Reklama

Reklama

Jej ideał matki

Samotne macierzyństwo jej nie przeraża, bo... jest ktoś na kim zawsze może polegać.

Zawsze wiedziałam, że chcę założyć rodzinę. Poza tym moja mama miała już dość czekania - żartuje Charlize Theron (36), tłumacząc swoją decyzję.

Aktorka wzorem koleżanek po fachu: Sandry Bullock i Katherine Heigl, adoptowała niedawno czarnoskórego chłopca, którego nazwała Jackson. Swoimi marzeniami o macierzyństwie gwiazda dzieliła się jeszcze wtedy, gdy związana była ze Stuartem Townsendem (40). Rozstali się w 2010 r. po dziewięciu latach związku. Oficjalnie dlatego, że zajęci pracą, nie mieli czasu dla siebie.

Prawda jest jednak taka, że czasu brakowało przede wszystkim na założenie rodziny. Od tej pory Charlize nie związała się z nikim na poważnie, a jej romans z Ryanem Reynoldsem (36) okazał się nieprawdziwy.

Reklama

Synka wychowuje sama, ale jak twierdzi, czuje się z tym fantastycznie. Duża w tym zasługa jej mamy Gerdy, która też praktycznie była samotną matką. Ojciec aktorki Charles był alkoholikiem, a gdy ona miała 15 lat, wrócił do domu pijany ze strzelbą w ręku. Doszło do szamotaniny, podczas której Gerda zastrzeliła męża.

Aktorka do dziś nie chce o tym mówić. Tylko raz wyrwało jej się: "Nigdy nie przyszło mi na myśl, że ojciec, który mnie kochał, będzie chciał mnie zabić". Po tej tragedii Gerda całą uwagę skupiła na córce.

Dlatego dziś Charlize pytana o to, jaką chce być matką, bez wahania wskazuje swój wzorzec. - Dzięki mamie jestem tym kim jestem. To ona zachęcała mnie, abym odnalazła własną osobowość i stała się niezależna - wyznaje.

LM

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje