Obraz Olgi Boznańskiej intryguje do dziś. Malarka zawarła ukryty przekaz
Portrecistka ludzkich emocji - tak zwykło się mawiać o Oldze Boznańskiej. Jednym z jej najsłynniejszych dzieł jest obraz "W oranżerii" przedstawiający dziewczynę w szarobłękitnej sukience, pozującą w otoczeniu roślin i kwiatów. Bogaty w symbole obraz zawiera nie tylko wątki autobiograficzne malarki: jest też wyjątkowy z zupełnie innego, dość zaskakującego powodu. A do tego ma związek z innym dziełem słynnej malarki.

Spis treści:
- Olga Boznańska "nie malowała oczu, tylko spojrzenia"
- Punkty wspólne
- Artystyczne dylematy, symboliczne momenty
- Plan był jeden
- Niewygodna prawda
Olga Boznańska "nie malowała oczu, tylko spojrzenia"
Spomiędzy kwitnących na fioletowo i różowo fuksji i pelargonii, palmy i krzewu róży chińskiej spogląda ona. Dziewczyna w słomkowym kapeluszu, szaroniebieskiej sukni i fartuchu w różowe paski patrzy wprost w oczy widza. W lewej dłoni trzyma wiklinowy kosz z kilkoma ściętymi kwiatami, a w prawej łodygę pelargonii. Tłem dla uchwyconej na pierwszym planie feerii barw jest szara ściana.
Spoglądająca z obrazu bohaterka nie spoufala się jednak swoim spojrzeniem z widzem. Widać w nim wyraźny dystans, co tworzy aurę tajemniczości - nawet w tak zwyczajnej scenie. Cóż, w końcu o Boznańskiej nie bez powodu mówiło się, że nie malowała oczu, tylko spojrzenia. Bo postacie na jej obrazach przyciągają nas właśnie oczami.
"W oranżerii" to jedno z najbardziej znanych dzieł Olgi Boznańskiej. Obraz jest prezentowany w Muzeum Narodowym w Warszawie. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że malarka tak po prostu uwieczniła pewną dziewczynę. Nic z tych rzeczy! Dzieło ma nie tylko wymiar symboliczny. Jest również wyjątkowe z bardziej prozaicznego powodu. Chodzi o jego format. Ale od początku.

Punkty wspólne
Gdy obraz "W oranżerii" został pokazany szerszej publiczności, Boznańska miała zaledwie 25 lat. I coś do udowodnienia zarówno sobie, jak i krakowskiemu środowisku artystycznemu. Obraz miał być dowodem wielkiego talentu i malarskiego kunsztu. Pomimo młodego wieku, artystka miała już za sobą Kursy Malarskie im. Adriana Baranieckiego w Krakowie i pobyt w prywatnych monachijskich szkołach Karla Kricheldorfa i Wilhelma Dürra.
Malarka wystawiła wówczas w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie dwa obrazy. Wspomniany "W oranżerii" i "W Wielki Piątek" (dzieło znajduje się w zbiorach bazyliki Mariackiej w Krakowie). Na pierwszym: dziewczyna w kapeluszu rzucająca w kierunku widza tajemnicze spojrzenie. Na drugim: pogrążona w modlitwie i kontemplacji zakonnica.
Obrazy tylko z pozoru nic nie łączy - mają ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać.

Przede wszystkim, "siostrzane" dzieła są sporych rozmiarów - mają 235 cm x 180 cm. To w przypadku Boznańskiej rzecz wyjątkowa. Artystka na dalszych etapach kariery nigdy więcej nie zdecydowała się na tak duży format. Dlaczego więc w 1890 roku wybrała właśnie taki? Powód był zgoła prozaiczny: malarce zależało na uznaniu krytyków i publiczności w rodzinnym Krakowie. A w dawnej tradycji akademickiej duży format był zarezerwowany dla obrazów o ważnej tematyce lub mających dla twórcy wyjątkowe znaczenie.
Gdy płótno zostało ponownie zaprezentowane publiczności zimą 1892 roku - tym razem w warszawskiej Zachęcie - wzbudziło uznanie Henryka Piątkowskiego. Polski malarz i krytyk sztuki docenił je m.in. za subtelną tonację i światło.
Artystyczne dylematy, symboliczne momenty
Na obrazie "W Wielki Piątek" ukazana jest postulantka do zakonu norbertanek. Młoda dziewczyna modli się w klasztornej kaplicy kościoła Franciszkanów w Krakowie. "W oranżerii" również przedstawia młodą dziewczynę, u której z kolei uwagę zwracają delikatne rysy i blada cera. Malarka w swoich obrazach zawarła ukryty przekaz.
"Dzieła przedstawiają podobne, a dość skonfrontowane symbolicznie momenty. Jedna z kobiet wstępuje do klasztoru, wybiera życie kontemplacyjne, odsuwa się od otaczającej rzeczywistości, szuka spokoju i odosobnienia. Boznańska uważała, że artyści wkraczając na artystyczną drogę, tak jak i ona, wstępują jak do zakonu, rezygnując z przyziemnych przyjemności tego świata. Druga kobieta przedstawiona jest w atmosferze bezpieczeństwa, w cieplarni, w której dojrzewają kwiaty, w której jest ciepło i bezpiecznie. Symbol dojrzewania odnosi się do jej wyborów życiowych, ochrony rodziców i środowiska, które kobiecie nie pozwalało zmierzyć się z rzeczywistością tak, jak mogli to robić młodzi artyści" - zwracała uwagę w nagraniu poświęconemu obrazowi "W oranżerii" Renata Higersberger, kurator w zbiorach sztuki polskiej do 1914 Muzeum Narodowego w Warszawie.
W obrazie Boznańskiej słychać również echa poezji Maurice'a Maeterlincka. W tomie z 1889 roku zatytułowanym "Serres chaudes", czyli "cieplarnie", porównywał ludzkie dylematy do kwiatów. W jego interpretacji rośliny trzymane pod kloszem tęskniły za wolnością. Tytułowa oranżeria w tym kontekście wydaje się być miejscem schronienia i marzeń młodej dziewczyny.
Postój chorych na łące, Zapach eteru w dzień słoneczny. Mój Boże! mój Boże, kiedyż będziemy mieli deszcz i śnieg, i wiatr w cieplarni!
- brzmi fragment utworu.
Dlatego też jedna z interpretacji dotyczy właśnie dylematów związanych z wyborem artystycznej drogi. Boznańska miała szczęście, że rodzice wspierali ją w jej planach, a zapewne najbardziej ryzykownym krokiem była ich zgoda na wyjazd do Monachium. Malarka o swoich obrazach mawiała, że są "uczciwe i pańskie", a konsekwentna i wyrazista była nie tylko w swojej sztuce. Uparła się, że zostanie malarką i wszystko podporządkowała tej idei. Taki plan stał w kontrze do ideałów mieszczańskiego życia, w którym to kobieta miała pełnić rolę żony, matki i pani domu.

Plan był jeden
- Olga Boznańska to artystka, która staje w rzędzie najważniejszych polskich artystów takich jak Wyspiański, Matejko, Malczewski. Ważne, by spojrzeć na artystkę jako kobietę, która w XIX-wiecznym Krakowie postanowiła zostać malarką i zrobiła wszystko, by osiągnąć poziom europejski.
Boznańska jest przykładem niesłychanej konsekwencji w realizowaniu własnych marzeń, a to na przełomie XIX i XX wieku dla kobiet nie było łatwe. Poświęciła naprawdę sporo, chociażby życie osobiste - nie była matką i żoną.
- Marzyła o byciu artystką i wszystko zostało tym planom podporządkowane. Najpierw wyjechała z Krakowa do Monachium, a następnie do Paryża, gdzie rozwinęła skrzydła. Przez całe życie pozostała konsekwentna w tym swoim malowaniu i wypracowała w Paryżu charakterystyczny styl. Pomimo tego, że dookoła niej zmieniały się malarskie style, ona w swojej twórczości - i nie tylko - konsekwentnie pozostawała sobą - powiedziała w rozmowie z Interią Urszula Kozakowska-Zaucha z Muzeum Narodowego w Krakowie, przy okazji trwania wystawy "Boznańska. Kameralnie".
Zobacz również:
Niewygodna prawda
Olga Boznańska tworzyła głównie portrety - zazwyczaj emanował z nich smutek. W liście do przyjaciółki pisała: "Cóż ja zrobię, że smutne. Jak podkład smutny, to wszystko, co na nim wyrośnie, smutnym musi być".
W malarstwie raziły ją zdecydowane kolory, dlatego zamiast nich wybierała barwy "formą zatracone w rozmgleniu". Jej znakiem rozpoznawczym była tajemniczość i to, co niewypowiedziane wprost. Bezbłędnie potrafiła uchwycić to, co działo się w duszy jej bohaterek i bohaterów.
- Czasami była to niewygodna prawda. Zdarzało się, jak głoszą niektóre historie, że model czy modelka nie odbierali prac z pracowni. Nie zgadzali się z tym, co zaproponowała im Boznańska. Było to tak prawdziwe, że nie zawsze cieszyło się aprobatą portretowanych. Jednak tę niewygodną prawdę artystka stosowała również w przypadku swoich autoportretów - powiedziała Urszula Kozakowska-Zaucha.
W 1913 roku Max Goth zachwycał się, że "Boznańska nie maluje oczu, tylko spojrzenie, nie maluje ust, ale uśmiech lub łkanie, jakie je wykrzywia, skurcz okrucieństwa lub wyraz twarzy naiwnej i szczerej". Artystka malarstwu oddawała się całkowicie. A to czasami oznaczało, że portretowana osoba musiała spędzać w pracowni naprawdę wiele godzin.
***
Źródło:
- Interia, N. Grygny, Olga Boznańska. Portrecistka ludzkich emocji. Nie bała się pokazywać "niewygodnej prawdy" (styl.interia.pl/kultura/news-olga-boznanska-portrecistka-ludzkich-emocji-nie-bala-sie-pok,nId,22426832)
- "W oranżerii", Boznańska: cyfrowe.mnw.art.pl/pl/zbiory/446515,
- Olga Boznańska, "W oranżerii", Stowarzyszenie Przyjaciele MNW, (www.youtube.com/watch?v=6C5nvUgXt98)









