Tekst jest częścią akcji "Polska Niezwykła" - cyklu, realizowanego przez redakcję Lifestyle portalu Interia, w ramach którego przybliżamy najróżniejsze miejsca, zjawiska i fenomeny naszego kraju.
Spis treści:
- Duch z obrazu nawiedza Zamek w Kórniku. Legenda o Białej Damie
- Kim tak naprawdę była Biała Dama? Pierwsza wybitna zarządczyni zamku
- Krążyły o niej krzywdzące plotki. "To zwykła ludzka złośliwość"
- Co zawdzięcza jej Kórnik? To ona rozpoczęła odbudowę miasta
- Stworzyła barokowy pałac. Dzięki Teofili zamek zyskał nowy blask
- Zamek w Kórniku - jeden z najciekawszych zabytków w okolicach Poznania
- Gdzie kończy się legenda, a zaczyna rzeczywistość?
Duch z obrazu nawiedza Zamek w Kórniku. Legenda o Białej Damie
Legenda o Białej Damie nierozerwalnie związana jest z obrazem wiszącym w sali jadalnej zamku. Przedstawia on kobietę ubraną w białą suknię, której postać od lat pobudza wyobraźnię odwiedzających.
Według podań Biała Dama każdej nocy wychodzi z obrazu, przechadza się po zamkowych komnatach, a następnie kieruje się do ogrodu, gdzie czeka na nią jeździec na czarnym koniu. Razem objeżdżają dawne posiadłości, a tuż przed świtem kobieta wraca na swoje miejsce w ramie portretu.
Legenda tłumaczy jej obecność na kórnickiej ziemi dawną klątwą. Biała Dama, nakazując w Kórniku budowę kominów z cegły, doprowadziła do rozebrania leżącego nieopodal zameczku, w którego piwnicach miał mieszkać diabeł strzegący skarbów. Mieszkańcy Kórnika bali się przystąpić do rozbiórki, jednak wiedzieli, że diabły dwa razy w roku opuszczają swoje kryjówki - w Niedzielę Palmową oraz Noc Świętojańską - i to właśnie wtedy zdecydowali się pozyskać cegły. Zameczek rozebrano, lecz wraz z nim zniknęły również skarby.
Gdy diabeł powrócił i nie znalazł ani zamku, ani skarbów, rzucił na Białą Damę klątwę. Skazał jej duszę na wieczną pokutę - aż do chwili, gdy mieszkańcy oddadzą utracone bogactwa. Od tamtej pory, jak głosi legenda, Biała Dama co noc nawiedza zamek.
Historia legendy sięga XIX wieku i ma bezpośredni związek z historią obrazu. Portret, z którego rzekomo wychodzi Biała Dama, trafił do Zamku w Kórniku dopiero w 1854 roku, niemal sto lat po jego namalowaniu. Wcześniej wisiał on w innej posiadłości rodzinnej.
Portret Białej Damy ma w sobie coś niepokojącego:
- Bez względu na to, w którym miejscu sali stoimy, mamy wrażenie, że jej spojrzenie nieustannie za nami podąża. Postać jest majestatyczna i posągowa. Dzieci często onieśmiela jej powaga, a nietypowe, nieco surowe rysy twarzy odbiegają od klasycznego kanonu piękna - wyjaśnia nam kustoszka Zamku w Kórniku Małgorzata Potocka.
Początkowo sądzono, że pojawianie się Białej Damy nocą jest zapowiedzią nieszczęścia. Z czasem jednak legenda nabrała innego charakteru - dziś Biała Dama postrzegana jest jako opiekuńczy duch zamku, który wraz ze swoim obrazem powrócił do Kórnika, by strzec tej historycznej rezydencji.

Zobacz również: Atrakcja, która przenosi w świat Orientu. "Cud Polski" podbija serca turystów
Kim tak naprawdę była Biała Dama? Pierwsza wybitna zarządczyni zamku
Biała Dama nie jest wytworem wyobraźni malarza ani bohaterką legendy stworzonej wyłącznie po to, by przyciągać turystów do Zamku w Kórniku.
Jak podkreśla Małgorzata Potocka, kustoszka zamku, odwiedzającym często umyka fakt, że była kobietą z krwi i kości:
- Była jedyną kobietą, która kiedykolwiek była właścicielką Zamku Kórnickiego, a zawdzięcza jej on naprawdę wiele - wyjaśnia.
