Reklama

Reklama

O dwóch kolorowych dziewczynach i dojrzałym patrzeniu…

uczę się ludzi, podziwiam piękno ich ciał, dobroć serca i wiarę że tylko miłość potrafi nas uskrzydlić...

 

Pani blondynka jest starsza ode mnie o trzy lata  - co dla niej jest problemem, nieprawdopodobnie szczupła i zgrabna, z  twarzą melancholiczki. Blondynkę kilka lat temu wymienił mąż na troszkę mniej przechodzony rocznik. Jej świat rozsypał się           w drobny mak, bo wszystko kręciło się wokół męża dyrektora. Zawsze była nastawiona na budowanie jego kariery, funkcji, pozycji – DOM i dzieci. Któregoś dnia, kiedy podglądałam tą rodzinną sielankę , zapytałam - jak tam z łóżkiem?,  - nie!, no co ty!, on mnie nigdy nie zostawi!!!.Jeszcze dziś pamiętam tą jej pewność, a ja?, ja widziałam. Mimo posiadanego zawodu pełniąc zaszczytną rolę żony dyrektora nie mogła/ nie powinna pracować – kiedy nadszedł kryzys, była pod każdym względem bezradna. Naprawdę!. Brak dostosowania społecznego, jednostka społecznie niewydolna..Po kilku  nieprawdopodobnych przewrotach ( niektórych wyjątkowo bolesnych), ponownie uczyła się raczkować w życiu i uczyła się  pracować. Ale kto dziś zatrudni kobietę pięćdziesięcioletnią, bez żadnego doświadczenia zawodowego, na dokładkę z kiepską znajomością obsługi komputera?. Znalazło się miejsce, gdzie w drodze zaufania, jako narzędzie pracy dano jej ścierkę i szczotkę. Upokarzające? co?, NIE! , to było dla niej błogosławieństwo, przecież nikt jej nie chciał. Na tej cholernej szczocie wyciskała szacunek do siebie, przestała być pasożytem dla męża dyrektora .., wstawała. Podziwiałam ją!!!!, ja realizowałam swoje małe marzenia!,  a ona na tej szmacie, kurczę byłam dumna że stać ją to!!. Brawo Blondyna! Wielka Jesteś!   Zaprosiłam ją i i.

Reklama

No tak, nie przedstawiłam ci drugiej. Ciemne oczy i włosy to?- brunetka?.Mój błąd, niech tak zostanie. Brunetkę trudno opisać, bo jest niczym nie wyróżniającą się brunetką, powinna intelektem, ale to nie koniecznie najsilniejsza jej strona i co trzeba przyznać w ostatnim okresie czasu robi postępy!!, zdecydowanie ma się ku lepszemu. Ma dobre serce i ludzkie odruchy? – mam nadzieję że się nie obrazi  kiedy ,jeśli, to przeczyta. Jej, poświęcę kiedyś inne opowiadanie. Zostawiła męża na zewnątrz drzwi, bo.., miała dość pracowania na niego ( on biedaczek nie mógł znaleźć pracy dla siebie, ale drogę do lodówki bardzo dobrze) i się zakochała w facecie do którego porównuje wszystkich innych. On chyba niekoniecznie.

Byłam smutna i taka jakaś przepełniona zła energią, trzeba to wytańczyć, wytupać, wyszaleć!.Żadnych facetów dziewczyny! – była okazja, moje imieniny – idziemy! TAŃCZYĆ i krzyczeć że życie jest piękne.

Mężczyzna wyciągnął do niej rękę, a ona poszła na ten parkiet jak zawodowa tancerka, brawo Blondyna!!

No i dlaczego to opowiadanie nie jest ze szczęśliwym końcem, taki END…?, bo Blondyna się wystraszyła, bo się bała, że jak powie o tej szczocie, to on już nie wyciągnie do niej ręki. Nie przyznała się, stworzyła miejsce pracy, pozycję i cała resztę psu na budę potrzebną. Bo jeśli ten mężczyzna z mądrą, dobrą twarzą, pewnym ruchem dłoni witający, potrzebował tylko jej nienagannego wyglądu, to jego ta szmat nie interesowała. Jeśli wybierał ciało do łóżka, wiotkie, szczupłe i poddające się pieszczocie, to z tej pozycji, szmaty nie widać. Ale jeśli widział kobietę, zadbaną, kulturalną, mądrą – to szmata schowana w kącie wcześniej czy różniej wyjdzie.

Dzwoni i ryczy!!,- no czemu idiotko ryczysz?,  - bo on jest fantastyczny!!! ( tak w ogóle, to przy zakochaniu , wiek zakochanego, chyba nie mają znaczenia). - No i..  - On jest.. i tu następuje długa lista  przymiotników,  - no w porządku , jak jest taki fantastyczny to czemu ryczysz?  - Bo mu nie powiedziałam, gdzie i jako kto pracuję..

Rycz Blondyna!!, na własne życzenie…

Kłamstwo/Prawda wybór należy do ciebie. Miłość tez.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy