Spis treści:
- Czy pamięć o 11 września wciąż jest żywa w Nowym Jorku?
- Wspomnienia o ataku na WTC. Jedni słyszeli, drudzy przeżyli
- Nowy Jork po 11 września. To więcej niż wspomnienie
- 25 lat później Nowojorczycy wciąż patrzą podejrzliwie
- Dzień, w którym Nowy Jork pamięta
Czy pamięć o 11 września wciąż jest żywa w Nowym Jorku?
Magda Żelazowska to dziennikarka, pisarka, autorka książek o USA, m.in. "Americana. To, co najlepsze w USA", "Nowy Jork. Opowieści o mieście", "Polki w Ameryce". Przez blisko cztery lata mieszkała w Nowym Jorku, jednak wciąż regularnie tam wraca, pracując nad kolejnymi tekstami o kulturze amerykańskiej. Dziś opowiada, że mimo upływu czasu Nowojorczycy nie zapomnieli o wydarzeniach z 11 września 2001 roku. Pamięć o ofiarach i szacunek dla tych, którzy włączyli się w niebezpieczne akcje ratunkowe, są wciąż żywe. Jak tłumaczy, świadczą o tym choćby świeże białe róże, które przez cały rok pojawiają się na terenie Ground Zero przy wyrytych na pamiątkowych tablicach nazwiskach ofiar w dni, w które przypadałyby ich urodziny. Są też pamiątki przechowywane w muzeach albo innych miejscach dostępnych dla odwiedzających.
W pubie O'Hara's na dolnym Manhattanie można obejrzeć tysiące naszywek strażaków, policjantów i przedstawicieli innych służb, pozostawianych tam na znak solidarności z tymi, którzy z narażeniem własnego życia ratowali ocalałych, szukali zaginionych i porządkowali teren przy World Trade Center. Co roku we wrześniu witryny księgarń zapełniają się książkowymi wspomnieniami i refleksjami na temat 11 września 2001 r. Lotnisko Newark na cześć ofiar, w tym pasażerów lotu 93, czyli czwartego samolotu, którego pasażerowie próbowali przejąć kontrolę nad porwaną maszyną, zmieniło nazwę na Newark Liberty, nawiązując do Statui Wolności.

Wspomnienia o ataku na WTC. Jedni słyszeli, drudzy przeżyli
Magdalena tłumaczy, że upłynęło już wiele czasu, dzieci ofiar zdążyły dorosnąć, czas ukoił ból, ale Nowojorczycy nie zapomnieli tamtego dnia, nawet jeśli sami nie stracili nikogo w zamachu. Kiedy z nimi rozmawia, dokładnie pamiętają, gdzie tego dnia byli, co robili, jak spędzili resztę dnia. Pamiętają widok dymiących wież oraz zapach spalenizny, jaki unosił się na ulicach jeszcze tygodniami później. Sama do dziś pamięta moment, kiedy dowiedziała się o zamachach. Była akurat na szkolnej wycieczce we Włoszech, to były jeszcze czasy przed ogólnym dostępem do internetu. Kolega z klasy kupił gazetę po włosku, nic z niej jednak nie rozumieli, ale z przerażeniem patrzyli na zdjęcie płonących wież na pierwszej stronie. Wyznaje, że mieli poczucie, że wybuchła trzecia wojna światowa.
Aleksandra Rakowicz, autorka książki "Nowy Jork. Za kulisami stolicy świata" znana również w mediach społecznościowych jako "Pola w Ameryce" również mieszkała w Nowym Jorku, ale trzy lata temu wraz z mężem postanowili kupić dom pod Miami, gdzie się przeprowadzili. W rozmowie dodaje, że spotkała na swojej drodze wiele osób, na których życie zamach bezpośrednio wpłynął. Wspomina żonę strażaka, który stracił życie. Policjanta, który boryka się z przewlekłą chorobą związaną z przebywaniem w tym pyle przez wiele dni. Dziewczynę muzułmankę, która jako nastolatka wraz z całą rodziną musiała wyjechać z Nowego Jorku, ze swojego miasta, tak każde z nich było szykanowane. W tym miejscu, gdzie teraz jest pomnik WTC, jest też niebywała energia w powietrzu, zachęcająca do zadumy, refleksji. Jest to bardzo smutne miejsce, chwytające za serce.
Aleksandra dodaje, że spotkała także dwójkę Polaków, których życie też się zmieniło po zamachu na WTC. Jeden mężczyzna spóźnił się tego dnia do pracy i, wychodząc z metra, zobaczył uderzający w jego budynek samolot. Na swoje szczęście nie wszedł wtedy do biura, jednak wszyscy jego współpracownicy zginęli. On wówczas uciekał pieszo przez Most Brookliński, pomagając kobiecie ze zwichniętą kostką. Metro nie jeździło, każdy odpowiadał sam za siebie.
Poznała też Polkę, która wszystko obserwowała zza rzeki, ze swojego mieszkania. Mówiła, że przez kilka tygodni nie mogła otwierać okien w mieszkaniu, bo unosił się pył i smród jakby paliwa samolotowego. Od tamtej pory cierpi na astmę. Aleksandra wyjaśnia, że nie miała pojęcia, jakie konsekwencje czekały Nowojorczyków.
Nowy Jork po 11 września. To więcej niż wspomnienie
Aleksandra wyjaśnia, że domyślała się, że takie grupowe traumatyczne przeżycie na pewno w dużej mierze wpłynęło na mieszkańców Nowego Jorku. Już sam fakt, że po WTC zmienił się sposób, w jaki podróżujemy samolotami na całym świecie, zaczęła się nowa wojna, nowa fala strachu, nienawiści, żałoby. Zdradza, że była ciekawa tego, jak odczuje to wydarzenie po latach, kiedy zamieszkała w Nowym Jorku. Teraz widzi duże zjednoczenie się Nowojorczyków spowodowane tym, że razem przez dużo przeszli. Wbrew pozorom nie są niemili, wręcz przeciwnie - pomagają sobie nawzajem, rozumieją, że żyją "na tej samej łódce", że muszą się wspierać, że w jedności siła.

25 lat później Nowojorczycy wciąż patrzą podejrzliwie
Magda tłumaczy, że konsekwencje ataku na WTC są szczególnie zauważalne poprzez liczne kontrole, otwiera się w nowym oknie bezpieczeństwa, nie tylko na lotniskach, ale w wielu miejscach dostępnych publicznie. W Amerykanach pozostała nieufność, która narasta w zatłoczonych miejscach wśród nieznajomych, w podróży, w środkach transportu publicznego. Zresztą nie tylko w nich. Europejczycy też spoglądają niespokojnie na pozostawione torby, na kosze na śmieci, ludzi wsiadających z nimi do samolotu czy czekających na peronach metra. Bardziej niż kieszonkowców Nowojorczycy obawiają się ludzi, którzy mogą ich zaatakować. Zauważa, że ta nieufność przekłada się na relacje społeczne w USA, ale też na amerykańską politykę imigracyjną. Zamachy z 11 września wpłynęły na politykę zagraniczną USA w kolejnych latach, a zdaniem wielu ten wpływ widać do dziś.
Dzień, w którym Nowy Jork pamięta
Magda tłumaczy, że tego dnia Nowojorczycy tłumnie odwiedzają Ground Zero, odbywają się uroczystości, msze w intencji ofiar i inne formy zbiorowego upamiętniania. Ludzie rozmawiają, wspominają, publikują zdjęcia i refleksje. Sięgają także po wspomnienia ofiar wydane w formie książek, odwiedzają wystawy tematyczne. Tego dnia wszyscy czują się Amerykanami.










