"Co za konstrukcja!". Kto tylko zobaczy, jest pod wrażeniem. Jak powstają pająki ludowe?
Krystaliczne, tarczowe, na obręczy. Dla Anny Przybyłowicz-Waluś pająki ludowe nie mają żadnych tajemnic. - W ich tworzenie wkładam całą siebie. Każdy z nich ma swoją historię, trudno zrobić dwa takie same - mówi w rozmowie z Interią. Z etnograficznej pasji powstało "Pajakowelove", z którym sporo wspólnego mają Maroko i zumba.

Tekst jest częścią akcji "Polska Niezwykła" - cyklu, realizowanego przez redakcję Lifestyle portalu Interia, w ramach którego przybliżamy najróżniejsze miejsca, zjawiska i fenomeny naszego kraju.
Spis treści:
- "Jaka konstrukcja!", czyli tak powstało Pająkowelove
- A co to takiego ten pająk?
- Po prostu magia
- Czas liczony w kilometrach
- Co łączy pająki z Marokiem
- Wyróżnienie
"Jaka konstrukcja!", czyli tak powstało Pająkowelove
Śladami pająków udajemy się jednak nie za granicę, ale do Andrychowa. To tutaj mieszka i twórczo działa Anna Przybyłowicz-Waluś - artystka, którą ludowe pająki fascynowały od dzieciństwa. Na przestrzeni lat wypracowała swój własny styl, a swoim doświadczeniem dzieli się również podczas prowadzenia warsztatów. Swoje rękodzieło postanowiła prezentować również w mediach społecznościowych. Z miłości do ludowych pająków musiało powstać tylko jedno: "Pajakowelove". Artystka ma już nawet grono wiernych fanów, którzy są pod wrażeniem jej pracy: "Co za konstrukcja! Szok i niedowierzanie", "Przepiękny, ale to dużo pracy", "Podziwiam za cierpliwość".
Wszystko zaczęło się od wizyty w Muzeum - Orawskim Parku Etnograficznym w Zubrzycy Górnej. To właśnie tam, podczas rodzinnych wakacji, pani Anna po raz pierwszy zobaczyła pająki. Zafascynowały ją do tego stopnia, że jako kierunek studiów wybrała etnografię.

- Na studiach nie było mi jednak dane zrobić pająka - śmieje się pani Anna. - Po raz pierwszy wykonałam go w 2018 roku. Znalazłam w sieci informację o warsztatach robienia pająków ludowych w ramach festiwalu Sztuka do Rzeczy - Design w Krakowie. Miałam trochę ciężki czas w życiu i musiałam zająć głowę czymś innym. W trakcie spotkania tworzyliśmy pająki krystaliczne. Zaczarowało mnie to do tego stopnia, że do Andrychowa wracałam ze słomą i pająkiem. W moim regionie takie ozdoby raczej nie występowały, więc zaczęłam działać na własną rękę i poszukiwać inspiracji. I tak tworzę je już od ładnych kilku lat.
Nie czuję zmęczenia, bo mi to po prostu sprawia niesamowitą radość. Mnie to wręcz ożywia!
A co to takiego ten pająk?
Pająki to ozdoby niegdyś wieszane pod sufitem, zazwyczaj w okresie Bożego Narodzenia. Były też ważnym elementem domowego wystroju podczas Wielkanocy. Wisiały zawsze w centralnej części izby lub w tzw. świętym kącie. Powstawały z łatwo dostępnych na wsi materiałów - słomy, włóczki, fasoli, ziaren grochu, piórek, a w późniejszym czasie z bibuły i kolorowego papieru. Tego typu ozdoby są znane głównie w Europie środkowo-wschodniej i Skandynawii.
Polskim pająkom z pewnością nie można odmówić fantazyjnych form. Jak zauważa moja rozmówczyni, w ostatnich latach warsztaty tworzenia pająków cieszą się coraz większą popularnością. O "pająkowym renesansie" niech świadczy chociażby fakt, że umiejętność ich tworzenia w regionie lubelskim została doceniona i w 2025 roku trafiła na Krajową Listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Pająk pająkowi nierówny, bo każdy może mieć różny kształt i rozmiar - od prostych form aż po rozbudowaną strukturę. Pierwotne pająki były kuliste. Podstawą był burak, ziemniak czy uformowana z gliny kula, którą mieszkańcy wsi ozdabiali słomą i dekoracyjnymi kółeczkami.
Później jest już nieco trudniej. Pająki krystaliczne są zbudowane ze słomy, która jest łączona tak, że wyglądem przypomina kryształ. Tarczowe (w kształcie kwadratu i sześcioboku) bazują na tarczy, wykonanej ze skrzyżowanych patyków lub drutów, którą wypełnia się włóczką lub słomą - w zależności od regionu. Do każdego z rogów tarczy mocuje się kolejne małe tarcze lub pompony. Ciekawostka: jeden z najbardziej spektakularnych znajduje się w Muzeum w Łowiczu.
Z kolei pająki żyrandolowe wymagają użycia obręczy, zdobionej bibułą, do której przyczepiamy elementy dekoracyjne: pompony lub kwiaty. Inspirowane były żyrandolami kościelnymi lub dworskimi. Specjalnym rodzajem pająków na obręczy są kierce wykonywane na Kurpiach, z użyciem grochu.
Po prostu magia
Współcześnie pająki pełnią raczej funkcję dekoracyjną, ale kiedyś ich obecność w domu miała o wiele głębsze znaczenie. I nie chodziło wyłącznie o artystyczne zdolności gospodyni.
- W pająkach drzemie magia. Każdy region miał swoje przyzwyczajenia z nimi związane, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Chociaż współcześnie pająki stanowią zazwyczaj dekorację wnętrza, nasi przodkowie mieli do nich zupełnie inne podejście. Każdy element, z jakiego były wykonywane, miał znaczenie. Inspirujmy się, modyfikujmy, ale miejmy świadomość, po co je robiono - zwraca uwagę Anna Przybyłowicz-Waluś. - Etnografowie zaliczają je do plastyki obrzędowej, czyli elementów pełniących ważną funkcję w dawnych obrzędach.
Ozdoby były tworzone z ważnego w magii wegetacyjnej materiału, czyli słomy. Czas ich wieszania, czyli np. w święta Bożego Narodzenia, miał znaczenie agrarne. Pająki miały zapewnić wegetację i obfite plony.
- Słoma, czyli sucha łodyga zbóż, ziarna, mąka. Z mąki powstawał chleb, czyli podstawowe pożywienie, dar, bez którego nie wyobrażano sobie funkcjonowania. Istnieją teorie, że pająki zostały wyparte przez podłaźniczki. Zielone gałązki ozdabiano światami z opłatków, jabłkami, piernikami. Potem doszły pompony i kwiaty. A później w domach zagościły już choinki - doprecyzowuje artystka.
Czas liczony w kilometrach
Pani Anna przyznaje, że jej przygoda z pająkami zaczęła się od poszukiwania inspiracji. W tym celu wertowała przede wszystkim książki poświęcone sztuce ludowej.
- Nie chciałam kopiować, tylko zobaczyć modele i wzory, co otworzyło mi drzwi do świata pająków. Swoje dzieła najpierw zaczęłam pokazywać na portalach sprzedażowych, później założyłam na Instagramie konto "Pajakowelove". Z każdym publikowanym zdjęciem zainteresowanie rosło. Nie wyobrażam sobie życia bez pająków, są rozwieszone w całym domu, nawet w pokojach dzieci - uśmiecha się.
Artystka szczególnie upodobała sobie pająki krystaliczne. Słomę do ich tworzenia dostarcza jej zaprzyjaźniony rolnik, pan Wiesław. Snopki zajmują niemal całe wnętrze domku na działce.
- Pan Wiesław pamięta o mnie co roku. W lipcu i sierpniu specjalnie ścina dla mnie kosą pewną pulę - mówi.

