Reklama

Reklama

James Cameron. Pokonała go była żona

Od Oscarowej gali minęło już trochę czasu, więc James Cameron (55) zdołał nieco ochłonąć po porażce, jaką poniósł jego film "Avatar".

Rozczarowanie było tym większe, że obraz otrzymał 13 nominacji i był pewniakiem w kategoriach: "najlepszy reżyser" i "najlepszy film". Tymczasem obie statuetki zgarnęła mu sprzed nosa była, trzecia w kolejności z pięciu żon reżysera, Kathryn Bigelow! Co więcej - Kathryn jest pierwszą w historii kina kobietą, która otrzymała Oscara za reżyserię.

James Cameron, choć nie potrafił ukryć rozczarowania werdyktem jury, szczerze pogratulował byłej żonie. Pocieszyć się może tym, że widzowie wybrali jednak jego film - wpływy ze sprzedanych biletów już przekroczyły rekordową liczbę dwóch miliardów dolarów. Natomiast oscarowy film "The Hurt Locker. W pułapce wojny" jego byłej żony (byli małżeństwem zaledwie dwa lata: 1989 - 91) przeszedł przez kina niezauważony.

Reklama

W Polsce również. James Cameron, nazywany przez pracujące z nim ekipy "żelaznym Jimem" mówi, że o całym jego życiu zadecydował film Stanleya Kubricka "2001. Odyseja kosmiczna" - Ten film to przełom w moim życiu. Obejrzałem go 10 razy pod rząd i wiedziałem, co chcę robić w życiu. - mówi Cameron. - Dziś, gdy młodzi ludzie pytają mnie o radę, jak zostać reżyserem, niezmiennie odpowiadam: Po prostu to zrób. Weź kamerę i zacznij kręcić". Sam sięgnął po kamerę gdy miał 16 lat. A pierwszy film nakręcił za pieniądze pożyczone od konsorcjum... dentystycznego. Chcieć to móc!

To matka zachęcała go do działań artystycznych

Urodził się w Kanadzie w Kapuskasing (miasto dziś liczy około 10 tysięcy mieszkańców) niedaleko wodospadu Niagara. Miał czworo rodzeństwa. Ojciec (inżynier) był zwolennikiem dyscypliny. Matka - wręcz przeciwnie. Uzdolniona plastycznie zachęcała swoje dzieci, by malowały, interesowały się filmem i teatrem.

Gdy Cameron jako mały chłopiec projektował statki, łodzie podwodne, rakiety, była zachwycona. Uznała, że warto je pokazać innym, więc zorganizowała wystawę prac w lokalnej galerii. Podobały się. Gdy Cameron miał 17 lat rodzina przeniosła się do Fuullerton w stanie Kalifornia. Zaczął studiować fizykę i literaturę angielską na Stanowym Uniwersytecie w Kalifornii, ale każdą wolną chwilę spędzał w uniwersyteckim archiwum filmowym.

- Ale potrzebny był mi jeszcze jeden film. Któregoś dnia obejrzałem "Gwiezdne wojny" Lucasa. Po wyjściu z kina stwierdziłem, że rzucam college i zaczynam kręcić filmy. By się utrzymać pracowałem jako kierowca ciężarówki i woźny w szkole. Warto było - śmieje się.

Dziś nie ma nikogo, kto nie zna jego filmów. Najczęściej poruszaną przez niego tematyką są relacje pomiędzy człowiekiem a światem maszyn i technologii. Zaczęło się od tego, że pewnej nocy przyśnił mu się robot. Motyw ten wykorzystał w "Elektronicznym mordercy", który stał się wielkim sukcesem. Potem były: m.in. seria filmów "Terminator", "Prawdziwe kłamstwa", "Titanic" - najdroższy film w historii kina, nagrodzony 11 Oscarami. Nawiasem mówiąc, gdy podziwiają Państwo rysunki wykonywane przez Leonardo DiCaprio - Jacka Dawsona, to naprawdę podziwiają Państwo prace Jamesa Camerona.

Na planie jest Bogiem. W domu to się nie udawało

Na planie jest niezłomny. W domu też dominuje. Być może dlatego pięciokrotnie się żenił. Sharon Williams, Gale Anne Hurd, Kathryn Bigelow, Linda Hamilton i ostatnia pani Cameron - Suzy Amis odcisnęły swoiste piętno na jego filmach - bo z każdą z nich żenił się albo rozwodził, gdy reżyserował kolejny ważny film.

mj

Życie na gorąco 15/2010

Życie na gorąco

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje