W skrócie
- Polka mieszkająca od ponad 20 lat w USA mówi o codzienności dalekiej od stereotypowych wyobrażeń znanych z mediów społecznościowych.
- Opowiada o samotności na emigracji, wychowaniu dzieci w wielokulturowej rodzinie i zderzeniu z amerykańską rzeczywistością.
- Podkreśla, że życie w Stanach wymaga ciężkiej pracy, samodzielności i dystansu, a codzienność różni się od obrazu znanego z filmów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Karolina Wachowicz, Interia: Możesz na początek opowiedzieć trochę o sobie? Skąd pochodzisz i jak wyglądała twoja droga z Polski do życia w USA?
Kate Schmidt-Nwachukwu: Pochodzę z Gniezna i do Stanów wyjechałam 24 lata temu. Początkowo trochę z ciekawości świata i chęci spróbowania czegoś nowego. Zawsze marzyłam, żeby odwiedzić USA i tutaj studiować, ale koszt studiów szybko uświadomił mi, że jest to jednak niemożliwe i musiałam znaleźć inną drogę przylotu tutaj. Zrobiłam mały research i brałam pod uwagę dwa programy: Work and Travel oraz au pair.
Ta druga opcja dawała mi możliwość mieszkania z amerykańską rodziną przez rok, opieki nad dziećmi i uczęszczania do amerykańskiego college'u, dlatego właśnie ją wybrałam. Nie chciałam zostawać tutaj za wszelką cenę, więc założyłam sobie, że jeżeli nie będzie opcji legalnego zostania, to wracam do Polski. Po programie znalazłam rodzinę sponsorującą, ukończyłam tutaj college, a po paru latach poznałam męża i… tak zostałam.
Wyjechałaś do Stanów jako au pair. Pamiętasz jeszcze swoje pierwsze wrażenia po przylocie do Ameryki? Co najbardziej cię wtedy zaskoczyło?
Pamiętam to bardzo dobrze. Wszystko wydawało się ogromne: drogi, sklepy, samochody, a nawet odległości między miejscami. Zaskoczyło mnie też to, jak ludzie w Ameryce są otwarci w codziennych kontaktach. Z drugiej strony szybko zobaczyłam, że życie tutaj nie wygląda jak w filmach. Jest dużo pracy, obowiązków i samotności, szczególnie na początku, kiedy nie ma się jeszcze swojego miejsca ani bliskich obok.
Dlaczego zdecydowałaś się zostać w USA na dłużej? Był jakiś moment, w którym poczułaś, że to już bardziej "dom" niż chwilowa przygoda?
Myślę, że takim momentem było pójście do college'u, a potem założenie rodziny i narodziny dzieci. Wtedy człowiek zaczyna patrzeć inaczej - nie jak turysta czy ktoś "na chwilę", tylko jak ktoś, kto buduje codzienność i przyszłość. Nadal mam sentyment do Polski i zawsze będę Polką, ale po tylu latach USA stały się po prostu moim drugim domem.

Mieszkasz w Chicago od wielu lat. Jak wygląda codzienne życie w tym mieście z perspektywy polskiej mamy? Czym najbardziej różni się od życia w Polsce?
Chicago jest bardzo różnorodne kulturowo i myślę, że dlatego dobrze się tu odnajduję. Codzienność wygląda normalnie: praca, dzieci, szkoła, obowiązki i zakupy. W internecie często pokazuje się Amerykę bardzo "instagramowo". Największą różnicą jest chyba tempo życia i podejście do niezależności. W USA dużo rzeczy trzeba ogarniać samemu i szybciej dorasta się życiowo.
Na Instagramie często pokazujesz zwykłą codzienność, a nie "american dream" z filmów. Jak naprawdę wygląda życie w USA od środka?
Właśnie dlatego pokazuję zwykłe życie, bo chciałam trochę odczarować obraz idealnej Ameryki. Oczywiście są tutaj możliwości i można dużo osiągnąć, ale to nie dzieje się samo. Za większością rzeczy stoi ciężka praca, stres i często życie daleko od rodziny. Social media pokazują najczęściej tylko ładne momenty, a ja wolę pokazywać też normalność, z którą ludzie mogą się utożsamić.
Jesteśmy rodziną z klasy średniej, dobrze nam się żyje, ale kiedy porównuję Polskę dziś do czasów, kiedy dorastałam, widzę ogromną różnicę. Kiedyś ludzi często nie było stać na zagraniczne wyjazdy, a dziś wiele osób regularnie podróżuje i żyje na bardzo wysokim poziomie. Ameryka nie jest już tak odległa, jak była kiedyś. Coraz więcej osób z Europy przylatuje tutaj na wakacje, a nie do pracy, jak to wyglądało jeszcze 20 czy 30 lat temu.
Tworzysz rodzinę polsko-nigeryjską. Jak mieszają się u was kultury, tradycje i podejście do wychowania dzieci?
Myślę, że właśnie to jest najpiękniejsze, że dzieci od małego poznają różne kultury i uczą się otwartości. W domu mamy miks tradycji, jedzenia, języków i różnych podejść do życia. Staramy się wychowywać dzieci w szacunku do obu kultur i pokazywać im, że różnorodność może być czymś bardzo wartościowym, a nie czymś, co dzieli.
Czy spotkałaś się kiedyś z rasizmem albo stereotypami dotyczącymi waszej rodziny? Jak reagują ludzie w USA, a jak w Polsce?
Tutaj rzadko spotykamy się z rasizmem, bo Amerykanie są bardziej zróżnicowani kulturowo i jest to dla nich normalne. Czasem zdarzały się różne komentarze czy stereotypowe spojrzenia, ale częściej ze strony Polaków, niestety.
Ludzie czasami oceniają coś, czego po prostu nie znają. Ale szczerze mówiąc, przez lata nauczyłam się nie skupiać na takich rzeczach. Najważniejsze jest dla mnie to, jaką rodzinę tworzymy i jakie wartości przekazujemy dzieciom. Na szczęście spotkaliśmy też bardzo dużo życzliwych i otwartych ludzi.

W jednym z wywiadów wspominałaś o samotności i trudach macierzyństwa na emigracji. Co było dla ciebie najtrudniejsze w życiu z dala od Polski i bliskich?
Najtrudniejszy był chyba brak rodziny. Przyjechałam sama i nie miałam łatwego startu. Na emigracji wszystko trzeba organizować samemu, szczególnie przy dzieciach. W Polsce zawsze jest ktoś bliski, kto pomoże. Tutaj często człowiek musi być silny nawet wtedy, kiedy nie ma już siły. Myślę, że emigracja bardzo uczy samodzielności.
Wielu Polaków nadal idealizuje życie w Stanach. Jakie są największe mity o USA, które kompletnie rozmijają się z rzeczywistością?
Największy mit jest chyba taki, że w Ameryce "pieniądze leżą na ulicy" i każdy żyje luksusowo. Oczywiście możliwości są duże, ale życie tutaj jest też bardzo drogie i szybkie. Ludzie często pracują ogromną ilość godzin, mają kredyty, stres i mało czasu dla siebie.
Oczywiście są ładne samochody, amerykańskie domy i osiedla. Dużo rzeczy wygląda tak jak na filmach, ale to niestety nie przychodzi samo i trzeba na to ciężko pracować.
Po tylu latach bardziej czujesz się jeszcze Polką w USA czy już trochę Amerykanką? Jak emigracja zmieniła ciebie i twoje podejście do życia?
Zdecydowanie nadal czuję się Polką i myślę, że tego się nie traci. Jednak mieszkam tutaj już dłużej, niż mieszkałam w Polsce. Myślę, że im dłużej tu jestem, tym bardziej rozumiem Amerykanów i ich podejście do życia. Nie mam już typowo polskiej mentalności. Staram się być bardzo otwarta, samodzielna i nie oceniać ludzi. Tacy właśnie są Amerykanie.
Emigracja bardzo zmienia człowieka. Człowiek staje się bardziej samodzielny, ale też bardziej odporny psychicznie.
Na twoim profilu często przewija się humor i dystans do codzienności. To sposób na radzenie sobie z trudniejszymi momentami?
Tak, zdecydowanie. Myślę, że bez dystansu byłoby dużo trudniej. Życie nie jest idealne i każdy ma swoje problemy, tylko nie wszyscy o tym mówią. Humor często pomaga rozładować napięcie i pokazuje, że nie trzeba być perfekcyjnym. Ludzie chyba też lubią autentyczność i to, że pokazuję zwykłe życie bez udawania.
Gdybyś miała powiedzieć jedną rzecz osobom marzącym o przeprowadzce do USA, czego absolutnie nie widać z perspektywy turysty albo social mediów?
Że życie tutaj naprawdę trzeba sobie wypracować. Turysta widzi Amerykę "na błysku": wakacje, miasta i klimat filmów. A codzienność to rachunki, ciężka praca, tęsknota za rodziną i budowanie wszystkiego od zera. USA mogą dać dużo możliwości, ale nie dają nic za darmo.