Jak długo trwa wykonanie pająka? Pani Anna nie ukrywa, że to trudne pytanie.
- Nie jestem w stanie określić, jak długo tworzę jeden egzemplarz. Stworzenie pająka krystalicznego, w zależności od czasu, jakim dysponuję, może zająć tydzień lub miesiąc. Jeśli komuś zależy na konkretnym terminie, próbujemy go uzgodnić. Ja mam niewiele czasu, bo zajmuję się tym po pracy. Ale każdy wolny moment wykorzystuję chociażby po to, by stworzyć jakiś element. Zdarza się, że w pociągu zwijam w płatki, z których później powstaną pompony. Niektórzy ludzie dziwnie na mnie patrzą. Początkowo się przejmowałam, ale teraz myślę sobie: "co mi tam, to mój czas".
Czas powstawania pająków mogłabym więc liczyć w kilometrach, bo np. 2 pompony to 26 kilometrów
Jej arcydzieła trafiają nie tylko do polskich domów czy mieszkań. Pani Anna tworzyła już pająki na specjalne zamówienie - wybrały się w zagraniczną podróż m.in. do Londynu czy Stanów Zjednoczonych.
- Pająk wymaga czasu, miejsca i cierpliwości. Z natury jestem energiczna i wszystko robię szybko. Moi rodzice nieraz dziwią się, gdy obserwują mnie podczas tworzenia. Nie wiedzą, skąd we mnie takie pokłady cierpliwości. Nie wiem, do pająków jakoś je mam - śmieje się.
Co łączy pająki z Marokiem
Drugą pasją pani Anny w ostatnich latach stało się Maroko. Przyznaje, że zakochała się zwłaszcza w południowej części kraju. I kolorach, które po prostu ją oczarowały. Co ma to wspólnego z pająkami? Podróż zainspirowała artystkę chociażby do stworzenia gigantycznego pająka "Nomada", którego kolory od razu kojarzą się z piaskiem pustyni i błękitem marokańskich strojów. Artystka przyznaje, że był to dla niej bardzo osobisty pająk.

- Góry Atlas, pustynia, wydmy na Saharze w kolorach od żółtego po czerwień. Wzorzyste dywany azizal i stroje mieszkańców w odcieniach błękitu. Zainspirowała mnie nawet mozaika na ścianie jednego z meczetów. Gdy spojrzałam na dekorację, od razu pomyślałam: widzę pająka! Muszę go zrobić. I tak powstał największy pająk krystaliczny, jakiego kiedykolwiek stworzyłam. Totalne szaleństwo - mówi. - Maroko będzie jeszcze długo przewijało się w moich pająkach. Chociaż uwielbiam czarny kolor, to ze względu na panującą w Polsce aurę, brakuje mi soczystych barw. Dlatego tak chętnie po nie sięgam. Co więcej, podczas pracy towarzyszy mi konkretna muzyka. Uwielbiam zumbę - uczęszczam na zajęcia i chętnie słucham tych pozytywnych rytmów. Nastrój od razu staje się radosny.

Wyróżnienie
Pani Anna przyznaje, że pozytywny odbiór jej dzieł dodaje jej skrzydeł.
- Wiadomo, że robię to dla siebie, a nie dla kogoś. Jednak to bardzo miłe, gdy ktoś to docenia. Lubię dostawać wiadomości typu: "bardzo spodobał mi się ten pająk, chcę go mieć u siebie, czy mogłaby pani go dla mnie stworzyć". Duże wyróżnienie, bo pająki tworzy już trochę osób, a że ktoś zwrócił uwagę akurat na mnie, to miłe - nie ukrywa.

Ważnym punktem w twórczości są również warsztaty. Pani Anna nie tylko w nich uczestniczy - w ostatnich latach często jest ich prowadzącą. Czasami bywało tylu chętnych, że konieczne było robienie listy rezerwowej.
- Uczestnicy i uczestniczki wiedzą, po co przychodzą. Nie z przymusu, chcą się dowiedzieć, jak wykonać od podstaw pająka. Na początku przekazuję oczywiście informacje techniczne, opowiadam o źródle tej tradycji. Uwielbiam moment, gdy wszyscy już w skupieniu pracują i wybierają kolor bibuły do pomponów. Nigdy nie wydzielam bibuły, każdy zabiera kolory, jakie mu odpowiadają. Nasi przodkowie dawniej też spotykali się, by wspólnie wykonywać takie ozdoby czy skubać pierze. Myślę, że warsztaty to idealna okazja, by pobyć razem, porozmawiać, a nie wpatrywać się w ekran telefonu. Jak widać, pająki mają w sobie i taką moc - podsumowuje artystka.
***
O akcji "Polska Niezwykła"
Czy tylko w wakacje można odkrywać kraj? W żadnym wypadku! Zapraszamy was do "Polski Niezwykłej", krajoznawczego cyklu redakcji Lifestyle portalu Interia. W publikowanych co dwa tygodnie artykułach pokażemy Wam zakątki i atrakcje, o których słyszeli nieliczni, przedstawimy postacie pasjonatów i ludzi o niezwykłych umiejętnościach, skosztujemy specjałów z regionalnych kuchni i sprawdzimy, jak małe, lokalne inicjatywy, potrafią wywoływać wielkie zmiany. Zobacz, jak niezwykła może być Polska.












