Magda Umer, a właściwie Małgorzata Umer - Przeradzka urodziła się 9 października 1949 roku w Warszawie jako córka Edwarda, oficera Informacji Wojskowej i Stanisławy z domu Gol.
"Stasia chodzi jeszcze do maturalnej klasy, a Edward marzy o studiach prawniczych. Ledwo przestali być dziećmi, a już im się przytrafiłam. Cieszą się, że przeżyli wojnę, chcą się uczyć i budować nowy, szczęśliwszy świat. Czyli komunizm, który, da Bóg, ogarnie całą kulę ziemską i zniknie niesprawiedliwość społeczna. Poznikają religie i już ludzie nie będą się mieli o co kłócić. Tak ich uczono, tak im mówiono w radiu i pisano w gazetach. W telewizji nie kłamano tylko dlatego, że jeszcze wtedy nie istniała. Indoktrynowano, przeprowadzano operacje na otwartych sercach. Uczyli się więc i budowali kraj swoich marzeń, a mnie co rano witał komunistyczny żłobek, przedszkole, świetlica, szkoła i zuchy. Było mi tam dobrze. Wszyscy się uśmiechali i byli serdeczni. Nigdy nie byłam głodna, miałam gdzie spać. Kochałam wszystkich i czułam się przez wszystkich kochana. W domu było smutniej, bo chorował mój młodszy brat i nikt nie potrafił mu pomóc. Całe noce płakał, żeby go przewrócić na drugi bok. Rodzice byli zrozpaczeni i bardzo nieszczęśliwi. Potem urodzili mi jeszcze jednego brata. Był śliczny, wrażliwy i prawie się nie odzywał. Nazywaliśmy go Kajtek Calineczek. Chorował na serce i czekała go bardzo niebezpieczna operacja, która na szczęście udała się! Całymi dniami czytał książki i żył w ich świecie" - pisała o swoim wczesnym dzieciństwie Umer w książce "Jak trwoga to do bloga".
Mała Magda kochała czytać książki, uprawiała sport i godzinami bawiła się ze swoimi "cudownymi kolegami i przyjaciółkami". Niestety, w domu panował coraz większy smutek.
"Mój brat coraz ciężej chorował. 1 listopada 1965 roku zapytał, jak wygląda cmentarz, bo kazali mu narysować Dzień Zmarłych na cmentarzu, na którym nigdy nie był. Jeździł do szkoły w wózku inwalidzkim. Opowiedzieliśmy i narysował "z wyobraźni". Pięknie rysował, chociaż coraz trudniej było mu utrzymać w ręku ołówek. Zanikały mięśnie. Zmarł 15 grudnia 1965 roku. Miał 14 lat. Zawalił się świat i skończyło dzieciństwo. Ciągle myślałam o śmierci. Że po niej już nic nie ma. I że to straszne. I że po co to całe życie. I kto mógł wymyślić aż takie cierpienie bezbronnego dziecka. Nie chciało mi się już żyć, a miałam dopiero 16 lat" - pisała w "Jak trwoga to do bloga".
Zobacz również: Pola Raksa skończyła 85 lat i wciąż unika rozgłosu. Ma ważny powód
Magda Umer: Chciała tylko czytać książki i przebywać z mądrzejszymi od siebie
Magda była niezłą uczennicą, choć przyznawała w wywiadach, że cierpiała na "nierozgarnięcie matematyczno-fizyczno-chemiczne" i tylko miłość do przedmiotów humanistycznych pozwalała jej spokojnie przechodzić z klasy do klasy. Marzyła o tym, by zostać nauczycielką, czytać mnóstwo książek i wciąż przebywać z mądrzejszymi od siebie. Postanowiła więc zdawać na filologię polską i z sukcesem zakończyła edukację na Wydziale Filologii Polskiej i Słowiańskiej Uniwersytetu Warszawskiego.
"Któregoś dnia odwiedzili mnie w domu moi szkolni koledzy - Janusz Weiss, Krzysio Knittel i Andrzej Woyciechowski. Byli starsi o kilka klas, ale znaliśmy się z akademii, zabaw, zimowiska. Postanowili założyć kabaret i chcieli, żebym ja w nim śpiewała piosenki, które oni będą pisać. Zgodziłam się, przekonana, że to będzie chwilowa zabawa dla nas i naszych znajomych" - pisała w "Jak trwoga to do bloga".