Biała Dama to tak naprawdę Teofila z rodu Działyńskich, do którego Zamek należał od 1676 roku. Zapisała się na kartach historii jako wybitna przedstawicielka tej rodziny, ponieważ miała ogromny wpływ na rozwój Kórnika oraz samego zamku.
Teofila wcześnie została sierotą i odziedziczyła Kórnik po rodzicach. Wychowywała ją ciotka, której w dużej mierze zawdzięczała swoją samodzielność i zaradność. Księżna Teofila Wiśniowiecka zadbała o jej staranne wykształcenie w szkołach zakonnych.
- Dzięki temu Teofila Działyńska była kobietą oczytaną, sprowadzała zagraniczne encyklopedie i czasopisma, interesowała się nowinkami oraz tym, co działo się w Europie i na świecie. Zdobywaną wiedzę z powodzeniem przenosiła na lokalny grunt - dodaje Małgorzata Potocka.
Zmiany, które wprowadzała w Kórniku, były bezpośrednim efektem ciekawości i otwartości na nowe idee.
Zobacz również: Wszyscy mówią po polsku, tylko każdy inaczej. Oto językowe ślady historii. Co zdradzają o nas regionalizmy?
Krążyły o niej krzywdzące plotki. "To zwykła ludzka złośliwość"
Teofila była dwukrotnie zamężna. Jej pierwszy mąż Stefan Szołdrski zmarł, gdy miała zaledwie 22 lata. Z drugim mężem Aleksandrem Potulickim ostatecznie się rozwiodła - uzyskała stwierdzenie nieważności związku przez Stolicę Apostolską. Jej drugi mąż był od niej młodszy i znacznie mniej majętny. Wiele wskazuje na to, że kierowały nim przede wszystkim pobudki materialne, jednak trafił na kobietę o silnym charakterze, która nie pozwoliła mu zbić fortuny na małżeństwie. Teofila zarzucała mu nadużywanie alkoholu, zaciąganie długów oraz niewierność.
Po rozpadzie związku zaczęły narastać plotki dotyczące jej życia prywatnego. Z tego małżeństwa urodziła się córka Karolina. Krążyła później opowieść, jakoby Teofila miała być okrutną matką, która nie pozwalała dziecku mieszkać na zamku, każąc wychowywać je w oficynach, by je "zahartować", a dopiero po ukończeniu ósmego roku życia wpuścić do rezydencji. Trudno jednak doszukiwać się w niej prawdy - Karolina zmarła bowiem, mając zaledwie rok.
Na jej temat krążyło znacznie więcej plotek, które nigdy nie zostały potwierdzone.
- Myślę, że była to zwykła ludzka złośliwość. Teofila była kobietą silną i niezależną, a to sprzyjało powstawaniu plotek, które z czasem zaczęły żyć własnym życiem - komentuje kustoszka Zamku w Kórniku.
Z kolei z pierwszego małżeństwa Teofila miała troje dzieci, jednak tylko syn Feliks dożył dorosłości i po jej śmierci przejął Zamek w Kórniku.

Co zawdzięcza jej Kórnik? To ona rozpoczęła odbudowę miasta
Obecnie Teofila z Działyńskich uznawana jest za jedną z najwybitniejszych właścicielek Zamku Kórnickiego.
- Była kobietą niezależną, samodzielną i zamożną, w pełni zarządzającą swoim majątkiem. Jak na realia XVIII wieku wyróżniała się nowoczesnym i niezwykle nowatorskim podejściem do zarządzania oraz spraw społecznych. Myślę, że była właścicielką surową, konkretną i wymagającą, ale też dającą ludziom przestrzeń do życia - tłumaczy Małgorzata Potocka.
Gdy przejęła Kórnik, miasteczko liczyło zaledwie około 200 mieszkańców i było wyniszczone przez wojny oraz epidemie. Wraz z pierwszym mężem, Stefanem Szołdrskim, rozpoczęła proces jego odbudowy, sprowadzając Olendrów - osadników z terenów niemieckich. Zapewniała im ziemię, pracę oraz wieloletnie zwolnienia z podatków i opłat, co pozwalało im spokojnie się osiedlić i gospodarować. W dłuższej perspektywie miało to służyć rozwojowi miasteczek oraz utrzymaniu dworu.
Jednym z najbardziej postępowych rozwiązań wprowadzonych przez Teofilę było zniesienie pańszczyzny i zastąpienie jej czynszem. W XVIII wieku, gdy w wielu regionach tendencje były wręcz odwrotne, decyzja ta była wyjątkowo nowatorska i świadczyła o jej pragmatycznym podejściu do gospodarki.
