Ani J.K. Rowling, ani George R. R. Martin. To Brandon Sanderson osiągnął niemożliwe
"Wiedźmin", "Gra o tron", "Harry Potter"- wszystkie ekranizacje kultowych powieści fantasy (i nie tylko) cierpią na tę samą chorobę - brak zgodności z oryginałem. Im seria dłuższa, czy filmowe części liczniejsze, tym choroba bardziej ostentacyjna. Z czasem wywołuje u fanów książki coraz wyższą gorączkę z oburzenia, uszkodzenia szkliwa w wyniku zgrzytania zębów i tańczące po plecach ciarki obrzydzenia. Jednak wszystkie znaki na ziemi i niebie (a także komunikaty Apple TV +) wskazują, że zapowiada się ekranizacja, jakiej jeszcze nie było. Brandon Sanderson osiągnął bowiem to, czego nie udało się ani Sapkowskiemu, ani Martinowi, ani Rowling - władzę niemal absolutną nad urzeczywistnianiem jego książek.

W 35 minut zebrał milion dolarów
Nie ma chyba wśród fanów fantasy czytelnika, który nie znałby Brandona Sandersona. Można zachwycać się jego pomysłami na światy i mechanikę magii, a można utyskiwać na prostotę tworzonych przez niego postaci, ale nie można go nie znać. Sanderson jest bowiem wybitnie płodnym pisarzem, w ciągu 20 lat swojej działalności spłodził ponad 70 utworów i sprzedał 50 milionów egzemplarzy swoich książek. O jego popularności niech świadczy fakt, że gdy ogłosił zbiórkę na wydanie swoich kolejnych czterech książek, w ciągu 35 minut zebrał milion dolarów. Wiele z jego utworów łączy się ze sobą tworząc uniwersum Cosmere, do którego należą między innymi serie "Z Mgły Zrodzony" i "Archiwum Burzowego Światła".
Pozorna współpraca z autorami
Choroba nadmiernego odchodzenia od oryginału do tego stopnia mierziła fanów, że każdy przejaw obecności autora w procesie tworzenia filmu czy serialu witany był z ogromnym entuzjazmem. W efekcie producenci kolejnych ekranizacji zapraszali pisarzy do współpracy, jednak bardziej po to, by na ich udziale budować marketing, niż by faktycznie konsultować z nimi powstający obraz.
Przykładem może być współpraca George R.R. Martin z HBO, który początkowo brał udział w tworzeniu scenariusza, jednak im dalej w historię, tym autor miał mniejszy wpływ na scenariusz, czego nie krył (zresztą ukryć by nie zdołała, bo nie trzeba uważnego widza, by dostrzec różnicę między pierwszymi a ostatnimi sezonami serialu).

Brandon Sanderson rozpoczął prace nad pierwszym scenariuszem
W styczniu 2026 roku gruchnęła wiadomość, że Apple TV+ podpisało umowę z Brandonem Sandersonem na realizację jego powieści z uniwersum Cosmere. Serwis streamingowy ma nadzieję na najbardziej kasową franczyzę tego typu w historii. Bazując na materiale źródłowym oraz jego popularności trzeba przyznać, że nie są to nadzieje bezpodstawne. Szczególnie że informacje o ekranizacji dopiero co się pojawiły, a znany z posiadania żyłki biznesowej Sanderson już rozpoczął ich promocję. Na swoich mediach społecznościowych publikuje postęp prac nad scenariuszem do filmu "Z Mgły Zrodzony", zapowiedział też, że książki z cyklu "Archiwum Burzowego Światła" zostaną zekranizowane w formie serialu. Apple TV potwierdziło w dodatku wysoki budżet przeznaczony na ten projekt.
Bezprecedensowa pozycja autora
Brandon Sanderson w ramach swoich social mediów przyznał, że od dłuższego czasu szukał partnera, który przeniósłby jego książki na ekran. Autor podkreślił, że nie było to łatwe zadanie, bo nie miał zamiaru sprzedawać praw do ekranizacji, lecz znaleźć kogoś, z kim będzie współpracował jako twórca. Apple TV+ zagwarantowało mu nie tylko możliwość napisania scenariusza, ale również pozycję co-showrunnera, czyli osoby odpowiedzialnej za produkcję i wizję kreatywną serialu, która ma ostateczny głos w tej sprawie.
Brandon Sanderson będzie scenarzystą, konsultantem i producentem filmów oraz seriali powstałych na podstawie jego książek, jest to więc bezprecedensowa pozycja autora. Nie będzie też przesadą stwierdzenie, że nigdy wcześniej nie powstała tego typu produkcja. Fani gatunku już zacierają ręce i mówią o ekranizacji fantasy wszech czasów. Prace nad scenariuszem trwają, ale przyjdzie nam poczekać kilka lat nim obejrzymy "Z Mgły Zrodzonego" zgodnego z wizją autora książki. Zdecydowanie jest na co czekać, bo pytanie: czy taki film będzie zgodny z wizją czytelników, pozostanie do czasu premiery otwarte.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.















