Reklama

Reklama

Wczoraj obejrzałam Annę Maruszeczko w jednym z wywiadów

Dziewczyna - kobieta. Dokładniej - ofiara przemocy psychicznej...

 

Byłam w szoku, a jednocześnie czułam z główną bohaterką wywiadu taką niesamowitą więź... Nikt, kto nie doświadczył tego rodzaju przemocy, nie jest w stanie tego pojąć.

Chcesz czerwone spodnie? Uuu...chyba coś masz na sumieniu, chcesz wyrwać się spod mojej kurateli! Już ja ci udowodnię, jak jesteś zła, zepsuta! Moja mama też tak twierdzi, że dostałaś więcej, niż powinnaś! Bo ja taki super jestem, porządny facet, a ty...na pewno coś kombinujesz!

Zobaczyłam w tym wywiadzie znerwicowaną, młodą dziewczynę, która nie wiedziała, co tak naprawdę w życiu jest ważne, co nadaje mu sens, bo przecież nie jej poczucie wartości, jego przecież nie ma tak właciwie...

Reklama

Dziewczyny!

Czemu mam prosić Was ja, czemu bohaterka wywiadu Anki Maruszeczko - nosz, kurde! Nie spieszcie się do tego ołtarza!

Ponoć "miłość cierpliwa jest"...

Poczekajcie chwilę, a najlepiej dwie, co?

Nie każda będzie miała szczęście, jak bohaterka Anki - trafić na faceta, który pomoże wyjść z impasu.

 

 

 

 

 

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje