Archie i Lilibet zmieniają szkołę po zaledwie dwóch dniach. Tego chyba nikt się nie spodziewał
Powrót księcia Harry'ego i Meghan Markle do Wielkiej Brytanii od początku budzi ogromne zainteresowanie i ono nie maleje z biegiem czasu, wręcz przeciwnie. Para po sześciu latach spędzonych w Kalifornii przeprowadziła się z dziećmi do Anglii, a Archie i Lilibet we wrześniu rozpoczęli naukę w prywatnej szkole. Jak wcześniej informował "Page Six", wybrana przez nich placówka miała być prestiżową szkołą przygotowawczą, której roczne czesne przekracza 35 tys. dolarów.
Okazuje się jednak, że dzieci spędziły w niej zaledwie dwa dni. W poniedziałek rzecznik księcia i księżnej Sussex potwierdził, że Archie i Lilibet zostaną przeniesieni do innej szkoły.
Jak podaje "Reuters", powodem nie były problemy z placówką ani sposób, w jaki traktowano dzieci. Chodziło o bezpieczeństwo podczas codziennego transportu. Odległość między domem rodziny a szkołą oraz duże natężenie ruchu w okolicy sprawiły, że zespół ochrony uznał organizację szkolnych dojazdów za problematyczną.
Rzecznik Sussexów podkreślił, że decyzja została podjęta po rozmowie z zespołem bezpieczeństwa rodziny i dotyczyła praktycznych aspektów obecnej sytuacji. Jednocześnie Harry i Meghan mieli wyrazić wdzięczność nauczycielom oraz pracownikom szkoły za opiekę nad ich dziećmi. "Reuters" zaznacza, że para nie chciała, aby przeniesienie dzieci było odczytywane jako krytyka placówki.
Nowa szkoła ma być znacznie bliżej domu. Co dalej z edukacją dzieci Sussexów?

Według "Page Six" Archie i Lilibet zostali już zapisani do innej, pobliskiej szkoły. Portal podał, że Harry został zauważony z córką w poczekalni nowej placówki, a zarówno książę, jak i Meghan mieli zostać dodani do grup na komunikatorze przeznaczonych dla rodziców.
"Page Six" podał również, że przed rozpoczęciem roku szkolnego przeprowadzono kontrole, otwiera się w nowym oknie bezpieczeństwa samej szkoły, jednak nie udało się w podobny sposób sprawdzić całej trasy, którą dzieci miałyby codziennie pokonywać. Dopiero po rozpoczęciu nauki okazało się, że przejazdy są zbyt trudne do zabezpieczenia przy obecnych rozwiązaniach ochronnych.
Szkoła za ponad 35 tys. dolarów rocznie

Wybór szkoły dla Archiego i Lilibet był jednym z ważniejszych elementów przeprowadzki Sussexów do Wielkiej Brytanii. "Page Six" informował wcześniej, że dzieci miały uczęszczać do bardzo ekskluzywnej placówki, za którą roczne czesne przekracza 35 tys. dolarów. Szkoła miała oferować m.in. kryty basen, zaplecze sportowe, pracownie artystyczne i naukowe, teatr oraz centrum muzyczne. Jej nazwa nie została ujawniona ze względu na prywatność rodziny.
Wokół szkoły od początku panowała zresztą szczególna ostrożność. W mediach pojawiły się informacje, że rodzice uczniów otrzymywali przypomnienia dotyczące nierobienia zdjęć i nagrań innych dzieci oraz nieudostępniania informacji o uczniach i ich rodzinach w mediach społecznościowych.
Teraz Archie i Lilibet mają rozpocząć naukę w innej placówce, znacznie dogodniejszej pod względem organizacji codziennych przejazdów.
Wszystko dzieje się w czasie ponownej analizy ochrony Harry'ego i Meghan

Nagła zmiana szkoły ma szczególne znaczenie, ponieważ zbiegła się w czasie z ponowną dyskusją o bezpieczeństwie Sussexów w Wielkiej Brytanii. Temat bezpieczeństwa i ochrony był jednym z ognisk zapalnych konfliktu Harry'ego z rodziną królewską. Harry od lat pozostaje w konflikcie z brytyjskimi władzami w sprawie policyjnej ochrony podczas pobytu w ojczyźnie. Po rezygnacji z królewskich obowiązków w 2020 roku książę stracił automatyczne prawo do ochrony przysługującej najważniejszym pracującym członkom rodziny królewskiej. Zamiast tego stosowany jest wobec niego indywidualny system ochrony, zależny od oceny zagrożenia.
Po powrocie rodziny do Wielkiej Brytanii kwestia ta ponownie trafiła pod lupę. Reuters informował, że rządowa komisja analizuje obecnie poziom ochrony Harry'ego, a rzecznik pary potwierdził również, że ponownie rozpatrywana jest sytuacja Meghan.
Jak informował "Page Six", w ramach ponownej oceny bezpieczeństwa para miała zostać poproszona o przedstawienie szczegółów dotyczących codziennego życia, w tym właśnie przejazdów dzieci do szkoły.
Harry i Meghan wrócili do Wielkiej Brytanii, ale nie jako pracujący royalsi

Powrót Sussexów do Wielkiej Brytanii był jednym z największych zaskoczeń ostatnich tygodni. Para opuściła Stany Zjednoczone po sześciu latach życia w Kalifornii. Harry i Meghan zrezygnowali z pełnienia oficjalnych obowiązków królewskich w 2020 roku i przenieśli się do USA.
Jak wcześniej informował "Reuters", ich powrót do Wielkiej Brytanii miał być planowany na dłuższy czas. Para nie zamieszkała jednak w żadnej królewskiej rezydencji.
Co więcej, kilka dni temu król Karol III formalnie potwierdził ich obecny status. W liście skierowanym do wysokich rangą brytyjskich urzędników zaznaczono, że Harry i Meghan pozostają niepracującymi członkami rodziny królewskiej, a ich sytuacja nie uległa zmianie od czasu porozumienia zawartego w 2020 roku. "Reuters" podał, że w dokumencie określono ich pozycję jako zbliżoną do statusu prywatnych obywateli prowadzących działalność komercyjną i charytatywną.
Co ciekawe, według rzecznika Sussexów sama para miała zostać zaskoczona momentem, w którym informacja o liście została przekazana opinii publicznej. Ich powrót nie oznacza więc odzyskania dawnego miejsca w strukturze monarchii. Harry i Meghan pozostają poza gronem pracujących członków rodziny królewskiej, a kwestia ich ochrony jest rozpatrywana oddzielnie.
Powrót Harry'ego i Meghan przynosi kolejne komplikacje

Sytuacja rodziny Sussex znów znalazła się w centrum zainteresowania. Najpierw pojawiły się informacje o nowym domu i prywatnej szkole dzieci, później kwestia statusu Harry'ego i Meghan jako niepracujących członków rodziny królewskiej, a teraz nagła zmiana szkoły Archiego i Lilibet.
Oficjalnie powód jest jasny. Chodzi o bezpieczeństwo podczas codziennych przejazdów i nie jest to błaha sprawa. Rzecznik pary podkreślił, że decyzja nie była krytyką pierwszej szkoły, czy brytyjskiego szkolnictwa w ogóle, a jedynie odpowiedzią na praktyczne problemy związane z ochroną rodziny, czyli z problemem, który ciągnie się za Harrym i Meghan od lat.
Jednocześnie sprawa pokazuje, jak trudne może być połączenie życia prywatnego Sussexów z ich wyjątkowym statusem. Choć Harry i Meghan formalnie funkcjonują obecnie jako prywatni obywatele, zainteresowanie ich rodziną pozostaje ogromne, a kwestia bezpieczeństwa, szczególnie w przypadku dzieci, nadal jest jednym z najważniejszych problemów, z którymi muszą mierzyć się po powrocie do Wielkiej Brytanii.











