Reklama

Reklama

Kochani, czekam na wnuczka!

Chciałby wreszcie spełnić swe marzenie i... nauczyć wnuka grać w piłkę. No i prowadzić z nim męskie rozmowy.

Jest już wspaniałym ojcem dwóch córek. Teraz zapragnął zostać równie cudownym dziadkiem. - Jestem najlepszym tatą na świecie. Wybaczam wszystko, mam 4 pary różowych okularów i przysięgam, że tak jest łatwiej żyć. Wiem, że sprawdziłem się w tej roli, więc teraz czas przekonać się, jak wypadnę w roli dziadzi - opowiada Marcin Daniec (53).

Satyryk nie zamierza bezczynnie czekać. Postanowił działać, gdy podczas jednego z ostatnich rodzinnych obiadów zobaczył, jak wspaniale jego starsza córka Karolina (30) zajmuje się swoją młodszą siostrzyczką Wiktorią (3). Wzruszył się i... rozpoczął usilne zachęcanie jej do macierzyństwa.

Reklama

Niestety córka nie ulega namowom. Na razie chce korzystać z życia i rozwijać się zawodowo.

- Marcin każdą rozmowę z Karoliną i jej mężem kończy słowami: kochani, ja czekam na wnuka! Wyznał także, że byłby to najlepszy przyszłoroczny prezent urodzinowy - zdradza jego znajomy.

Pan Marcin zawsze marzył o synu. Gdy jego druga żona Dominika (33) była w ciąży, do końca wierzył, że powita na świecie ślicznego chłopca. Urodziła się córeczka, a on i tak oszalał na jej punkcie. Satyryk ma jednak nadzieję, że marzenie o męskim następcy wkrótce się spełni. A on wreszcie będzie miał kogo uczyć grać w ulubioną piłkę nożną. Sam nie został piłkarzem, jednak nie przestaje wierzyć, że wnuk będzie wykazywał się na boisku, a nie na estradzie.

KP

Świat & Ludzie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy