Spis treści:
- Bezproblemowy ideał czy ukryty problem?
- "Plastic bag theory" podbija internet
- Kiedy wszystko spada na jedną osobę
- Między wygodą a partnerstwem
Bezproblemowy ideał czy ukryty problem?
Gdyby zapytać kobiety o jakim mężczyźnie marzą i zawęzić pytanie do cech charakteru, to oprócz poczucia humoru, inteligencji ogólnej i emocjonalnej oraz dojrzałości prawdopodobnie wymieniona byłaby szeroko pojęta "bezproblemowość". Niewiele pań "celuje" w związek z mężczyzną, który skłonny jest do kłótni o byle co, wiecznie stawiającym na swoim, nieskorym do kompromisów i stawiającym swoją wybrankę w pozycji "dodatku" do ułożonego pod siebie życia. I ta cecha - "bezproblemowość" - najczęściej postrzegana byłaby jako bardzo pozytywna. Cóż, chyba czas zweryfikować nieco poglądy. Kobiety właśnie otworzyły puszkę Pandory, bo w panach godzących się na wszystko, co zaproponują im wybranki serca, ujrzały potencjalny problem.
Zobacz również:
"Plastic bag theory" podbija internet
Dyskusja wybuchła po opublikowaniu przez Alessandro Frossali filmiku, w którym odniósł się do "męskich torebek foliowych". Brzmi zagadkowo, ale do foliówek porównał typ mężczyzn do tej pory hołubionych przez zmęczone związkami z narcyzami panie. - Tak zwani "łatwi w obsłudze" mężowie są na początku bezpiecznym wyborem, by po kilku latach stać się źródłem potwornego zmęczenia dla żon - zaczął swój kontrowersyjny filmik Frossali. Scenariusz jest zwykle taki sam: dla leczącej złamane serce kobiety, która uwolniła się od zapatrzonego w siebie egoisty, "bezproblemowy" facet jest jak "lek". Cechy takie jak elastyczność czy brak kłótni dają bezpieczeństwo, którego tak bardzo jej brakowało.

- Nie wszczyna awantur, nie traktuje kobiety źle, nie robi problemów z byle czego. Będzie słodki, życzliwy, miły. Ale to będzie działać tylko przez parę lat - twierdzi Frossali. Bo poczucie bezpieczeństwa zniknie. Dlaczego? Bo gdy odkryjemy, co tak naprawdę jest za kotarą tych pozytywnych cech znajdziemy: brak inicjatywy, zaangażowania, brak planowania. Oczekiwanie, aż zrobi to wszystko kobieta, aby tylko móc się na wszystko zgodzić.
Teoretycznie możesz się w tym odnaleźć, bo w sumie robisz co i kiedy chcesz, wiedząc, że twój partner i tak się na wszystko zgodzi. Ale zdecydowana większość kobiet stwierdzi po jakimś czasie, że utknęła z facetem, który jest jak pusta torba foliowa popychana przez wiatr albo unosząca się na rzece i płynąca tam, gdzie poniesie ją nurt
Jak wynika ze słów twórcy internetowego, który uważa się za "męskiego coach'a", "bezproblemowy" facet może stać się po jakimś czasie utrapieniem i źródłem nieszczęścia, zamiast spełnieniem marzeń. Jeśli cały ciężar związku, decydowania zarówno o drobiazgach (Co jemy na obiad? Dokąd wybieramy się w weekend?) jak i o poważnych planach na przyszłość (zaręczyny, wspólne zamieszkanie, decyzja o posiadaniu dzieci) spada na jedną osobę, a druga z wygodnej pozycji jedynie się do wszystkiego dostosowuje i zgadza, to w zasadzie trudno nawet mówić o związku.
Kiedy wszystko spada na jedną osobę

Na odzew po publikacji tego filmiku nie trzeba było długo czekać. Powstała "plastic bag theory" na Instagramie i TikToku, a social-media "zalały" historie kobiet, które uwikłały się w relację z typem "bezproblemowym", "wyluzowanym" i zapłaciły za to wysoką cenę. W samych komentarzach pod filmem Frossali roi się od wpisów rozczarowanych pań, które znają z doświadczenia scenariusz bycia z "plastikową torebką". To, co miało dać bezpieczeństwo, z czasem stawało się ciężarem nie do udźwignięcia. Podobnie było w przypadku małżeństwa Anny i Wojciecha.
- Zorientowałam się, że tylko ja "ciągnę" te sanki po 4 latach. Najbardziej odczułam ciężar, gdy urodziłam naszą córkę. Te codzienne obowiązki, "ciągnięcie" za język, wskazywanie co ma zrobić on, co zrobię ja, planowanie całych dni, weekendów, decydowanie o wakacjach, o tym jaki będzie kolor ścian w pokoju. Wszystko ja. Na początku mi się to podobało, bo lubię stawiać na swoim. Ale to już była przesada. Nie da się funkcjonować z wieczną odpowiedzią "A ty jak byś chciała?" albo "Mi obojętne, powiedz jak ty wolisz". Zero inicjatywy, choć to wstyd, nasze zaręczyny też ja planowałam, bo mnie o to poprosił. Stwierdził, że nie chce nic popsuć i żeby było tak jak sobie wymarzyłam więc ciągle przychodził i pytał czy wolę w parku czy w górach, przeglądał ze mną katalogi jubilerskie, kazał wybierać fotografa. Miło byłoby się mieć na kim oprzeć, a ja tego oparcia nie miałam. Nawet jak miałam gorszy czas w życiu, nie był w stanie mimo że znaliśmy się już kilka lat, sam zaoferować mi pomocy. Pytał co chcę, żeby się poczuć lepiej. Ja się czułam jak chodząca instrukcja życia dla niego - mówi rozgoryczona Anna.
Między wygodą a partnerstwem

Jedni orzekną, że "kobietom nigdy się nie dogodzi", inni, że warto zawsze odrzeć wierzchnią warstwę i - jako siostrzany gest - "przestrzec" inne kobiety przed popełnieniem tego samego błędu. A prawda będzie, jak zwykle, pośrodku. Bo związek zmienia się i dojrzewa wraz z nami. A te zmiany zawsze powinny dotyczyć obu zakochanych. Otwartą komunikacją, czasem terapią dla par można wiele naprawić, a jeśli z biegiem czasu okaże się, że "plastikowa torebka" rzeczywiście tylko wydawała się "darem od losu", być może jej rola w naszym życiu miała być właśnie epizodyczna i związana z "wygojeniem się"?
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.












