Polka i jej mąż ze Sri Lanki organizują wycieczki. "To Polacy potrafili być wobec nas najgorsi"

Karolina Wachowicz

Jak wygląda codzienność na Sri Lance i czym ich wycieczki różnią się od typowych ofert biur podróży.
Polka i jej mąż ze Sri Lanki organizują wycieczki. „To Polacy potrafili być wobec nas najgorsi” 123RFarchiwum prywatne

W skrócie

  • Polka i jej mąż ze Sri Lanki prowadzą wspólnie biznes turystyczny i mierzą się z wyzwaniami życia w międzykulturowym związku na Sri Lance.
  • Organizują kameralne wycieczki po wyspie, oferując wyprawy szyte na miarę, które różnią się od standardowych ofert dużych biur podróży.
  • Para spotyka się z pozytywnymi reakcjami mieszkańców Sri Lanki, ale doświadcza uprzedzeń i rasizmu ze strony niektórych Polaków.
  • Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie

Zobacz również:

Grupa ludzi przechodzi przez brukowaną ulicę w słoneczny dzień, w tle widoczne żółte budynki, motocykl i samochód na bocznej drodze oraz bujna zieleń drzew.
Sri Lanka123RF/PICSEL

Zobacz również:

Życie na Sri Lance nie jest usłane różami, ale zewsząd przebija się ludzka życzliwośćArchiwum prywatnearchiwum prywatne

Zobacz również:

Dlatego nie współpracujemy z żadnym biurem podróży z Polski i nawet o taką współpracę nie zabiegamy. Nie oferujemy „masówki”. Dla nas każdy klient jest wyjątkowy.
"Kilka razy zdarzyło się, że ludzie rozmawiali między sobą i bardzo brzydko komentowali nas jako parę mieszaną, nie wiedząc, że rozumiem każde słowo"Archiwum prywatnearchiwum prywatne
To, co teraz powiem, może być zaskoczeniem, ale kiedy gdzieś spotykam Polaków, to często nie przyznaję się, że jestem z Polski. Kilka razy zdarzyło się, że ludzie rozmawiali między sobą i bardzo brzydko komentowali nas jako „parę mieszaną”, nie wiedząc, że rozumiem każde słowo. To są naprawdę trudne momenty.

Zobacz również:

Jeśli chodzi o związki międzykulturowe, to na początku jest „wielkie uczucie”, a później przychodzi codzienność. Najważniejsze jest jednak spotkanie właściwej osoby. Jeśli nie spróbujemy, nigdy się nie dowiemy. Osobiście uważam, że warto ryzykować, chociaż oczywiście trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Na pewno nie będzie łatwo.
Podróżnik z czerwonym plecakiem stoi przy krawędzi basenu, podziwiając widok na górskie pasma pokryte mgłą w trakcie wschodu lub zachodu słońca, otoczony egzotyczną roślinnością i zabudowaniami w stylu tropikalnym.
Otwórz się na nowe przygody i odkryciaCanva ProINTERIA.PL
"Nomada". W Chinach to normalne? "Byłam kochanką i nie wiedziałam"INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?