Za czasów Teofili na niewielkim obszarze Kórnika i Bnina współistniały wówczas różne narodowości i wyznania.
- Obok siebie żyli katolicy, protestanci oraz Żydzi, a każda z tych wspólnot miała prawo do zakładania własnych świątyń i szkół. Teofila była znana z dużej tolerancji. Jako kobieta nowoczesna tępiła wszelkiego rodzaju procesy o czary. Osobom oskarżającym kobiety groziły grzywny, a w skrajnych przypadkach nawet kara więzienia - wyjaśnia.
Co ciekawe, w legendzie o Białej Damie można odnaleźć wiele elementów opartych na faktach historycznych, takich jak rozbiórka zamku w pobliskiej Mościenicy, w celu budowy kominów z cegły.
- Teofila była świadoma zagrożeń wynikających z łatwopalnych konstrukcji dachów, dlatego też wydała takie rozporządzenie. Zadbała też o budowę studni na rynkach oraz zorganizowanie służb gaśniczych. To właśnie z jej inicjatywy w Kórniku powstała pierwsza straż pożarna - dodaje kustoszka.
Za jej czasów powstały również ratusze w Kórniku i pobliskim Bninie - budynek w Bninie zachował się w oryginalnej formie do dziś, natomiast kórnicki ratusz spłonął w XX wieku i został odbudowany. Z tamtego okresu pochodzą także oficyny stojące przy zamku oraz charakterystyczny układ urbanistyczny miasteczka, który w dużej mierze przetrwał do współczesnych czasów.

Zobacz również: Malownicza wieś między dwoma jeziorami. Duma województwa lubuskiego
Stworzyła barokowy pałac. Dzięki Teofili zamek zyskał nowy blask
Teofila Działyńska miała również ogromny wpływ na wygląd samego zamku. To ona przeprowadziła jego gruntowną przebudowę, nadając mu zupełnie nowy charakter.
- Zmieniła m.in. główne wejście - wcześniej prowadziło ono od strony Bnina i parku, natomiast za jej czasów przeniesiono je od strony Kórnika. W efekcie dawny zamek zyskał formę reprezentacyjnej rezydencji - tłumaczy Małgorzata Potocka.
Wcześniej była to średniowieczna warownia z mostem zwodzonym i wyraźnymi cechami obronnymi. Teofila przekształciła ją w okazały barokowy pałac.
Za zamkiem powstał ogród w stylu francuskim - do XIX wieku nazywany ogrodem włoskim, kojarzony z regularnością i symetrią. Teofila sprowadzała do niego rozmaite, często egzotyczne rośliny. Według przekazów w zamkowym zwierzyńcu, położonym po drugiej stronie jeziora, miała nawet trzymać wielbłąda.
- Teofila przyczyniła się także do rozwoju tkactwa w Kórniku. W altanach parkowych hodowano jedwabniki, a kobiety z Kórnika i okolic tkały z ich włókien kosztowne tkaniny. Wyroby te trafiały nie tylko na lokalny rynek - bywało, że sprzedawano je "aż do granic Chin" lub ofiarowywano świątyniom i kościołom - wyjaśnia nam kustoszka.
Więcej informacji o życiu Teofili można znaleźć w 2. uzupełnionym wydaniu książki pt. "Żyła wśród ludzi, ale duchem oddalona od niego". Opowieść o Teofili z Działyńskich Szołdrskiej-Potulickiej autorstwa Anety Falk, Małgorzaty Potockiej i Mikołaja Potockiego.
Zamek w Kórniku - jeden z najciekawszych zabytków w okolicach Poznania
Po śmierci Teofili zamek przejął Tytus Działyński, który w XIX wieku przeprowadził kolejną dużą przebudowę.
- To on nadał rezydencji obecny, neogotycki charakter. Z czasów wcześniejszych zachowała się m.in. konstrukcja północnego wejścia oraz główna aleja parkowa prowadząca wprost na zamek - mówi nam Małgorzata Potocka.
Jak dalej wyjaśnia, meble znajdujące się dziś we wnętrzach są oryginalne i rzeczywiście należały do dawnych właścicieli. Choć obecnie rozmieszczone są inaczej niż przed laty - kiedy bywały rozsiane po różnych rezydencjach - całość aranżacji nawiązuje do epoki Działyńskich.
