Harry i Meghan wrócili do Wielkiej Brytanii
Harry i Meghan rozpoczęli właśnie kolejny, tym razem znacznie dłuższy pobyt w Wielkiej Brytanii. Jak informuje "The Telegraph", książę i księżna Sussex przylecieli wraz z dziećmi na lotnisko w Birmingham w środę w porze lunchu. Po nocnym locie z Kalifornii na rodzinę czekał van oraz dwa samochody z przyciemnionymi szybami.
To właśnie sposób, w jaki Sussexowie opuścili lotnisko, zwrócił uwagę. Tym razem nie towarzyszył im finansowany ze środków publicznych policyjny konwój. Rodzina korzystała z własnego zespołu ochrony.
Nie jest to szczególnie zaskakujące, jeśli weźmiemy pod uwagę sytuację Harry'ego po rezygnacji z pełnienia obowiązków starszego członka rodziny królewskiej. Książę od lat prowadzi spór dotyczący zapewnianej mu w Wielkiej Brytanii ochrony.
Co ze zwierzętami pary? Psy przyleciały z nimi, ale kurczaki zostają w Montecito
Rodzina nie zamierza całkowicie odcinać się od życia w Kalifornii. Harry i Meghan zabrali ze sobą swoje psy, Mię i Pulę. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku ich kurczaków.
Jak informował "The Telegraph", ptaki mają pozostać w posiadłości Sussexów w Montecito. Może to sugerować, że para nie traktuje przeprowadzki do Wielkiej Brytanii jako definitywnego pożegnania ze Stanami Zjednoczonymi i nadal zakłada powrót do Kalifornii.
Ich obecny pobyt jest jednak zupełnie inny od życia, jakie prowadzili przed 2020 rokiem. Harry i Meghan nie wrócili do Wielkiej Brytanii jako pracujący członkowie rodziny królewskiej i nic nie wskazuje na to, aby mieli ponownie objąć dawne obowiązki.
Sposób organizacji ich przejazdu pokazuje też, jak bardzo zmieniła się ich sytuacja. Zamiast królewskiej eskorty Sussexowie korzystają z prywatnej ochrony, a kwestie bezpieczeństwa podczas pobytu w kraju pozostają jednym z najważniejszych problemów księcia.
Problemy z personelem wracają jak bumerang?

Powrót do Wielkiej Brytanii odbywa się również w cieniu doniesień o problemach, jakie para miała mieć z zatrudnianiem personelu w swojej posiadłości w Montecito.
"Page Six" przytoczył relację anonimowego źródła, według którego Meghan miała mieć trudności ze znalezieniem gospodyń domowych. Informator twierdził, że część kandydatek nie chciała pracować dla Sussexów z powodu sposobu, w jaki, według jego relacji, księżna miała prowadzić rozmowy rekrutacyjne.
Źródło określiło Meghan jako osobę "naprawdę snobistyczną i nieuprzejmą", twierdząc, że niektóre osoby miały być tak urażone rozmowami z nią, że informacje o jej zachowaniu zaczęły krążyć wśród lokalnych pracowników.
Według tego samego informatora sytuacja miała z czasem stać się wręcz przedmiotem żartów w Montecito. Należy jednak podkreślić, że są to twierdzenia anonimowego źródła, a przedstawiciele Harry'ego i Meghan nie odpowiedzieli wówczas na prośbę "Page Six" o komentarz.
Doniesienia o trudnościach ze współpracownikami nie są zresztą nowe. W czerwcu 2025 roku "Page Six" informował o odejściu czterech osób związanych z zespołem Harry'ego i Meghan.
Swoje stanowiska mieli wówczas opuścić m.in. Kyle Boulia, zastępca rzecznika prasowego pary w Los Angeles, oraz Charlie Gipson, ich rzecznik prasowy w Wielkiej Brytanii. Według publikacji zespół Sussexów miał w tym czasie przechodzić kolejne zmiany, a z prywatnego personelu odejść miały również dwie inne osoby.
W przeszłości szeroko komentowano także zarzuty dotyczące traktowania pracowników przez Meghan w okresie, gdy była pracującą członkinią rodziny królewskiej.
Teraz mówi się także o tym, że w nowym, brytyjskim domu także mają mieć trudność z dobraniem personelu.
Nowy rozdział Sussexów w Wielkiej Brytanii

Powrót Harry'ego i Meghan do Wielkiej Brytanii rozpoczyna więc nowy rozdział w historii pary. Tym razem ich pobyt może być znacznie dłuższy, przede wszystkim ze względu na edukację Archiego i Lilibet.
Jednocześnie Sussexowie nie wracają do dawnego życia. Nie są już pracującymi członkami rodziny królewskiej, nie korzystają z finansowanej publicznie ochrony podczas tego przejazdu i nadal pozostają związani z Kalifornią.
Na razie wiele wskazuje więc na to, że Harry i Meghan próbują znaleźć sposób na życie po obu stronach Atlantyku. A fakt, że już pierwszego dnia ich pobytu uwagę zwróciła kwestia bezpieczeństwa oraz doniesienia o problemach z personelem, pokazuje, że powrót do Wielkiej Brytanii może okazać się dla Sussexów sporym wyzwaniem.











