Reklama

Reklama

Za sukces płaci wysoką cenę

Rolą Anny German w serialu, który bił rekordy popularności, Joanna Moro (30) szturmem zdobyła polski show-biznes. A jako młoda pani weterynarz wniosła świeżość do Blondynki.

Ostatnio TVP zakupiła prawa do serialu "Talianka" z Joanną Moro w roli głównej. Przez osiem wieczorów będziemy śledzić porywające losy włoskiej tancerki Julietty Canavaro, przedwojennej gwiazdy kabaretu. Pani Joanna ma szansę na kolejny wielki sukces.

Niestety, czas już pokazał, że dynamiczna kariera sporo wrażliwą aktorkę kosztuje. Ma świadomość, że jest poddana nieustannej krytyce. Dostało się jej na przykład za zdjęcia przy grobie słynnej piosenkarki, za opowiadanie o zarobkach, a nawet za to, że zapomniała oderwać metkę od sukienki.

Reklama

- Od jakiegoś czasu Joanna nie przyjmuje większości zaproszeń. Wie, że mimo odniesionego sukcesu, nie jest w środowisku zbyt lubiana - wyjaśnia znajoma aktorki. Mówi, że gwiazda nie chce znów stać się obiektem plotek. Bo potem to odchorowuje.

- Nie chcę tworzyć jakiegoś sztucznego, nadmuchanego wizerunku. Zawsze powtarzam sobie, że mam prawo popełniać błędy, bo jestem tylko człowiekiem - powtarza prostolinijnie. Marzyła, żeby być aktorką, jednak nie miała pojęcia, że cena popularności będzie ogromna.

Teraz, kiedy spotyka się z ludźmi, nie czuje się już tak swobodnie, jak kiedyś. Stara się uważać na każde słowo i każdy gest, bo wie, że mogą być one różnie przyjęte. Tyle tylko, że kosztuje ją to dużo zdrowia.

Po takim stresie długo dochodzi potem do siebie. Przyjaciele aktorki mają nadzieję, że "Talianka" na tyle umocni jej pozycję na rynku, że nie będzie się już musiała przejmować tym, co powiedzą inni. I że wszystkim jej nieżyczliwym ostatecznie zamknie to usta.

7/2015 Rewia

Rewia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje