Król Karol przypomniał, jaki jest status Harry'ego i Meghan
W poniedziałek w imieniu króla Karola III opublikowano list podpisany przez Lorda Szambelana, Lorda Benyona. Dokument powstał po serii pytań dotyczących statusu Harry'ego i Meghan oraz kwestii organizacyjnych związanych z ich pobytem w Wielkiej Brytanii.
Przekaz monarchy był jednoznaczny. Harry i Meghan pozostają prywatnymi obywatelami i nie są aktywnymi członkami rodziny królewskiej. Ich tytuły Jego i Jej Królewskiej Wysokości pozostają zawieszone i nie są używane.
W dokumencie zaznaczono również, że działalność charytatywna Sussexów ma charakter prywatny. Ich publicznych aktywności nie należy więc traktować jako oficjalnych obowiązków członków rodziny królewskiej.
List miał przede wszystkim rozwiać pojawiające się wątpliwości i jasno określić, jak należy postrzegać status pary.
Harry i Meghan byli "trochę zaskoczeni"

Najwięcej emocji wywołała jednak nie sama treść listu, lecz sposób, w jaki został on przekazany.
Rzecznik Harry'ego i Meghan powiedział BBC, że para była "trochę zaskoczona, że nie poinformowano jej o tym wcześniej". Jak wynika z informacji przytoczonych przez "Independent", Sussexowie mieli dowiedzieć się o dokumencie przed jego oficjalnym upublicznieniem, ale byli zaskoczeni brakiem wcześniejszej rozmowy na temat jego treści.
"Daily Mail" z kolei przedstawia bardziej szczegółową wersję wydarzeń. Według gazety list został przekazany zespołowi Sussexów o godzinie 13:59, czyli dokładnie 67 minut przed udostępnieniem go mediom o 15:06.
Zespół Harry'ego i Meghan miał o 14:19 wysłać do Pałacu Buckingham odpowiedź z pytaniem, czy wytyczne zostały już przekazane dalej. Jak twierdzi "Daily Mail", przedstawiciele pary liczyli na możliwość poinformowania Harry'ego i Meghan przed publikacją oraz wyjaśnienia jednej lub dwóch kwestii.
Ostatecznie otrzymali potwierdzenie, że dokument został już wysłany do mediów.
Pałac zaprzecza wersji Sussexów. Tworzą się nowe zgrzyty?

Na tym jednak sprawa się nie kończy. Według "Daily Mail" źródła pałacowe stanowczo zaprzeczają, jakoby Harry i Meghan nie zostali poinformowani o liście przed jego publikacją.
Źródła cytowane przez gazetę podkreślają, że zespół Sussexów otrzymał dokument wcześniej, choć rzeczywiście nie konsultowano z nim jego treści.
To właśnie ta różnica w przedstawianiu wydarzeń stała się kolejnym punktem napięcia między obiema stronami. Sussexowie mówią o zaskoczeniu i braku odpowiednio wczesnej informacji, natomiast źródła pałacowe wskazują, że dokument został przekazany ich zespołowi ponad godzinę przed publikacją.
Pałac ma również podkreślać, że list nie wprowadza żadnej nowej zasady. Jest jedynie oficjalnym przypomnieniem obowiązującego statusu Harry'ego i Meghan.
Zdaniem Ailsy Anderson-Cole, byłej rzeczniczki prasowej królowej Elżbiety II, dokument ma bardzo konkretny cel.
Jak cytuje ją "Daily Mail", list jest "zdecydowany i jednoznaczny". Jej zdaniem Pałac miał w ten sposób jasno przedstawić swoje stanowisko, jednocześnie odpowiadając na pytania kierowane przez różne instytucje i urzędników.
"Król przejmuje kontrolę nad narracją" - oceniła Anderson-Cole, wskazując, że publikacja dokumentu ma zakończyć spekulacje dotyczące przyszłej roli Harry'ego i Meghan.
Wszystko zbiegło się z debatą o ochronie Harry'ego i Meghan

Moment publikacji dokumentu zwrócił również uwagę ze względu na trwającą dyskusję dotyczącą bezpieczeństwa Sussexów. Królewski i VIP-owski Komitet Wykonawczy, znany jako RAVEC, miał we wtorek zająć się kwestią zabezpieczenia Harry'ego i jego rodziny. Książę od lat prowadzi spór z brytyjskim Ministerstwem Spraw Wewnętrznych dotyczący policyjnej ochrony podczas pobytów w Wielkiej Brytanii.
"Daily Mail" podkreśla jednak, że źródła pałacowe zaprzeczają, aby publikacja listu była związana ze spotkaniem RAVEC. Według nich dokument został udostępniony przede wszystkim po to, aby zapewnić jasność i przejrzystość w kwestii statusu Sussexów.
Co ważne, sam król nie podejmuje decyzji dotyczących ochrony Harry'ego i Meghan. To kwestia pozostająca w gestii odpowiednich organów państwowych.
Harry pojawił się w Londynie w czasie publikacji listu
Cała sytuacja nabrała dodatkowego rozgłosu, ponieważ list został opublikowany w dniu, w którym Harry pojawił się publicznie w Londynie.
Książę odwiedził Tower Bridge Studios, gdzie pracował nad bliżej nieokreślonym projektem. Został sfotografowany podczas podpisywania ściennego muralu i miał być w bardzo swobodnym nastroju.
Według źródła cytowanego przez magazyn "People" Harry był "bardzo, bardzo miły dla wszystkich" i chętnie podpisał się na ścianie celebrytów.
Tego samego dnia światło dzienne ujrzał jednak dokument, w którym król Karol po raz kolejny wyraźnie zaznaczył, że publiczne aktywności Sussexów nie powinny być traktowane jako powrót do pełnienia przez nich królewskich obowiązków.
Pałac Buckingham uważa, że stanowisko pozostaje dokładnie takie, jak ustalono po odejściu Sussexów z pełnienia obowiązków królewskich. Harry i Meghan mogą prowadzić prywatne życie, działalność charytatywną czy przedsięwzięcia komercyjne, ale nie oznacza to powrotu do grona pracujących członków rodziny królewskiej.
Właśnie dlatego najnowszy list króla może okazać się ważnym sygnałem na przyszłość. Karol III zdaje się jasno określać granicę między prywatną działalnością jego syna i synowej a oficjalną rolą reprezentantów monarchii.











