Reklama

Reklama

Wspólny powrót w wielkim stylu

Żona zadbała tego wieczora o każdy szczegół.

Sobota, warszawski Teatr Polski. Na uroczystą premierę spektaklu "Szkoła żon" powoli przybywają zaproszeni goście. Wśród nich kilka aktorskich par, ale tylko jedna wzbudza największe zainteresowanie fotoreporterów i innych gości. To Andrzej Łapicki (86) z żoną Kamilą (26).

Rehabilitacja i opieka żony pomogły

Ona, jak zawsze przy takiej okazji, bardzo elegancka, w idealnie dopracowanym makijażu i w nowej fryzurze. On, w świetnym humorze, już bez laski, podczas rozmów z kolegami po fachu w teatralnym foyer śmiał się, żartował.

Co jakiś czas zerkał na żonę, która odwzajemniała się czułym, pełnym troski spojrzeniem. Gotowa w każdej chwili służyć mężowi ramieniem, gdyby nagle poczuł się gorzej. Tego wieczora jednak nie było takiej potrzeby. Choć pan Andrzej nie doszedł jeszcze do pełnej formy po zeszłorocznym upadku w Domu Pracy Twórczej w podwarszawskich Radziejowicach, to widać, że miesiące rehabilitacji i troskliwej opieki żony miały na niego zbawienny wpływ.

Reklama

Wprawdzie aktor doskonale zdaje sobie sprawę, że musi się oszczędzać, ale nie zamierza się poddawać. Pytany o plany na przyszłość, odpowiada szczerze: - Dożyć do jutra. Ale w dobrej formie. A to jest bardzo trudne, bo w ogóle trudno jest żyć. Cały czas gram w serialu "M jak Miłość", ale nie przemęczam się zbytnio. Już swoje zrobiłem.

W jego życiu jest czas na wszystko

Dziś pan Andrzej pracuje najwyżej kilka dni w miesiącu, a pozostałe upływają mu bardzo spokojnie. Jest czas na spacery, stałe pory posiłków, obcowanie ze sztuką. O ten spokój w życiu aktora zadbała jego żona. Tak jak o każdy szczegół ich ostatniego wspólnego wyjścia do Teatru Polskiego.

MH

Życie na gorąco 43/2011

Życie na gorąco
Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Łapicki | Kamila Łapicka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy