Reklama

Reklama

Najlepsze jest to, co dobrze znamy

Jak to jest. Można czytać kilkadziesiąt książek rocznie i uznawać je za naprawdę dobre dzieła, chociaż i tak największy sentyment ma się do książek, które zna się "od dziecka".

Aby napisać ten tekst spojrzałam na regały pełne książek w moim domu. Ile tam tytułów. Poważne, zabawne, lekkie i dające do myślenia. I Jane Austen i Flaubert i Coetzee. Stałam długą chwilę przed półką z moimi ulubionymi książkami i nagle doznałam olśnienia: Ania!

Banalne. Ania z Zielonego Wzgórza, jako ulubiona bohaterka. Nic na to nie poradzę, to prawda.

Zadziowna, buntowniczka, o niewinnym sercu, kręgosłupie moralnym, jakiego nie powstydziłby się żaden człowiek, z zasadami, a przy tym zabawna i piegowata!

Reklama

 

Lubię ją nie tylko dlatego, że z sentymentem wspominam czas, kiedy czytałam o jej przygodach. Lubię ją dlatego, że to właśnie dzięki tak nakreślonej postaci jako dziewczynka - a później - jako nastolatka - mogłam przemyśleć sobie wiele spraw. To Ania i jej Przyjaciele pomogli mnie w okresie dojrzewania. 

Być może to stwierdzenia pełne niepotrzebnego patosu, ale sądzę, że nie jestem w tym odosobniona. Gdyby nie Ania nie byłabym taką kobietą, jaką jestem dzisiaj.  Znającą swoją wartość, szanującą siebie, potrafiącą kochać, ambitną, błyskotliwą.

Myślę, że każda matka powinna kupić tę książkę swojej córce, zachęcić ją do przeczytania tej lektury i sprawić, żeby wzór zachowań czerpała z tej pięknej książki a nie z "głupawych" czasopism dla młodzieży.

 

Ania jest cudowna, musicie się zgodzić!:)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje