Ludmiła Jakubczak - Abratowska urodziła się 17 czerwca 1939 roku w Tokio, ale dzieciństwo spędziła już na terenie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej - jej rodzice, otwiera się w nowym oknie, polscy emigranci, przeprowadzili się tam po zajęciu przez Związek Sowiecki japońskiej części Sachalinu. Na początku lat 50. przeniosła się wraz z rodziną do Polski i zamieszkała w Warszawie, gdzie zaczęła naukę w szkole baletowej. Od początku była wręcz zachwycona ojczyzną rodziców i piękną, nowoczesną w jej oczach stolicą. Równolegle ze szkołą baletową Ludmiła zaczęła pobierać lekcje śpiewu u Wandy Wermińskiej. Szybko zrozumiała, że to właśnie "wokal" jest jej pisany.
Ludmiła Jakubczak: Dziewczyna z "Alabamy"
Ludmiła Jakubczak zadebiutowała w 1958 roku w konkursie dla piosenkarzy amatorów, zorganizowanym przez Polskie Radio. To tam usłyszał ją znany już i ceniony kompozytor, Jerzy Abratowski, który zachwycił się jej mocnym głosem i zaproponował, by zapisała się do Studium Piosenkarskiego. Młoda wokalistka posłuchała eksperta i trafiła do klasy Jerzego i Hanny Skarżanki.
W 1958 roku Ludmiła wzięła udział w programie estradowym przygotowanym przez Teatr Polskiej Piosenki. Zaśpiewała utwór "Alabama" - odważny, trochę szalony, nowoczesny, choć dla niektórych zbyt "amerykański". Publiczność oszalała na punkcie tego wykonania. Ludmiła zaśpiewała więc "Alabamę" w Sopocie, który również zachwycił się młodą wokalistką.
- "Wreszcie, kiedy nie było już znikąd nadziei, wyszła ognista jak marchewka dziewczyna w postrachowej kiecce i bezczelnie zburzyła łzawą tonację. Jednym się ta "Alabama" okropnie nie podoba, innym okropnie podoba, nie kłóćmy się o detale. Fakt, że jedna jedyna Ludmiła Jakubczak rozczmuchała trzy tysiące widzosłuchaczy, bliskich już epikurejskiej śmierci przez zaśpiewanie..." - pisał Wojciech Giełżyński w czasopiśmie "Dookoła świata".
Sopockie jury przyznało Ludmile nagrodę za interpretację.
Zawodowe kontakty między Ludmiłą i Jerzym przerodziły się szybko w bardziej intymne. Jerzy zakochał się w młodej wokalistce od pierwszego wejrzenia, ona odwzajemniła uczucie. Choć ich związek od początku budził spore kontrowersje (głównie za sprawą dużej różnicy wieku, która wynosiła dziesięć lat), para wzięła ślub. Jerzy komponował dla Ludmiły piosenki, ona interpretowała je w piękny sposób. O talencie artystki wypowiadały się wielokrotnie takie gwiazdy estrady jak Halina Kunicka czy Irena Santor. Obie były zdania, że miała szansę na spektakularną, światową karierę.
Jerzy Abratowski miał nosa do kompozycji i wybierał dla żony te najlepsze. Starał się też współpracować z wybitnymi tekściarzami, z Kazimierzem Winklerem na czele. To on stworzył słowa do największego hitu Ludmiły, kultowego dziś "Gdy mi ciebie zabraknie". Piosenka stała się hitem dosłownie z dnia na dzień, a Polskie Radio musiało grać ją nawet kilka razy dziennie. W pewnym momencie utwór nuciła już cała Polska. Niektórzy żartowali nawet z łatwo wpadającego w ucho tekstu:
- "Znasz piosenkę o dymie? - Nie... - Dymi ciebie zabraaaaknieee!" - śmiano się.
W 1960 roku czytelnicy "Expressu Wieczornego" wybrali "Gdy mi ciebie zabraknie" najpopularniejszą polską piosenką powojenną. W 1961 roku Ludmiła wykonała ją na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie, gdzie zdobyła trzecią nagrodę za interpretację. W 1961 roku ukazała się jej jedyna płyta długogrająca "1000 taktów z Ludmiłą Jakubczak" dla Polskich Nagrań "Muza".
Zobacz również: Danuta Błażejczyk: "Dostałam szansę na nowe życie"
Śmierć, która przerwała karierę
Jednym z najpopularniejszych muzycznych formatów tamtych lat był program "Muzyka lekka, łatwa i przyjemna". Nagrywano go w Łodzi. Ludmiła Jakubczak udała się tam 4 listopada 1961 roku. Podczas prób jeden z operatorów kamer zwrócił uwagę, że jej sukienka źle wygląda w obrazie. Ludmiła zadzwoniła do męża, by ten przywiózł jej z Warszawy inną kreację.
Po programie na żywo Jerzy Abratowski, Ludmiła Jakubczak, Irena Santor i prowadzący Lucjan Kydryński zjedli wspólną kolację.
- "Siedzieliśmy, omawiając nasz występ. Ludmiła była zadowolona, roześmiana, żartowała przez cały wieczór" - wspominał później Kydryński.
Jerzy nie pił, bo jeszcze tego wieczoru chciał wrócić z żoną do Warszawy. Dołączyła do nich Irena Santor. Po czasie wiele osób przypomniało sobie, że odradzali im późny powrót.
5 listopada wieczorem spadł pierwszy śnieg. W drodze powrotnej, w okolicy Błonia, doszło do poważnego wypadku. Ludmiła Jakubczak zginęła na miejscu, doznając uszkodzenia głowy (złamanie podstawy czaszki). Samochód prowadził Abratowski, który już zawsze czuł się winny. Zarówno on jak i Irena Santor zostali tylko lekko ranni.
Pogrzeb Ludmiły Jakubczak odbył się w sobotę 11 listopada 1961 roku na warszawskich Powązkach (kw.171, rząd 6, grób 13) i był dla Jerzego bardzo trudnym doświadczeniem. Drobne urazy kompozytora i Ireny Santor stały się źródłem wielu spekulacji. Pojawiły się plotki o domniemanych relacjach pomiędzy tą dwójką, a zgromadzeni na pogrzebie fani dali odczuć Jerzemu, że jest winny śmierci ukochanej. Długo wspominał ten dzień jako traumatyczny.
Finalnie Abratowski wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Nie chciał wracać do kraju.
-"Po co? Żeby umrzeć na grobie Lusi?" - pytał?
Jerzy Abratowski zmarł 1 lutego 1989 roku w Los Angeles, w Kalifornii. Został zastrzelony podczas napadu na bank, otwiera się w nowym oknie, w którym przebywał. Przeżył Ludmiłę o 28 lat.
Irena Santor również latami mierzyła się z wrogością fanów zmarłej gwiazdy.
- "To było dramatyczne i skończyło się w sądzie. Pewna dziewczyna uważała, że ja jestem powodem śmierci Ludmiły Jakubczak. To o tyle było przykre, że nachodziła mnie ta dziewczyna, czekała na mnie przed Teatrem Syrena, w którym ja wtedy pracowałam. I te listy były złowieszcze. Policja się tym zajęła i w sądzie się skończyło, tak że została ukarana" - mówiła w wywiadzie dla "Dzień Dobry TVN".
Jak dziś wspomina się jedną z najważniejszych wokalistek przełomu lat 50. i 60? Miała charakterystyczny, bardzo głęboki, zmysłowy głos, przez co nazywana była "głosową czarodziejką". Była zgrabna, pełna charyzmy i miała świetne poczucie humoru. Postrzegana też była jako dusza towarzystwa - umiała porozumieć się dosłownie z każdym i była bardzo lubiana.
Fani długo nie mogli przeżyć jej nagłego odejścia (miała zaledwie 22 lata), które przerwało wspaniale zapowiadającą się karierę. Niektóre z utworów Ludmiły (wspomniane "Alabama" i "Gdy mi ciebie zabraknie", ale również "Do widzenia Teddy" czy "Szeptem") zalicza się dziś do klasyki polskiej muzyki rozrywkowej. W 2008 roku piosenki Jakubczak przypomniała Iwona Loranc na płycie "Loranc śpiewa Jakubczak".
Zobacz również: Stenia Kozłowska: "Polska Dalida", która postanowiła zostać bizneswoman










