Reklama

Reklama

Życie skrojone na miarę

- Powinno być pani więcej - piszą internauci.

Wielką popularność zyskała, gdy zagrała w pierwszej polskiej telenoweli "W labiryncie" (1988-91). Blond włosy skryła pod ciemną peruką, bo ponoć czerń lepiej oddawała charakter granej przez nią bohaterki. Wcześniej dała się zauważyć w filmach "Cyrk odjeżdża" i "Zad wielkiego wieloryba" - za rolę Anny otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki na festiwalu Młodzi i film w Koszalinie. Prywatnie była wielką miłością reżysera filmu Mariusza Trelińskiego. Ostatnio oglądaliśmy ją w serialu "Plebania".

Reklama

Chyba nie ma parcia na szkło

Sylwia Wysocka 5 października będzie świętować 50. urodziny. Wygląda pięknie. Cieszy się sympatią widzów - najlepiej świadczą o tym internetowe wpisy: "Piękna była i jest", "Niestety za mało gra. Chyba nie ma parcia na szkło". Chyba rzeczywiście nie ma i nie miała, bo gdy w 1992 roku urodził się jej syn Piotr na kilka lat zrezygnowała z pracy, by zająć się jego wychowaniem. Nie poszedł w jej ślady, choć ma talent - tańczył w zespole Agustina Egurroli, grał w reklamach, ale nie zdecydował się na studia aktorskie, tylko matematyczne i informatyczne na UW.

Była bohaterką książki, będzie grać w całej Polsce

Przed laty panią Sylwię oglądaliśmy na deskach stołecznych teatrów: Na Woli, Narodowym, Kwadracie. Dla wielbicieli jej talentu mamy dobrą wiadomość - wraca na scenę. Wkrótce z Jackiem Kawalcem, Ewą Kuryłło, Piotrem Pręgowskim ze sztuką "Randka w ciemno" będzie występować w całej Polsce. Zanim to się stanie - można sięgnąć po książkę "Siła codzienności" Marzanny Graff, której jest jedną z bohaterek.

IJ

Życie na gorąco
Dowiedz się więcej na temat: Sylwia Wysocka | W labiryncie | Plebania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy