Spis treści:
- Bohaterski czyn, tragiczna pomyłka. Tak narodziła się legenda o św. Guineforcie
- Rytuały i pielgrzymki. Grób psa Guineforta uznano za miejsce cudów
- Inkwizytor poznaje prawdę
- Czy pies Guinefort istniał naprawdę?
- Najlepszy przyjaciel świętego? "Pies go karmił, św. Roch wyzdrowiał"
Bohaterski czyn, tragiczna pomyłka. Tak narodziła się legenda o św. Guineforcie
Francja, okolice miejscowości Villars-les-Dombes. Na terenach tych swój zamek miał rycerz de Vilars. To właśnie w tym miejscu bierze początek legenda o bohaterskim czynie psa Guineforta. W pokoju, pod nieobecność państwa de Vilars i opiekunki, czuwał przy ich nowo narodzonym dziecku. Gdy opiekunka wróciła, czekał na nią koszmarny widok. Wywrócona kołyska, krew na podłodze i psim pyszczku. Rozległ się krzyk, który zapewne mroził krew w żyłach. W drzwiach natychmiast pojawili się państwo de Vilars. W tym momencie doszło do tragicznej pomyłki. Mężczyzna, sądząc, że pies skrzywdził jego dziecko, wyciągnął miecz i zabił psa. Po chwili wszyscy jednak zorientowali się, że syn śpi spokojnie, a przy kołysce znajduje się rozszarpany wąż. Legenda głosi, że najprawdopodobniej zmierzał w kierunku kołyski, a Guinefort po prostu go powstrzymał i ochronił dziecko.
Rycerzowi trudno było pogodzić się z całym zdarzeniem. Pies tak naprawdę uchronił dziecko przed śmiercią, a omyłkowo za bohaterski czyn pan wymierzył mu karę śmierci. Pochował Guineforta w studni przed wejściem do zamku. Zasypał kamieniami, a wokół miejsca pochówku posadził drzewa na cześć jego pamięci. Według różnych przekazów, Guinefort za życia był wyżłem, chociaż niektóre źródła podają, że był to pies rasy greyhound.

Bohaterstwo psa tak poruszyło wiernych zamieszkujących diecezję Lyonu, że zaczęli oddawać mu cześć. W końcu Guinefort został uznany przez ludzi "świętym", chociaż Kościół katolicki nigdy oficjalnie nie uznał go za świętego. Miejscowa ludność mianowała go jednak patronem chorych dzieci. Wspomnienie "świętego psa" obchodzono 22 sierpnia.
Rytuały i pielgrzymki. Grób psa Guineforta uznano za miejsce cudów
Grób psa stał się miejscem pielgrzymek. Wierni, mimo stanowiska Kościoła, uznawali go nawet za miejsce cudów, w którym ich pociechy wracały do zdrowia. Odprawiano różne rytuały, podczas których chore dzieci powierzano w opiekę Guinefortowi. Grób odwiedzały głównie kobiety, niosąc w ofierze sól i inne dobra. Wieszały też ubranka swoich pociech na krzewach czy wbijały gwoździe w drzewa posadzone przez rycerza de Vilarsa. O praktykach i kulcie "świętego psa" robiło się coraz głośniej. Nic więc dziwnego, że zaczęły budzić one wyraźny sprzeciw Kościoła katolickiego.
Inkwizytorzy postanowili zniszczyć grób i zakazać pielgrzymek. Ich starania spełzły na niczym, ponieważ kult Guineforta przetrwał stulecia - aż do XIX i XX wieku. Legenda o dzielnym psie jest znana do dziś.
Inkwizytor poznaje prawdę
W XIII wieku okolice Villars-les-Dombes przybył inkwizytor Stefan z Bourbon. To właśnie on rozpoczął walkę z oddawaniem czci "świętemu psu". Zamek państwa de Vilars był już ruiną - mieszkańcy wierzyli, że to boża kara za zabicie niewinnego psa. Inkwizytor o całej historii dowiedział się podczas spowiedzi w konfesjonale. Wierni opowiadali mu o cudach, których mieli rzekomo doświadczyć dzięki pewnemu świętemu. Mężczyzna początkowo nie był zdziwiony - w różnych miejscach Europy wiernym zdarzało się oddawać cześć lokalnym świętym. Jakież musiało być jego zdziwienie, gdy bliżej zainteresował się tematem. To dzięki niemu wiemy co nieco na temat Guineforta - swoje doświadczenia opisał w dziele "De septem donis Spiritus Sancti" lub "Tractatus de Diversis Materiis Praedicabilibus".

Inkwizytor rozpoczął walkę z legendą. Kazał spalić kości zwierzęcia, wyciąć pobliskie drzewa. Zakazał też pielgrzymowania do miejsca pochówku, o czym głosił stosowny dekret. Jego wysiłki spełzły na niczym, ponieważ wierni nadal potajemnie odwiedzali grób Guineforta.
Czy pies Guinefort istniał naprawdę?
Zdania badaczy co do istnienia "świętego psa" są podzielone. Niektórzy są zdania, że postać zwierzaka w ludowej tradycji była tożsama z postacią zapomnianego świętego. We wspomnianym regionie w latach XX prowadzone były badania etnograficzne, które z kolei ujawniły, że mieszkańcy znają postać Guineforta. Jean-Claude Schmitt, autor badań, poświęcił temu wątkowi całą książkę wydaną w 1979 roku: "Le Saint Lévrier. Guinefort, guérisseur d'enfants depuis le XIIIe siècle".
Ważnym tropem jest też data wspominania św. Guineforta. Przypadało w czasie tzw. Psich Dni, 24 lipca-24 sierpnia. W starożytnym Rzymie były one wyjątkowo upalne z powodu konfiguracji Syriusza i Słońca. Co więcej, w tym czasie wspominano świętych, którym w hagiografiach towarzyszył motyw psa. Schmitt odkrył, że w Pawii również miał miejsce kult św. Guineforta (między VIII a XII wiekiem). Jego wspomnienie obchodzono 22 sierpnia jako patrona chorych dzieci. Zdaniem eksperta postać świętego utożsamiono z psem.
Najlepszy przyjaciel świętego? "Pies go karmił, św. Roch wyzdrowiał"
Psy zajmują ważne miejsce w legendach o innych świętych. Przykładem jest postać św. Rocha. Według podań to właśnie zwierzak miał uratować mu życie. Św. Roch w Kościele katolickim jest uznawany za patrona psów i innych zwierząt domowych. Jego święto jest obchodzone 16 sierpnia.

- Kult świętego psa Guineforta został dość szybko wyrugowany, bo nie zgadzał się z linią kościoła. Psy pojawiają się jednak w legendach o innych świętych. Przykładem jest św. Roch, patron, którego kult narodził się w drugiej połowie XIV wieku, podczas tych najbardziej intensywnych epidemii dżumy. Był odpowiedzią na potrzebę, która się pojawiła - panuje zaraza, potrzeba patrona, patron się pojawia. Św. Roch pielgrzymował przez Europę, a dżuma zastała go w drodze. Pracował w szpitalu i pomagał się zajmować chorymi - mówiła Interii Zofia Załęska, historyczka sztuki na Instagramie znana jako Memdiewistka, autorka książki ""Me(m)diewistyka. Cudownie dziwna sztuka średniowiecza".
- Ostatecznie dżuma dotknęła również jego. Udał się do lasu, by nikogo nie zarazić i tam umrzeć. Pojawił się tam pies, który się z nim zaprzyjaźnił. Zwierzak zaczął mu przynosić jedzenie i tylko dzięki temu, że pies go karmił, św. Roch wyzdrowiał. Pies często pojawia się w rzeźbach. Mamy świętego przedstawianego z oznakami choroby, np. powiększonymi węzłami chłonnymi albo ranami. Tuż obok znajduje się pies, który podaje mu chleb. Istnieje więc kulturowa opowieść o psie jako przyjacielu człowieka - powiedziała Załęska.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.