Skąd mogła wiedzieć, że zabawa potrwa kilka dekad?
Magda Umer debiutowała pod koniec lat 60. występami m.in. w kultowym klubie "Stodoła". W 1969 roku zaśpiewała utwór do słów Ireneusza Iredyńskiego i muzyki Aliny Piechowskiej "Jestem cała w twoich rękach" i zdobyła Grand PrixFestiwalu FAMA. Rok później wygrała ten festiwal piosenką "Koncert jesienny na dwa świerszcze" z muzyką Krzysztofa Knittla i tekstem Wojciecha Niżyńskiego. W 1971 roku zdobyła za nią nagrodę na 9. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.
W 1972 roku wraz z Andrzejem Nardellim, Piotrem Fronczewskim, Anną Chodakowską, Danielem Olbrychskim i Krzysztofem Kolbergerem występowała w cyklu telewizyjnym "Poeci wojny", poświęconym twórczości Baczyńskiego, Gajcego czy Trzebińskiego. Z Nardellim brała też udział w filmie muzycznym "Jest czy się śni" i miała z nim wystąpić podczas 11. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu z utworem "O niebieskim pachnącym groszku". Przyjaciel zmarł jednak tuż przed finałem festiwalu.
W 1973 roku Magda Umer ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, jednocześnie ukazała się jej debiutancka płyta zatytułowana "Magda Umer". Rok później zaczęła pracę w telewizji - na prośbę samego Adama Hanuszkiewicza przyjęła rolę Racheli w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego, realizowanej na deskach Teatru Narodowego. Premiera sztuki z udziałem artystki odbyła się 11 grudnia 1974 roku w Teatrze Narodowym w Warszawie i, choć krytyka przyjęła występ Umer z rezerwą, to widzowie byli bardziej entuzjastyczni. Magda Umer grała tę rolę kilka lat.
W 1976 roku wcieliła się również w Sonię w spektaklu "O winie, karze i zmartwychwstaniu według Dostojewskiego", zrealizowanej przez Stanisława Brejdyganta adaptacji "Zbrodni i kary" w warszawskiej Starej Prochowni. W 1975 roku zadebiutowała jako reżyserka w Teatrze Jana Kochanowskiego w Opolu. Dwa lata później wystąpiła z utworem "Widzisz, mały" w koncercie "Nastroje, nas troje" podczas 15. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W 1984 roku zaśpiewała piosenki "Szpetni czterdziestoletni" i "Kiedy mnie już nie będzie" podczas Kabaretonu w ramach 21. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Opole do końca będzie miało w jej sercu miejsce wyjątkowe.
W 1985 roku Magda Umer zrealizowała dla Teatru Telewizji "Listy Abelarda i Heloizy", według Ronalda Duncana z Krystyną Jandą i Zygmuntem Hübnerem. Ważnym dla niej spektaklem okazał się również wyreżyserowany w 1986 roku monodram Krystyny Jandy napisany przez Agnieszkę Osiecką pt. "Biała bluzka".
W 1989 roku artystka przypomniała twórczość "Kabaretu Starszych Panów" - udało się jej nawet zmobilizować Starszego Pana B, czyli Jeremiego Przyborę, do napisania nowych tekstów. W efekcie, w teatrze Rampa powstał spektakl "Zimy żal".
W 1997 roku wyreżyserowała kultowy dziś koncert "Zielono mi", przygotowany w hołdzie Agnieszce Osieckiej w ramach 34. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.
Magda i Agnieszka: Taka przyjaźń się nie zdarza
Magda Umer poznała Agnieszkę Osiecką w warszawskiej "Stodole". Słynna poetka usłyszała wtedy studentkę-wokalistkę, wykonującą utwór "Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie". Magda zrobiła na niej spore wrażenie, więc umówiła się z nią na spotkanie w hotelu Bristol, gdzie wręczyła jej plik tekstów i zaproponowała, by je zaśpiewała. Umer nie była jednak przekonana.
"Ja wtedy śpiewałam wiersze Leśmiana i pisałam pracę magisterską o Wisławie Szymborskiej, a ona mi pisze o jakiejś łódce, że tęskni za jakimś statkiem..." - wspominała potem w wywiadzie.
Magda myślała, że słynna poetka już się nie odezwie. Jakież było jej zdziwienie, gdy kilka lat później Osiecka wróciła do niej ze specjalnie napisaną piosenką "Widzisz mała". Artystka zaśpiewała ją na Festiwalu w Opolu w 1977 roku. Tak zaczęła się ich wielka przyjaźń.
"Czułam wielką słabość do Agnieszki. Uwielbiałam jej poczucie humoru i jakąś chuligańską niedorosłość. Apetyt na życie. Ona miała stu pięćdziesięciu przyjaciół, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że byłam jej bardzo potrzebna. Pozwoliła mi się trochę sobą zaopiekować. To wynikało z wielkiego zaufania do mnie i mam nadzieję, że go nie zawiodłam - wspominała po latach Umer.
Artystki połączyła nie tylko wielka przyjaźń, ale też przeznaczenie - obie urodziły się 9 października. Każdy kto je znał, czuł, że było w tym coś mistycznego.
Magda Umer śpiewała nie tylko piosenki Osieckiej. Nagrywała utwory największych poetów piosenki - Jeremiego Przybory, Wojciecha Młynarskiego, Magdy Czapińskiej oraz utwory przedwojenne. Sama również chętnie pisała dla artystów - jest autorką choćby "Tak jak w kinie" Stanisława Soyki czy "Łza na rzęsie mi się trzęsie", "Nie liczy się nic", "Panie nasz, Panie ich" i wspomniane "Jest cudnie" Maryli Rodowicz.
W 2000 roku Magda Umer za "wybitne zasługi w działalności w ruchu studenckim, za osiągnięcia w pracy zawodowej i społecznej" odznaczona została Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2009 roku odebrała z kolei Złoty Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis" a w Teatrze "Polonia" w Warszawie odbył się jej recital z okazji jubileuszu 40-lecia pracy artystycznej.
W 2015 roku zrealizowała i poprowadziła koncert "Scenki i obscenki, czyli Jeremiego Przybory piosenki" w ramach 52. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, gdzie dodatkowo otrzymała Grand Prix za "całokształt opolski". Od 2015 roku występowała na scenach w całej Polsce z Arturem Andrusem, Hanną Śleszyńską i Joanną Kołaczkowską w programie "Dużo kobiet, bo aż trzy", a od 2017 roku w spektaklu "Przybora na 102" z Kabaretem Mumio w warszawskiej Polonii.
W 2020 roku otrzymała nagrodę 100-lecia Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.
W 2025 roku Magda wystąpiła na 62. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu z utworem "O niebieskim pachnącym groszku" podczas koncertu "Małe tęsknoty" poświęconego twórczości Wojciecha Trzcińskiego. Chwilę później zdiagnozowano u niej nowotwór złośliwy. Pomimo przebytej operacji, zmarła 12 grudnia 2025 roku w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. Została pochowana na cmentarzu ewangelicko-reformowanym w Warszawie.
W wieku dorosłym przyjęła rzymskokatolicki chrzest - jej rodzicami chrzestnymi byli Kalina Jędrusik i Janusz Kondratiuk.
Mężem Magdy Umer był Andrzej Przeradzki, z którym miała syna Franciszka (ur. 25 lipca 1985 roku). Byli małżeństwem przez niemal cztery dekady, a Umer wielokrotnie przyznawała, że mąż jest miłością jej życia. Choć pochodzili z dwóch różnych światów, stworzyli trwałą i piękną relację, którą przerwała dopiero śmierć biznesmena w 2019 roku.
Z wcześniejszego związku Umer miała także syna Mateusza (ur. 22 grudnia 1977 roku).
"Życie jest moim ulubionym nałogiem" - mawiała.
Zobacz również: Mira Zimińska: "Gracja kabaretu", która stworzyła "Mazowsze"










