Reklama

Reklama

Żegnaj, smutku! Czas na nową płytę!

Długo próbowała zerwać z demonami przeszłości i znów wrócić na scenę. W końcu się udało!

Twórcze wypalenie, uniemożliwiające nagranie nowych piosenek, depresja po rozpadzie małżeństwa, problemy z alkoholem. Informacje o Izabeli Trojanowskiej (58), które ostatnio ukazywały się w mediach, świadczyły, że znalazła się na rozdrożu. Ale, jak udało się nam dowiedzieć, najgorsze minęło. Iza niebawem wydaje płytę z zespołem Mafia!

Gdy serce źle podpowiada...

– Praca nad albumem jest już w końcowej fazie – powiedziała „Na żywo” menadżerka zespołu Mafia. – Znajdą się na niej zupełnie nowe piosenki. Niektóre mogą się stać takimi przebojami, jakimi zasłynęła kiedyś pani Iza. Mamy za sobą kilka koncertów promujących nowy album i okazały się one sukcesem.

Reklama

Współpracę z muzykami Mafii artystka rozpoczęła już kilka lat temu. Pod koniec 2009 r. miał się ukazać ich wspólny album. Niestety, do premiery nie doszło. Choć menadżerka Mafii twierdzi, że muzycy i piosenkarka nie mogli dogadać się w kwestiach artystycznych, znamy zupełnie inną wersję wydarzeń...

– Do studia nagraniowego Iza przychodziła w kiepskiej formie – mówi nasz informator. – Po nagraniu jednej z piosenek, nie spodobał się jej własny głos. Chciała skasować utwór, a przy okazji zniszczyła cały nagrany dotąd z Mafią materiał. Muzycy się wściekli i zerwali współpracę... Problemy tamtego okresu były konsekwencją jej załamania po rozpadzie małżeństwa, które próbowała ratować 15 lat.

Najpierw posłuchała głosu serca i dla ukochanego zrezygnowała z kariery w Polsce. Wyjechała do Niemiec. – Mąż pracował na wysokim stanowisku, wracał, obiad z trzech dań już czekał, mieszkanie błyszczało – opowiadała w jednym z wywiadów o monotonnym życiu kury domowej. Potem posłuchała głosu rozsądku i przyjęła rolę w „Klanie”. Zaczęła życie na walizkach.

Nie mam siły na dwa rozwody

Rozdarta pomiędzy Polską, w której była telewizyjną gwiazdą, a Niemcami, gdzie zostawiła córkę Roxanę, nie umiała odnaleźć spokoju. Jej małżeństwo stało się fikcją. Publicznie przyznała, że nie kończy oficjalnie związku, bo musiałaby uzyskać dwa rozwody: polski i niemiecki. A nie ma na to siły.

Nie wyklucza jednak, że znów się zakocha. – Jeśli się komuś oddam, to bardzo mocno, na resztę życia. Albo wcale – powiedziała niedawno. Widywano ją w towarzystwie aktora Jana Piechocińskiego, znanego z filmu „Och, Karol”, ale gwiazda twierdzi, że łączy ich tylko przyjaźń. Na razie najważniejsza jest muzyka. Czy na wielką miłość też przyjdzie jeszcze czas?

Pamiętacie największy przebój Izabeli Trojanowskiej "Wszystko, czego dziś chcę" z 1981 roku?

K. Wieczorek

Na żywo 36/2011

Na żywo
Dowiedz się więcej na temat: Izabela Trojanowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy