Z wizytą w polskiej stolicy frytek

Chrupkie i złociste z zewnątrz, miękkie i puszyste w środku oraz wyjątkowo długie: frytki z McDonald’s® zamawiają niemal wszyscy. Tylko w zeszłym roku Polacy zjedli ponad sto czterdzieści milionów (!) ich porcji, z których wszystkie pochodziły z polskiej stolicy frytek – leżącego na Pomorzu Lęborka. To właśnie tutaj znajduje się jedna z największych w Polsce przetwórni, do której dostarczane są ziemniaki z okolicznych pól. Ich niezmienna jakość tkwi w wymagającej pracy, którą mogliśmy zobaczyć w jednej z sześciu na świecie wzorcowych farm McDonald’s – zobaczcie, jak uprawia się na niej ziemniaki, z których potem robi się kultowe frytki z Maka!

Dwa i pół tysiąca hektarów ziemi, w tym do dziewięciuset hektarów obsadzanych co roku specjalnymi odmianami bulw oraz cztery magazyny o pojemności do 12 tysięcy ton każdy. Liczby robią wrażenie i mogą pokazać skalę upraw, choć nie do końca oddają to, jak naprawdę wygląda praca w farmie ziemniaków w podlęborskich Bobrownikach. Aby zrozumieć, w czym tkwi sekret wysokiej jakości frytek z McDonald’s i ile czas trzeba poświęcić na to, żeby specjalnie wyselekcjonowane odmiany bulw stały się ziemniaczanym rarytasem serwowanym w restauracjach pod złotymi łukami, postanowiliśmy udać się na polskie pole i przyjrzeć się z bliska, jak wygląda proces uprawy i zbioru cennego surowca.

Niekończąca się praca

Wchodząc na jedno z pól, Jarosław Wańkowicz, dyrektor ds. zarządzania surowcem Farm Frites Poland, czyli firmy, która zaopatruje w kultowe frytki prawie tysiąc restauracji McDonald’s w jedenastu europejskich krajach, nie ukrywa, że praca przy ziemniakach — wbrew pozorom — właściwie trwa cały rok. - Sadzenie, nawadnianie, ochrona pól przed grzybami, insektami i zwierzętami, w końcu zbiór oraz przechowywanie: nikt nie może pozwolić sobie na zaniedbania na którymkolwiek z tych etapów. Nawet drobne niedopatrzenia mogą prowadzić do obniżenia ilości i jakości zbieranych bulw, a to bezpośrednio przekłada się na ogromne, sięgające nawet kilku tysięcy złotych za hektar, pieniądze — mówi Wańkowicz.

Frytki z McDonald’s wszędzie muszą być tak samo dobre — niezależnie, w której restauracji w Polsce je kupimy, możemy mieć pewność, że pochodzą ze specjalnie wyselekcjonowanych odmian ziemniaków, które wyrosły wyłącznie na polskich polach. Nowoczesna uprawa ziemniaków przeznaczonych dla tak wymagającego klienta to wielowymiarowy proces, który nie ma końca. Cały areał (niemal dwa i pół tysiąca hektarów), którym dysponuje spółka Farm Frites Poland Dwa, podzielony jest na cztery części, na których uprawia się — na zmianę, według czteroletniego cyklu — ziemniaki, pszenicę, rzepak, pszenicę i znowu ziemniaki. Jak wyjaśnia Jarosław Wańkowicz, taki płodozmian pozwala na utrzymanie naturalnej żyzności gleby, zmniejszenie wykorzystania nawozów, ale też zapewnienie pewnej regularności w wielkości produkcji. Te podlęborskie pola odpowiadają za 10-12 proc. całości zapotrzebowana pobliskiej fabryki frytek na surowiec, która pracuje przez cały rok.

Co ma kamień do ziemniaka

Pierwszy etap uprawy to odpowiednie przygotowanie pól. Oprócz fizycznego przeglądu gleby, podczas którego ocenia się jej zmienność, ukształtowanie oraz nachylenie terenu, usuwa się także kamienie, a także rozpoczyna pierwsze zabiegi na samej ziemi. Kluczowa jest tu choćby wiosenna uprawa, która pozwala na osuszenie i ogrzewanie wierzchniej warstwy gleby, co nie spowoduje powstawania mokrych bryłek ziemi (mogą one powodować duże uszkodzenia bulw podczas zbiorów). Ta część obejmuje również specjalistyczne badania składu gleby, na której mają rosnąć ziemniaki. Wykonuje się je mniej więcej co trzy lata, aby sprawdzić jej pH, zawartość makroskładników mineralnych, m.in. fosforu, potasu, magnezu oraz innych. Dzięki temu z niewiarygodną precyzją można ustalić, czego w ziemi jest pod dostatkiem, a czego jej brakuje - na tej podstawie można między innymi określić jakich użyć nawozów oraz w jakiej ilości. Karol Piekutowski, manager farmy w Bobrownikach, wyjaśnia, że w przypadku ziemniaków kluczowe jest utrzymanie wszystkich makro- i mikroelementów na odpowiednim poziomie: - Obniżenie się któregokolwiek z kluczowych składników bezpośrednio wpływa na efektywność wykorzystania innych elementów. Nawet jeśli tylko jednego składnika jest za dużo lub za mało, a inne są w optymalnej ilości, to przez ten jeden, który jest "poza normą", wszystkie pozostałe nie będą odpowiednio wykorzystane przez rosnące ziemniaki — mówi Piekutowski.

Ten etap to również planowanie uprawy: pracownicy farmy, biorąc pod uwagę szereg elementów, tworzą specjalne mapy i ustalają, które odmiany ziemniaków można posadzić na konkretnych fragmentach pól. Okazuje się, że istotne przy podejmowaniu decyzji co do odmiany sadzonego ziemniaka, są nie tylko np. możliwości nawadniania upraw, ale też...  stopień zakamienienia pola. Manager farmy zdradził, że te, na których jest więcej kamieni, zwykle przeznacza się na sadzenie wczesnych odmian ziemniaka, dostarczanych do lęborskiej przetwórni bezpośrednio z pola.

Wielkie sadzenie

Co roku w połowie kwietnia rozpoczyna się proces sadzenia. Praca ogromnych, czterorzędowych sadzarek jest w sporej części zautomatyzowana, co nieco ułatwia zadanie nadzorującym maszyny operatorom. Pojazdy, sterowane na podstawie sygnału GPS, który jest korygowany stacjami lub siecią komórkową w celu korekty sygnału, można zaprogramować na pracę z dokładnością do nawet dwóch centymetrów, jednak nie jest to praca zupełnie autonomiczna. Obecność człowieka jest tu niesamowicie ważna i nie da się z niej zrezygnować: podczas intensywnych, dwunastogodzinnych zmian, pracownicy nieustannie kontrolują stan maszyn, wartych czasami setki tysięcy euro. Sadzenie najpopularniejszych odmian ziemniaków, które przeznacza się potem na frytki, trwa zwykle dwadzieścia-trzydzieści dni - w zależności od pogody. Dzięki własnym doświadczeniom, ale też zaawansowanej matematyce, na bobrownickiej farmie ziemniaki sadzi się według ściśle ustalonych reguł - wszystko po to, by osiągnąć odpowiednio wysoką średnią zbiorów z hektara (celem jest około 45t/ha). W rozstawionych co ok. 90 cm rzędach sadzi się ziemniaki - w odstępach co 20-35 cm, różnych dla poszczególnych odmian i rozmiarów sadzeniaków. Dzięki temu bulwy mają odpowiednio sporo miejsca, by rosnąć w naturalnym, charakterystycznym dla odmian kształcie - regularnym i podłużnym.

Okres wzrostu ziemniaków to 120-150 dni. Pierwsze dwadzieścia dni po posadzeniu, gdy ziemniaki nie wypuściły jeszcze pędów nad pryzmę równego, trapezowatego rządka, to być może decydujący moment w całym cyklu uprawy. W zależności od warunków pogodowych, to właśnie wtedy walczy się z chwastami. Kolejne dni uprawy to bezustanne sprawdzanie sytuacji na polach - nawożenie, weryfikacja plantacji pod kątem występowania chorób, kontrola wilgotności i podlewanie, które zajmuje coraz więcej pracy polskim rolnikom. Jarosław Wańkowicz przyznaje, że tegoroczne podlewanie trwało osiem tygodni i właściwie bez przerwy pracowało przy nim dwadzieścia osób. - Sporą część nawadniania rozwiązujemy dzięki systemom nawadniania centralnego, wykorzystując od 15 do 30 litrów wody na metr kwadratowy - wyjaśnia.

Wykopki, czyli z kombajnem na bulwy

Gdy docieramy na bobrownickie pola pod koniec września, wykopki na polach Farm Frites Poland Dwa trwają w najlepsze. Zbiory ziemniaka zajmują zwykle niecały miesiąc i toczą się właściwie całą dobę - to najbardziej intensywny okres dla farmy. Trzy ogromnej mocy kombajny (w niewiarygodnie szybki sposób!) wykopują i wstępnie oczyszczają ziemniaki. Po wypełnieniu siedmiotonowego zbiornika, warzywa przesypywane są na przyczepy ciągnięte przez ciągniki, skąd jadą wprost do magazynów. Tam wysypywane są do specjalnej maszyny, która - pod okiem pracowników i dzięki silnemu podmuchowi powietrza - oczyszcza ziemniaki z resztek ziemi, a nawet drobnych kamieni. Stąd trafiają już na specjalny taśmociąg, transportujący ziemniaki do magazynu.

Sam magazyn to ogromna, wysoka na kilkanaście metrów hala, podzielona na cztery części. W każdej z nich można przechować nawet do 3 tys. ton ziemniaków, które usypuje się w wysokie na 4,5 m pryzmy. Co ciekawe, w tych ogromnych ziemniaczanych kopcach umieszczonych jest mnóstwo sensorów, które przesyłają do pracowników dane o poziomie wilgotności czy temperaturze: dzięki temu ziemniaki w podlęborskich magazynach mogą spędzić cały rok bez obaw, że się zepsują.

Wszystkie frytki z ziemniaków uprawianych w Polsce

Uprawiane na polach Farm Frites Poland Dwa ziemniaki to przede wszystkim odmiany Innovator i Ludmilla, które ze względu na swoją zaskakującą wielkość (tegoroczny rekord to ziemniak o wadze 1,8 kg!) i podłużność, idealnie nadają się na przygotowanie cienkich i długich frytek. To jednak tylko jedna z ich zalet, bowiem - jak mówi Wańkowicz - o tym, czy odmiana nadaje się na uprawę, decyduje też jej odporność na szkodniki czy radzenie sobie w czasie suszy. Ważne są też parametry zawartości suchej masy, a nawet rozmieszczenia tej ostatniej w samej bulwie. W Bobrownikach znajdują się też eksperymentalne poletka, na których sadzi się - na próbę - nowe odmiany ziemniaków, ale droga do ich spróbowania w formie frytek z Maka jest jeszcze bardzo daleka: zwykle zajmuje to nawet od 5 do 10 lat!

Z magazynów ziemniaki - aż do końca lipca - będą trafiały do pobliskiej fabryki ziemniaków, gdzie przetworzy się je na frytki. Bulwy będą sortowane, myte, obierane, krojone, blanszowane i w końcu wstępnie podsmażane - a potem, zamrożone, rozjadą się do każdej z niemal pięciuset restauracji McDonald’s w Polsce (i nie tylko: frytki z polskich ziemniaków trafiają też do restauracji w dziesięciu innych krajach!). Niezależnie więc, w której z nich kupicie frytki, możecie mieć pewność, że wszędzie będą smakowały tak samo, bo każda z porcji zrobiona została z wyjątkowych, starannie wybranych odmian ziemniaków - rosnących wyłącznie na polskich polach.

 

Prezentacja partnera

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje