Reklama

Reklama

Czy zdoła się podnieść po tej tragedii?

Ta historia wstrząsnęła niedawno całą Polską. Grażyna Błęcka-Kolska (52) straciła w wypadku samochodowym jedyną córkę, Zuzannę (†23).

Do zdarzenia doszło we Wrocławiu. Matka i córka jechały na festiwal filmowy. Pani Grażyna, która prowadziła auto, nie przestaje się obwiniać za ten wypadek. Przyjaciele gwiazdy "Kogla mogla" wciąż się o nią martwią.

Reklama

W jednej chwili aktorka straciła przecież wszystko, co kochała. Jej małżeństwo z reżyserem filmowym Janem Jakubem Kolskim (58) rozpadło się już dawno. To Zuzanna wspierała matkę w trudnych chwilach po rozstaniu.

Grażyna Błęcka-Kolska mieszka dziś w rodzinnym Łasku, gdzie pochowała jedyne dziecko. Codziennie chodzi na cmentarz. Jej życie przepełnia ból.

Ostatnio jednak pojawiła się iskierka nadziei. Jak się dowiadujemy, aktorka chce powołać fundację na rzecz dzieci artystycznie uzdolnionych i realizować w niej cele i idee, które były bliskie Zuzannie.

Dziewczyna interesowała się, tak jak jej rodzice, fotografią i filmem. Studiowała na londyńskim uniwersytecie Westminster.

- Grażyna nie chce żyć tylko wspomnieniami, ale działać tak, jakby jej córka wciąż była obok. To dobry znak - mówią przyjaciele. - To bardzo zdolna, twórcza artystka. Nie powinna zamykać się teraz w domu. Jeśli ma cel, to jest szansa, że w końcu się pozbiera.

44/2014 Rewia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje