Gdzie jest Melania Trump? Pierwsza dama USA pojawiła się publicznie tylko 38 razy
Melania Trump ponownie znalazła się w centrum zainteresowania, ale tym razem powodem nie jest jej zachowanie czy stylizacja, a jej nieobecność. Według analizy cytowanej przez The Guardian, pierwsza dama USA pojawiła się publicznie zaledwie 38 razy w tym roku, a od jej ostatniego wystąpienia minął już około miesiąc. Ostatni raz była widziana podczas finału Mistrzostw Świata FIFA.
Jej ograniczona obecność w życiu publicznym nie jest jednak jedynym tematem, który rozpala spekulacje. W ostatnich tygodniach media coraz częściej zwracają uwagę na Natalie Harp, jedną z najbliższych współpracownic Donalda Trumpa. Według "The Mirror US" wokół jej relacji z Melanią Trump miały narosnąć napięcia, a komentatorzy zaczęli mówić nawet o swoistej rywalizacji o wpływy w najbliższym otoczeniu prezydenta.
Jak zauważa z kolei "The Guardian", Melania Trump podczas drugiej kadencji Donalda Trumpa utrzymuje znacznie niższy profil swojej działalności niż w przeszłości. NBC News informowało, że do podobnego momentu drugiej kadencji uczestniczyła w około połowie tylu wydarzeń publicznych, co podczas pierwszego pobytu jej męża w Białym Domu.

Jeden ze starszych doradców miał tłumaczyć, że dla pierwszej damy ważniejsze są "wyniki działania, a nie wygląd i prezentacja". Mimo to jej rzadka obecność na oficjalnych wydarzeniach nie umknęła uwadze opinii publicznej.
Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy Melania Trump znika z radarów mediów na dłuższy czas. Podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa jej częste nieobecności prowadziły nawet do absurdalnych teorii spiskowych, w tym pogłosek, że podczas publicznych wystąpień zastępuje ją sobowtórka.
Tym razem jej długie milczenie zbiegło się jednak z rosnącym zainteresowaniem osobą Natalie Harp. Kim jest ta kobieta, która wyrasta w oczach wielu na rywalkę pierwszej damy?
Natalie Harp niemal zawsze u boku Donalda Trumpa

Natalie Harp w ostatnich tygodniach zyskała opinię osoby niemal "nieustannie obecnej" w otoczeniu prezydenta. "The Mirror US" przypomina, że współpracowniczka Trumpa wykazuje wyjątkową bliskość z prezydentem.
Reporterzy "New York Timesa", Maggie Haberman i Jonathan Swan, w książce "Regime Change" opisali między innymi prywatne notatki, które Harp miała zostawiać Donaldowi Trumpowi. Jedna z nich miała zawierać słowa: "Jesteś dla mnie wszystkim, co się liczy". Zdecydowanie są to dość intymne słowa, które niecodziennie wypowiada się do swojego przełożonego.
Jej bliska relacja zawodowa z prezydentem stała się przedmiotem licznych komentarzy. Michael Wolff i dziennikarka Joanna Coles dyskutowali niedawno o grupie kobiet pracujących w najbliższym otoczeniu Trumpa, którą Coles określiła mianem "mini-Melanii".
Wśród nich wymieniano wcześniej również Hope Hicks, byłą dyrektor ds. komunikacji Białego Domu podczas pierwszej kadencji Trumpa. Wolff sugerował, że jej podobieństwo do Melanii Trump było na tyle zauważalne, że niektórzy dziennikarze mieli mylić współpracownice prezydenta z pierwszą damą.
"To naprawdę Natalie kontra Melania"?

W politycznym podcaście Joanny Coles i Michaela Wolffa "The Daily Beast" padło pytanie o rzekomą rywalizację Natalie Harp z Melanią Trump. Coles stwierdziła wprost, że "to naprawdę Natalie kontra Melania".
Wolff odpowiedział, że napięcia miały być dostrzegane również w samym Białym Domu. Twierdził ponadto, że Harp miała należeć do osób opowiadających się za budową nowej sali balowej i za zburzenie wschodniego skrzydła Białego Domu.
To właśnie tam pierwotnie mieściło się biuro pierwszej damy. Według relacji przywoływanych przez "The Mirror US", skrzydło zostało zburzone, aby zrobić miejsce dla projektu sali balowej, której koszt szacowano na około 400 mln dolarów.
Wolff w podcaście sugerował, że Harp konsekwentnie budowała swoją pozycję w najbliższym kręgu prezydenta.
"Ludzie wokół Trumpa widzą, że ona pracuje. Pracowała nad tym, by stać się kobietą najbliższą Donaldowi Trumpowi" - mówił.
Oczywiście sama Melania Trump czy Natalie Harp milczą na ten temat i nie ma żadnego oficjalnego stanowiska w tej sprawie.
Biuro pierwszej damy "praktycznie nie istnieje"

O ograniczonej aktywności Melanii Trump mówił również Anthony Scaramucci, były dyrektor ds. komunikacji Białego Domu. W rozmowie z "The Daily Beast" stwierdził, że biuro pierwszej damy jest obecnie znacznie mniej aktywne niż podczas pierwszej kadencji.
Biuro Pierwszej Damy praktycznie nie istnieje. Brakuje w nim personelu, a ona nie pracuje nad projektami tak, jak w pierwszej kadencji.
Zasugerował również, że relacja Donalda i Melanii Trump jest obecnie "odległa". Podkreślił jednak, że Melania nadal pełni funkcję pierwszej damy i może pojawiać się na oficjalnych wydarzeniach, kiedy uzna to za stosowne.
Choć Melania Trump rzadko pojawia się na wydarzeniach politycznych, w ostatnim czasie realizowała własne przedsięwzięcia medialne. Na początku roku do kin trafił dokument "Melania", finansowany przez Amazon.
Amazon przeznaczył 40 mln dolarów na prawa do filmu oraz kolejne 35 mln dolarów na jego promocję. Projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem, ale także z ostrą krytyką. Recenzent "The Guardian" przyznał produkcji zero gwiazdek.
To jednak nie koniec medialnych projektów pierwszej damy. Jesienią na Prime Video ma zadebiutować serial dokumentalny rozwijający temat jej życia i działalności. Jeden z doradców Melanii Trump zapowiadał, że produkcja ma szerzej przyjrzeć się jej karierze oraz działalności filantropijnej.
Można więc powiedzieć, że pierwsza dama nie tyle całkowicie wycofała się z życia publicznego, ile wybiera własne pola aktywności.
Czy o współpracownicy Trumpa będzie jeszcze głośno?

Melania od początku drugiej kadencji męża pozostaje mniej widoczna i - jak sugerują źródła cytowane przez "The Guardian" - uczestniczy w znacznie mniejszej liczbie oficjalnych wydarzeń. Z drugiej strony Natalie Harp coraz częściej przedstawiana jest jako jedna z najbardziej obecnych i wpływowych osób w bezpośrednim otoczeniu Trumpa.
Komentarze Michaela Wolffa o rzekomych "napięciach" między kobietami tylko podsyciły plotki. Jak dotąd nie pojawiło się jednak oficjalne stanowisko Melanii Trump ani Natalie Harp, które potwierdzałoby, że między nimi rzeczywiście doszło do konfliktu.
Jedno jest pewne. Nieobecność Melanii Trump ponownie zwróciła uwagę opinii publicznej. A im dłużej pierwsza dama pozostaje poza światłem reflektorów, tym więcej miejsca pozostaje na spekulacje - zwłaszcza gdy u boku Donalda Trumpa niemal nieustannie widywana jest Natalie Harp.