Legenda o Białej Damie poniekąd sprawiła, że dziś Zamek w podpoznańskim Kórniku cieszy się dość sporym zainteresowaniem odwiedzających, którzy chętnie przyjeżdżają tu wiosną i latem - i nie jest to przypadek. Rezydencja położona jest malowniczo, na wyspie otoczonej fosą, tuż nad Jeziorem Kórnickim. Bezpośrednio sąsiaduje z Arboretum Kórnickim - najstarszym i jednym z najbogatszych arboretów w Polsce oraz Europie Środkowej. Założone w 1826 roku, dziś gromadzi około 3500 gatunków i odmian roślin, a najpiękniej prezentuje się właśnie wiosną i latem.
Zamek w Kórniku uchodzi za jeden z najciekawszych zabytków w okolicach Poznania. Wpisany do rejestru zabytków w 1930 roku, obecnie pełni funkcję siedziby Biblioteki Kórnickiej Polskiej Akademii Nauk. W jego murach znajduje się jedna z najcenniejszych bibliotek w Polsce, założona przez Tytusa Działyńskiego, która w 2026 roku będzie świętować 200-lecie.
Zamek w Kórniku należy do nielicznego grona polskich rezydencji, które przetrwały w niemal nienaruszonym stanie. To w dużej mierze zasługa pracowników, którzy podczas II wojny światowej zadbali o zabezpieczenie jak największej liczby zabytkowych przedmiotów.
Co ciekawe, jak wyjaśnia nam Małgorzata Potocka, jeszcze do niedawna zwiedzający musieli poruszać się po zamku w filcowych kapciach, by chronić drewniane podłogi pochodzące z XIX wieku. Pandemia wymusiła jednak zmianę zasad zwiedzania - dziś pozostały jedynie dywany zabezpieczające najcenniejsze powierzchnie.
Wnętrza zamku można zwiedzać z przewodnikiem.

Gdzie kończy się legenda, a zaczyna rzeczywistość?
Czy jednak legenda o Białej Damie ma w sobie ziarno prawdy? Krążą pogłoski, że w komnatach zamkowych można usłyszeć kroki, bądź też szepty.
- Drewniane podłogi skrzypią, co samo w sobie nie jest niczym niezwykłym, jednak - przy odrobinie wyobraźni atmosfera w zamku potrafi być naprawdę sugestywna - wyjaśnia kustoszka.
Wspomina, że była ona szczególnie odczuwalna podczas sobotnich dyżurów w czytelni.
- Gdy musiałam samotnie przemierzać korytarze i schody, szłam z duszą na ramieniu, nie wiedząc, czy za chwilę coś na mnie nie wyskoczy. Myślę jednak, że Białą Damę udało mi się oswoić. Co prawda jej nie widziałam, ale zauważyłam zapalone światło w jej pokoju. Można to oczywiście próbować racjonalnie wyjaśnić, a można też uwierzyć, że ona naprawdę ten pokój odwiedza. Mamy zresztą z Teofilą pewną zasadę - ja jestem tutaj za dnia, ona się pojawia w nocy, dzięki temu unikamy spotkań i możemy się przyjaźnić - śmieje się Małgorzata Potocka.
Kustoszka Zamku Kórnickiego wspomina również opowieści dawnych pracowników, które powtarzane przez lata weszły do zamkowych historii. Prawią one o nieudanych kradzieżach. W czasach, gdy wstęp do budynku był łatwiejszy, miało dojść do dwóch prób włamań. W pierwszym przypadku rabusie, uciekając, połamali sobie nogi, w kolejnym - złodziej potknął się na zupełnie prostym odcinku drogi, jakby o niewidzialną przeszkodę.
Być może więc przekazy mówiące o tym, że to właśnie Biała Dama czuwa nad bezpieczeństwem zamku, nie są wcale tak dalekie od prawdy?
***
O akcji "Polska Niezwykła"
Czy tylko w wakacje można odkrywać kraj? W żadnym wypadku! Zapraszamy was do "Polski Niezwykłej", krajoznawczego cyklu redakcji Lifestyle portalu Interia. W publikowanych co dwa tygodnie artykułach pokażemy Wam zakątki i atrakcje, o których słyszeli nieliczni, przedstawimy postacie pasjonatów i ludzi o niezwykłych umiejętnościach, skosztujemy specjałów z regionalnych kuchni i sprawdzimy, jak małe, lokalne inicjatywy, potrafią wywoływać wielkie zmiany. Zobacz, jak niezwykła może być Polska.
Zainspiruj się i zaplanuj swoją kolejną podróż. Nawet krótka wycieczka może zmienić perspektywę i dodać energii. Sprawdź, które miejsca w tym sezonie warto odwiedzić na styl.interia.pl/podróże













