Reklama

Reklama

TVN uratował ten związek?

Wreszcie będą mogli wyremontować swój dworek w Jajkowicach.

To do niej miała należeć ta jesień. Natasza Urbańska (34) we wrześniu miała zagrać w nowym serialu TVP "Rezydencja". Rola bogatej elegantki miała być spełnieniem jej marzeń o karierze aktorskiej. We wrześniu także premiera filmu Jerzego Hoffmana "Bitwa Warszawska 1920", w którym Natasza Urbańska zagrała jedną z głównych ról.

Jakby tego było mało, artystka poprowadzi także 13. edycję "Tańca z gwiazdami" w TVN, zastępując ciężarną Katarzynę Skrzynecką (40). Jednym słowem, mnóstwo powodów do radości.

Kiedy jednak twórcy serialu dowiedzieli się, że pani Natasza w tym samym czasie negocjuje warunki kontraktu w konkurencyjnej stacji, natychmiast zerwali z nią umowę. Jej marzenia o rozwijaniu kariery aktorskiej legły w gruzach...

Reklama

Ale pani Natasza ani myśli rozpaczać. W końcu lukratywny kontrakt z TVN, to pokaźny zastrzyk gotówki, który podreperuje domowy budżet. I to podwójnie! Janusz Józefowicz (52) został jurorem w tym samym programie i za 15 tysięcy złotych za odcinek będzie oceniał tańczące pary. Pani Natasza jako gospodyni programu otrzyma 10 tysięcy za odcinek. Umowa przewiduje 11 odcinków, co daje sumę 275 tysięcy złotych.

Biorąc pod uwagę, że ich ukochany dworek w Jajkowicach, w który włożyli niemal wszystkie swoje oszczędności, jest skarbonką bez dna i nadal wymaga remontu, propozycja z TVN-u pojawiła się w odpowiednim momencie. Znajomi pary uważają jednak, że wspólna praca to przede wszystkim szansa dla ich związku, który ostatnio nie rokował najlepiej...

Janusz Józefowicz coraz wyraźniej odczuwał ostatnio to, że jego żona zaczyna podążać własną drogą. Jerzy Hoffman był zachwycony jej talentem, a ekipa filmowa chwaliła jej perfekcyjne przygotowanie. Szeptano, że bez męża u boku jest otwartą i ujmującą osobą. Wzięła udział w międzynarodowym projekcie muzycznym "Poland... why not?".

Okazało się, że oboje z mężem mają dla siebie coraz mniej czasu. Na rozmowy o nowej płycie pani Natasza poleciała do Los Angeles sama. Oficjalnie Janusza Józefowicza zatrzymały w kraju obowiązki i opieka nad ich córeczką Kaliną, ale nie zabrakło głosów, że Natasza odważyła się wreszcie zrobić samodzielny krok w kierunku własnej kariery, nie zważając na despotyczny charakter męża.

Jego wyraźnie przerażała coraz większa niezależność żony. Podobno stał się z tego powodu nawet zazdrosny i coraz bardziej sfrustrowany. Ale wspólny udział w programie stacji TVN sprawi, że znów będą nierozłączni. Bo teraz najbardziej potrzebują harmonii. A tego przecież nie da się przeliczyć na żadne pieniądze...

MP

Rewia 30/2011

Rewia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy