniejszą przyszłą synową. Burdli prywatnych w moim mieście jest dużo. I kobiet grających świętoszek. Miłym prezentem było by dowiedzenie się, że jest ok., że to tylko kryzys 40 latka, że ma tylko taką przyjaciółeczkę ale nie od ćpania. Czego ich mama nauczyła. Chwaliła się wyjazdami i przemytem w komunistycznych czasach.

Czy najukochańsza synowa, przejęła pałeczkę? I z tąd jej sponsoringi i rozdawnictwo.

Jaką ma niespodziankę na rocznicę ślubu.

Idealna miłość to tylko fikcje, życie rząda czegoś innego, oddawania się wizją i misją dyrekcji, itp itd. A doradcy odpowiedzą za to. Bo inaczej tych cyrków się nie przerwie. A gwałcenie praw publicznych, osoby, która ich nie straciła jest przestępstwem. I tu przydałaby się sprawa w sądzie o alimenty, by nie trzeba było rodziny żebrać o ziemniaki i jedzenie.

Doradcą męża dziękuję za uwagę. Szczęśliwa żona donoszę, bo inaczej tych cyrków nie przerwę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy