Zaczęła siwieć bardzo wcześnie. Jak wspomina, na początku kompletnie jej to nie przeszkadzało. Dopiero presja i komentarze sprawiły, że zauważyła w siwych włosach coś, co nie ma prawa istnieć w przestrzeni publicznej. Chyba, że dotyczy staruszek. Albo mężczyzn. Katarzyna Barczyk-Matkowska w swojej debiutanckiej książce "Srebrna fala. Dlaczego przestałam się farbować i zaczęłam zadawać pytania" analizuje, pyta, rozmawia i "odczarowuje" siwiznę. Także swoją.
Według danych, które przytacza, Polki zaczynają farbować swoje włosy już od 22. roku życia, zatem nie mają nawet szansy sprawdzić, jak wyglądają w naturalnych, siwiejących włosach. Na fryzjerów czy farby do użytku domowego wydają setki tysięcy złotych. Poświęcają na ukrywanie oznak starzenia się długie godziny. Skąd ten wewnętrzny przymus? Czy to na pewno tylko nasza potrzeba, czy nawarstwione przez wieki oczekiwania, presja i nakazy stosowane wobec kobiet? Dlaczego panicznie obawiamy się osiwieć i zestarzeć?
Olga Klamecka, Interia: W książce wielokrotnie wraca pani do swojej historii związanej z siwieniem i rezygnacją z farbowania włosów. Gdyby miała pani jeszcze raz, już w kontekście naszej rozmowy, opowiedzieć o tym, dlaczego zdecydowała się pani przestać farbować włosy?
Katarzyna Barczyk-Matkowska: Zaczęłam siwieć bardzo wcześnie i przez długi czas w ogóle mi to nie przeszkadzało. Natomiast zawsze budziło to jakieś komentarze albo lekkie kontrowersje, że nie używam farby. Potem miałam taki okres, że farbowałam włosy na jasny blond, ale to zajmowało bardzo dużo czasu i było bardzo kosztowne. Przy krótkich włosach trzeba było robić to regularnie, a każda wizyta kosztowała kilkaset złotych. Po kilku latach po prostu uznałam, że nie chcę spędzić życia na ciągłym farbowaniu włosów.
- Później zaszłam w ciążę i całkiem odstawiłam farbę. Wtedy wróciłam do swoich naturalnych włosów, które były już nie brunatne z pojedynczymi siwymi pasmami, ale po prostu srebrne. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego siwe włosy budzą taki niepokój i dlaczego pozostanie przy naturalnym kolorze wydaje się czymś dziwnym albo kontrowersyjnym.
- To był właściwie początek myślenia o książce. Nie chodziło mi o to, żeby przekonywać wszystkie kobiety na świecie, żeby przestały się farbować. Bardziej interesowało mnie pytanie, dlaczego właściwie to robimy i czy w ogóle się nad tym zastanawiamy. Czy to rzeczywiście jest nasz wybór, czy raczej efekt presji, przyzwyczajeń i różnych kulturowych oczekiwań wobec kobiet.

Wiele kobiet mówi, że nie boi się samej siwizny, ale właśnie procesu odchodzenia od farbowania. Tego momentu przejściowego, odrostów, reakcji otoczenia. Dlaczego ten etap jest tak trudny?
- Myślę, że rzeczywiście najtrudniejszy jest ten moment "pomiędzy". Sam kolor siwy nie jest aż tak odstraszający jak proces dochodzenia do niego. Kobiety bardzo często boją się, że będą wyglądały na zaniedbane, że te włosy będą "nieuporządkowane".
- Ogromnie ważną rolę odgrywa tutaj fryzjer albo fryzjerka. To nigdy nie jest przypadkowa osoba, bo włosy są dla kobiet bardzo ważne. Mój fryzjer stosuje różne techniki przejścia, grey blending czy własne metody pracy z pojedynczymi pasmami, żeby ten etap wyglądał jak najbardziej naturalnie. Chodzi o to, żeby nie było chaosu: trochę siwych włosów, trochę ciemnych, trochę rudych refleksów. Tylko żeby to wszystko było spójne i dawało kobiecie poczucie, że nadal wygląda dobrze.
- Widzę, że coraz więcej kobiet szuka właśnie takiego wsparcia, bo są po prostu zmęczone ciągłym farbowaniem. Chcą zdjąć sobie z głowy ten obowiązek, ale jednocześnie chcą przejść ten proces możliwie łagodnie.
- Mój fryzjer mówi nawet czasem swoim klientkom, żeby na początku nie mówiły wszystkim wokół, że "zapuszczają siwe", tylko że fryzjer zaproponował zmianę. To też jest sposób na oswojenie reakcji otoczenia. Bo mam poczucie, że najbardziej przeraża kobiety nie sama siwizna, tylko ocena innych ludzi.
W książce często pojawia się słowo "zaniedbanie". Dlaczego naturalne włosy czy siwizna wciąż bywają odbierane właśnie w ten sposób?
- Mam poczucie, że kobiety od bardzo wczesnych lat uczą się, że powinny stale poprawiać swój wygląd. Marketing od dekad pokazuje nam, że zawsze znajdzie się jakaś część kobiecego ciała, którą trzeba ulepszyć, zakryć albo naprawić. Kiedyś były to kostki u nóg, później włosy, paznokcie, rzęsy, opalenizna. Tak naprawdę każda część kobiecego ciała może zostać uznana za "zaniedbaną".
- Mężczyźni z siwymi włosami bardzo często są odbierani jako dojrzali, atrakcyjni, charyzmatyczni. Tymczasem wobec kobiet istnieje oczekiwanie, żeby stale wyglądały młodo. Kobiety są też wobec siebie bardzo krytyczne i same często podtrzymują tę presję.
- Ja rozumiem farbowanie włosów jako zabawę wyglądem. Sama chciałam kiedyś sprawdzić, jak będę wyglądała jako blondynka. Problem zaczyna się wtedy, kiedy przestaje to być zabawa, a staje się obowiązkiem i źródłem lęku.
- Dla mnie siwizna to po prostu naturalny kolor włosów na pewnym etapie życia. I naprawdę nie wierzę w "brzydką siwiznę". Ona zawsze jest w jakiś sposób dopasowana do twarzy, do cery, do wieku. Można się nią pobawić, podkreślić ją, ale nie trzeba jej traktować jak problemu do ukrycia.
Dlaczego kobiety są znacznie bardziej rozliczane ze starzenia się niż mężczyźni?
- Bo wobec kobiet istnieje ogromna presja, żeby jak najdłużej wyglądały młodo i atrakcyjnie. Mężczyzn dużo częściej ocenia się przez pryzmat doświadczenia, pozycji czy osiągnięć. Siwizna u mężczyzny bywa symbolem dojrzałości albo charyzmy, a u kobiet nadal bardzo często kojarzy się ze "stratą młodości".
- Jest takie bardzo niesprawiedliwe podejście, że mężczyzna może się starzeć "naturalnie", a kobieta powinna stale walczyć z czasem.
- Mam też poczucie, że kobiety bardzo wcześnie uczą się wzajemnego oceniania. Potem same sobie tę presję przekazują dalej. A przecież dużo ważniejsze od tego, jak wyglądamy, powinno być to, co robimy, jakie mamy doświadczenie, wiedzę czy sprawczość.
W "Srebrnej fali" opisuje pani agresywne kampanie reklamowe dotyczące m.in. farb do włosów, hasła, którymi "karmione" były kobiety od wieków. Czy nowe kampanie reklamowe i marketing mogą realnie zmienić podejście do siwizny?
- Marketing przez lata budował bardzo negatywne skojarzenia z siwizną i starzeniem. Reklamy mówiły kobietom wprost, że jeśli nie ukryją siwych włosów, staną się niewidzialne, mniej atrakcyjne, mniej kobiece.
- Dzisiaj pojawia się już nurt pro-aging, czyli większej akceptacji naturalności i starzenia się, ale mam poczucie, że ta zmiana jest jeszcze dość nieśmiała. Znacznie większy wpływ mają dla mnie kobiety powszechnie znane, na przykład aktorki, które pokazują się z siwymi włosami bez wstydu i bez tłumaczenia się z tego.
- Kiedy widzimy aktorkę, dziennikarkę czy artystkę, która ma siwe włosy i nadal jest obecna, atrakcyjna, aktywna zawodowo, to zaczynamy oswajać ten obraz. I myślę, że właśnie takie przykłady zmieniają więcej niż same reklamy.

W książce dużo pisze pani o facebookowych grupach wsparcia dla kobiet zapuszczających siwe włosy. Co najbardziej panią w nich poruszyło?
- Przede wszystkim ogromna potrzeba wsparcia i zrozumienia. To są grupy liczące dziesiątki tysięcy kobiet. One pokazują kolejne etapy siwienia, rozmawiają o reakcjach otoczenia, o komentarzach rodziny, koleżanek czy partnerów. Bardzo się nawzajem motywują. I bardzo szybko okazuje się, że to przestaje być tylko temat włosów. Wiele kobiet pisze, że odzyskały poczucie sprawczości i kontroli nad swoim życiem. Że po raz pierwszy zrobiły coś naprawdę po swojemu, mimo opinii otoczenia.
- Mam poczucie, że dla wielu z nich to doświadczenie jest transformujące. Jeśli potrafiły przejść przez coś, co budziło tyle emocji i komentarzy, to później łatwiej jest im stawiać granice również w innych obszarach życia.
- Bardzo poruszające było dla mnie też to, jak często kobiety pisały po prostu: "Poczułam się odważna" albo "W końcu poczułam się sobą".
W "Srebrnej fali" pojawia się zdanie, że "świadome siwienie to nie próba kontroli starości, ale odpuszczenie walki o młody wygląd". Zgadza się pani z tym?
- Tak, bardzo. Dla mnie to jest moment powiedzenia sobie: "Nie chcę już udawać, że czas się cofa". Oczywiście można się farbować i wyglądać młodziej, ale ja po prostu nie miałam już potrzeby ukrywania tego, że się starzeję.
- Chcę też pokazywać moim dzieciom, że ludzie wyglądają różnie i że siwe włosy są czymś normalnym. Bardzo wzruszyło mnie, kiedy mój syn narysował mnie z siwymi włosami. Pomyślałam wtedy, że dla niego to po prostu naturalny obraz mamy.
- Rozumiem też kobiety, które boją się reakcji otoczenia. Mam wrażenie, że często bardziej boją się oceny innych ludzi niż samej siwizny. Ale starzenia i tak nie da się zatrzymać. Można jedynie nauczyć się je oswajać i przeżywać na własnych zasadach.
Jak pani ocenia podejście Polek do starzenia się i siwizny?
- Myślę, że w Polsce starość wciąż bardzo źle się kojarzy, szczególnie kobietom. Często oznacza "rezygnację z siebie". Tymczasem w wielu krajach starsze kobiety nadal są wyraziste, kolorowe, eleganckie, aktywne. Nie znikają tylko dlatego, że się starzeją.
- U nas nadal funkcjonuje bardzo wąski model "dojrzałej kobiety". A przecież można się starzeć i nadal być sobą, mieć energię, swoje zainteresowania, swój styl.
- Mam wrażenie, że właśnie dlatego wiele kobiet tak panicznie ucieka przed siwizną - bo boją się wszystkiego, co społecznie kojarzy się ze starością. A przecież starzenie nie musi oznaczać końca kobiecości, atrakcyjności czy życia.
A z czym chciałaby pani, żeby siwizna kojarzyła się w przyszłości?
- Chciałabym, żeby kojarzyła się z samoakceptacją, spokojem i wolnością wyboru. Nie z "odwagą", kontrowersją czy zaniedbaniem, tylko z czymś całkowicie naturalnym.
- Marzy mi się, żeby kobiety mogły po prostu decydować o swoim wyglądzie bez presji i ciągłego tłumaczenia się. Jeśli chcą farbować włosy - świetnie. Jeśli chcą być siwe - też świetnie. Najważniejsze, żeby to był ich świadomy wybór, a nie efekt lęku przed oceną.
- Bo mam poczucie, że siwizna jest tylko pozornie tematem o włosach. Tak naprawdę to rozmowa o kobiecej wolności, sprawczości i prawie do starzenia się na własnych zasadach.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.













