Reklama

Reklama

Rodzina jest warta wielu poświęceń

Czasem pada ze zmęczenia, ale wciąż rzuca się w wir zajęć zawodowych. Bo wie jak ulotne jest życie i jak ważny spokój i bezpieczeństwo najbliższych.

W połowie sierpnia Natasza Urbańska kończy 35 lat. To dla każdej kobiety przełomowy moment i czas na poważny życiowy bilans. Aktorka postanowiła więc spędzić urodziny na wakacjach, w rodzinnym gronie, z dala od scen teatralnych i planów filmowych. Urlop był krótki, bo już 22 sierpnia pani Natasza musi w pełni formy zagrać swój pierwszy spektakl w nowym sezonie teatru Studio Buffo.

Czuje na sobie wielką odpowiedzialność

Najbardziej znana muzyczna scena w Warszawie wiele lat temu stała się drugim domem aktorki. Pani Natasza nawet śmiała się, że spędza w nim więcej czasu niż w swej rodzinnej posiadłości w podwarszawskich Jajkowicach. Ale tak to jest, gdy się prowadzi własny biznes. A Buffo jest prywatną sceną, w którą jej mąż Janusz Józefowicz (53), jako współwłaściciel, inwestuje wszystkie swoje oszczędności. - Produkcja spektakli obarczona jest ogromnymi kosztami. Ich ostatnia sztuka w 3D "Polita" kosztowała ponad 3 miliony złotych, wyłożone z własnej kieszeni. Finansowy bilans zaczął im spędzać sen z powiek. Nie mogą sobie pozwolić na chwilę wytchnienia, tak wielką czują presję i odpowiedzialność. Natasza zaczyna się tym bardzo przejmować. Puszczają jej nerwy. W chwilach słabości mówi, że chciałaby zrobić sobie długą przerwę, a nawet... zakończyć karierę. Ale to niemożliwe... - martwi się jej przyjaciółka.

Reklama

Jasno określone życiowe priorytety

Rzeczywiście, pani Natasza jest tytanem pracy. Nie oszczędza się. W tym roku miała premierę "Polity", teraz przygotowuje się do występów za granicą. A znana jest z tego, że oddaje się pracy, wchodząc w swoją rolę bez reszty, co musi ją wiele kosztować. W sensie fizycznym i psychicznym. Wrażliwa, niepewna siebie, zaczęła rozsypywać się i zamartwiać o przyszłość swoją i najbliższych. Pojawiły się wyczerpujące, bezsenne noce. Spała po trzy godziny, nawet krócej. Zdaje sobie jednak sprawę, że jest największą gwiazdą Buffo i głównie właśnie jej występy utrzymują teraz rodzinę.

- Na razie wszystkie kredyty spłacają z Józkiem w terminie - te na dom i na produkcje teatralne. Ale Natasza wciąż boi się, że dobra passa minie. Dlatego zgadza się na pracę w szalonym tempie, czasem ponad miarę. Kredyt wzięli na 30 lat, ale bardzo chcieliby spłacić dworek w Jajkowicach, dopóki jej kariera jest w rozkwicie. Powiedziała sobie, że pospłaca wszystko, zanim Kalinka (3,5) będzie dorosła. Myśl o córeczce pozwala jej pokonać największą słabość - zdradza nam pracownik Buffo. Aktorka często wypowiadała się na temat wartości w swoim życiu. Dziś jest gwiazdą, ale ma świadomość, że to życie jest ulotne, także jej własne. To, o co naprawdę warto zadbać, to rodzina. O jej szczęście i poczucie bezpieczeństwa pani Natasza będzie walczyć do końca. Nawet kosztem snu...

I. Wojdak


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje