Gdzie jest "lalka"?
"Lalka" Pawła Maślony to nie ekranizacja, to nawet nie adaptacja wielkiego dzieła polskiej literatury. Znana książkowa opowieść jest jedynie inspiracją do tego, co zobaczymy na ekranie. Jeśli z takim nastawieniem podejdziemy do seansu, to może okazać się on interesujący. Nie trzeba zdolności wróżbiarskich, by przewidzieć, że serial wzbudzi kontrowersje, a wielu zdegustowanych odbiorców, którzy chcieli obejrzeć ekranizację powieści, zrezygnuje po pierwszym odcinku.
Choć są tu bohaterowie i wydarzenia znane z powieści, to ich interpretacja i znaczenie dla fabuły są już zupełnie inne. Nie ma w tej opowieści żadnej "lalki".
Tytuł oryginału nawiązuje do procesu sądowego pomiędzy baronową Krzeszowską a Heleną Stawską o zabawkę. Procesu prawdziwego, bo Bolesław Prus przeczytał o nim w gazecie, a następnie umieścił w swojej powieści. W serialu próżno szukać tego wątku.

"Lalka" bywa też interpretowana jako odniesienie do Izabeli Łęckiej, która choć zjawiskowo piękna, jest niczym lalka: pusta, płytka, podążająca za konwenansami swojego środowiska. Izabela Łęcka w serialu Netfliksa to inteligentna kobieta, która w przeciwieństwie do książkowej, doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji finansowej rodziny, a w dodatku sympatyzuje z ruchem emancypacyjnym.
Może jedynie ostatnia z interpretacji tytułu, mówiąca o tym, że każdy człowiek może stać się lalką, jeśli podobnie jak Wokulski pozwoli kierować sobą pragnieniom, żądzom czy przypadkom, pasuje do serialowej wersji, ale nawet on ostatecznie przestaje być jedynie marionetką zaślepioną miłością i pożądaniem. W netfliksowej wersji trudno szukać "Lalki", a to, że Izabela zostaje tak nazwana w jednej ze scen, to zdecydowanie za mało.
Izabela Łęcka nie mogła być emancypantką
Temat emancypacji kobiet jest istotną częścią produkcji Netfliksa. W fabułę wpleciono czasopismo "Bluszcz", które w XIX wieku rzeczywiście wydawano w Warszawie i prezentowało program emancypacji kobiet. Pojawia się też w jego redakcji silna kobieca postać nazwiskiem Orzeszkowa. Choć nie pada jej imię, jednak nietrudno odnaleźć w niej Elizę Orzeszkową, która (podobnie jak Maria Konopnicka) pisała dla "Bluszczu". Według fabuły serialu Netfliksa Izabela Łęcka jest związana ze środowiskiem gazety i zainteresowana nowymi ideami.
Można by rzec, że Bolesław Prus przewraca się w grobie, widząc Łęcką jako emancypantkę, bo stworzył tę postać właśnie jako przykład kobiety, która przez wychowanie i styl życia wyższych sfer była niezdolna do pracy i samodzielnego utrzymania się, mało tego, taka myśl nie postała w jej głowie. Powieść Bolesława Prusa mówi o potrzebie edukacji, pracy zarobkowej kobiet oraz przyznania im praw, które pozwolą płci pięknej samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie, ale robi to w mniej jaskrawy sposób poprzez postacie Heleny Stawskiej, prezesowej Zasławskiej czy Kazimiery Wąsowskiej. Izabela Łęcka nie była emancypantką, bo Bolesław Prus miał ku temu konkretny powód.

Kryminał na miarę Doyle'a
Arthur Conan Doyle stworzył postać Sherlocka Holmesa w 1887 roku, czyli w czasie, gdy Bolesław Prus publikował już pierwsze odcinki "Lalki". Pierwszy z autorów tworzył kryminały, drugi pisał powieści obyczajowe, a Netfliks postanowił połączyć obydwa gatunki. Finałowy odcinek nowej "Lalki" mógłby być początkiem jednej ze spraw Sherlocka Holmesa. Zatem, szanowny widzu, wiedz, że włączając serial Netfliksa, nie obejrzysz "Lalki" Bolesława Prusa, ale zupełnie nową opowieść i doświadczysz kryminalnej historii, choć sposób poprowadzenia fabuły bardziej przypomina "Smażone zielone pomidory" niż opowieści ze świata Sherlocka Holmesa.













