Reklama

Reklama

Sceny zazdrości z wielkiej miłości

Niedawny festiwal piosenki w Opolu przejdzie do historii zapewne nie za sprawą muzycznych popisów, lecz pamiętnego skandalu, w którego tle wystąpiła niezawodna Maryla Rodowicz (69).

Jej sceniczny partner, kompozytor i aranżer, Donathan, niezadowolony po ogłoszeniu wyników konkursu, starł się z menadżerem zwycięskiego Michała Szpaka. Za kulisami doszło do gorszących rękoczynów. Okazuje się, że to, co zdarzyło się w tym roku na festiwalu w Opolu, to pestka w porównaniu z tym, co z powodu Maryli Rodowicz działo się przed laty.

- Całe życie bili się o mnie mężczyźni. Po prostu dawali sobie w pysk - mówi artystka bez ogródek.

Ile było poważnych bójek? - Cztery na pewno - mówi artystka. A kiedy pierwsza wielka? - To było w Zakopanem na początku lat siedemdziesiątych. Miałam narzeczonego Czecha, o którego moi muzycy byli zazdrośni. Jeden z nich wyzwał Czecha na pojedynek - opowiada piosenkarka.

Reklama

Czy obecny mąż Andrzej Dużyński też musiał o nią walczyć? - Nie, bo spotkaliśmy się i zakochaliśmy od razu, ale walka była blisko. Przez pierwszy rok mój poprzedni mężczyzna był zazdrosny i groził nam siekierą - mówi królowa polskiej piosenki.

29/2015 Rewia

Rewia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy