Dwa z tych filmów dopiero wejdą na ekrany polskich kin. "Powiedz mi, co czujesz" we wrześniu, a "Czarna kula" dopiero w przyszłym roku. "Zima pod znakiem wrony" miała swoją premierę już lutym.
Czytaj również: Dwa Brzegi. Jak było na festiwalu filmowym w Kazimierzu Dolnym?
"Powiedz mi, co czujesz", reż. Łukasz Ronduda, PL, 2026
Bardzo świeża i poruszająca opowieść o miłości, sztuce, ale i różnicach społecznych. Do tego subtelny portret pokolenia. Młodzi ludzie wchłonęli już "język terapeutyczny", znają terminy, koncepcje, mechanizmy. Posługują się nim swobodnie, niczym młodzieżowym slangiem. Uzbrojeni w narzędzia rodem z gabinetów psychoterapeutycznych ruszają do klubów, na randki, na uczelnie. Wkraczają przy tym w świat uniwersalnych problemów, takich, które nie zmieniły się od wieków.
Jak korzystają z nowej wiedzy? W ich rękach ta "pop psychologia" staje się czymś w rodzaju używki. Eksperymentują z nią, bawią się nią, czasami się ranią, doprowadzają na skraj, ale i odkrywają coś ważnego o sobie i o świecie, próbują się nią uleczyć. Inspirują się nią, czasami ją wykoślawiają, czasami odkrywają nową głębię. Czy nie tak właśnie kiedyś działała sztuka?
Czy terapia zastąpi sztukę albo wchłonie ją w siebie? Główni bohaterowie oboje są artystami, oboje niosą swoje traumy, swoje ambicje, swój przekaz dla świata, ale stoją też przed wyborem. Jaki będzie język ich sztuki? Terapeutyczny ale elitarny, czy uniwersalny zrozumiały dla wszystkich? Na starciu tych koncepcji aż skrzy, tak jak skrzy doskonałymi pomysłami cała konstrukcja filmu.
Reżyser Łukasz Ronduda stworzył opowieść, która jest naszpikowana ważnymi pytaniami, a zarazem jest lekka, płynna i naturalna, bez moralizatorskich zapędów i bez banału. Ma momenty zabawne i wzruszające, a także wiele estetycznych smaczków, które sprawiają, że chętnie obejrzałoby się ten film jeszcze raz.
"Zima po znakiem wrony", reż. Kasia Adamik, PL, 2025
Nie byłam do końca przekonana, czy chcę oglądać film o stanie wojennym, ale okazało się, że to strzał w dziesiątkę. To nie lekcja historii, nurzanie się w martyrologii czy odkurzanie styropianu, a świetnie skonstruowana historia stawiająca pytania o wybory jednostki w obliczu totalitarnego systemu, a także o granice szaleństwa, zarówno tego indywidualnego, jak i tego zbiorowego, które może ogarnąć cały kraj. Historia utrzymana jest w estetyce niepokojącego snu, ale fabuła jest poprowadzona klarownie, wielowątkowo i dynamicznie. Jednym słowem Kasi Adamik udało się zrobić film wciągający, ciekawy i mądry, w tematyce gdzie łatwo wpaść w pułapkę oklepanej narracji.
Kasia Adamik mówiła w Kazimierzu Dolnym o pewnym osobistym wątku, który był dla niej jedną z inspiracji. W czasie stanu wojennego reżyserka miała 9 lat, a niepokojące obrazy ponurych blokowisk pojawiały się w jej snach również na emigracji. Zaciekawiło mnie to, bo posępne budynki były stałym elementem snów mojego dzieciństwa przypadającego na lata 80. Ciekawe na ile może to być doświadczenie pokoleniowe.
Po projekcji pomyślałam też o teście Bechdel, który pojawił się w latach 80. w celu oceny kobiecej reprezentacji w filmach. Do zaliczenia wystarczyło, by dwie kobiece bohaterki porozmawiały o czymś innym niż mężczyzna (poprzeczka dość nisko zawieszona, ale nadal wiele filmów jej nie zalicza). Film Kasi Adamik jest już lata świetlne od tego poziomu. Najważniejsze postaci filmu to kobiety, nie tylko rozmawiają na ważne tematy, ale mają dokonania, dokonują wyborów moralnych, podejmują działania. Kobietami są: reżyserka, scenarzystka i producentka, a film oparty jest na motywach opowiadania Olgi Tokarczuk "Profesor Andrews w Warszawie". To spiętrzenie kobiecej energii dale efekt potężny intelektualnie, emocjonalnie i estetycznie, i to w sposób zupełnie naturalny bez irytującego podkreślania roli płci.
"Czarna kula", Javier Calvo i Javier Ambrossi, FR, ES, 2026
To misterna opowieść splatająca losy bohaterów z czasów wojny domowej i współczesnej Hiszpanii. W filmie "Czarna kula" to tytuł zaginionej sztuki teatralnej Federico Garcii Lorki. Pierwszej, w której poeta otwarcie stawia temat homoseksualizmu, a jednocześnie nieznanej, utraconej (w rzeczywistości jest to połączenie niedokończonego utworu Lorki i sztuki "La piedra oscura" Alberta Conejero).
Gra między tym, co sekretne, skryte a tym, co ujawnione, oficjalne nadaje strukturę fabule opowiadającej o miłości między mężczyznami, również w czasach wojennych, w okolicznościach niewiarygodnie brutalnych. To coś więcej niż losy jednej pary, raczej fala biegnąca z czasów zamierzchłych aż po współczesność łącząca ludzi o podobnym doświadczeniu i zmieniająca swoją siłę i charakter.
To także (podobnie jak w pierwszym filmie) opowieść o roli sztuki jej działaniu terapeutycznym, tym razem nie tylko dla jednostek, ale i dla społeczeństw. Ponoć "rękopisy nie płoną", być może nigdy do końca nie giną, a być może mogą oddziaływać nawet, jeśli są zaginione. Jak było z rękopisem "Czarnej kuli"? Warto się o tym przekonać w kinie.
Plebiscyt publiczności
A jakie filmy zwyciężyły w plebiscycie publiczności 20. BNP Paribas Dwa Brzegi? Widzowie głosowali za pomocą karteczek po każdym seansie. Oto filmy, które szczególnie przypadły im do gustu:
Filmy fabularne:
1. "Dobry chłopiec", reż. Jan Komasa
2. "Pojedynek", reż. Łukasz Palkowski
3. "Pięć sekund", reż. Paolo Virzì
Filmy dokumentalne:
1. "Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego", reż. Artur Wierzbicki
2. "Igrając z diabłem", reż. Piotr Małecki, Maciek Nabrdalik
3. "Bardot", reż. Alain Berliner, Elora Thevenet










