Reklama

Reklama

Powrót mistrza sceny

Jerzy Stuhr wygrał z chorobą w pięknym stylu.

Niełatwo mówić o słabości, jeszcze trudniej o śmiertelnym zagrożeniu. Jerzy Stuhr (65) posiadł tę sztukę. Przez ostatnie miesiące, nie dość że stawiał czoło nowotworowi, to jeszcze znalazł w sobie dość siły, by swoje zmagania na chłodno obserwować i opisywać.

W efekcie powstała książka pt. Tak sobie myślę, która ukaże się w połowie czerwca. A niedawno wspaniały aktor pojawił się w Sopocie, na Festiwalu Dwa Teatry. Tu odebrał Wielką Nagrodę za całokształt twórczości dla Polskiego Radia i Teatru Telewizji.

Reklama

Przez chwilę nawet martwił się, czy po takim wyróżnieniu będzie mógł nadal uczestniczyć w kolejnych festiwalach... Statuetkę- nagrodę, również za całokształt pracy, odbierała razem z panem Jerzym zaprzyjaźniona z nim od prawie 40 lat Anna Seniuk (69). Poznali się na planie tworzonego dla Teatru Telewizji spektaklu Ich czworo Gabrieli Zapolskiej.

- Spotkanie z Anią Seniuk zapamiętałem jako jedno z najżywszych w gatunku komediowym. Czerpaliśmy jedno z drugiego jak z niewyczerpanych pokładów - powiedział w wywiadzie dla Rzeczpospolitej. W Sopocie, wraz z promiennym uśmiechem pani Anny, jakim go witała, odżyły te wspomnienia.

Rewia
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Stuhr

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje