Przyjechała z Mozambiku i poślubiła Polaka. "Szanujemy swoje odmienności"
Tayires to studentka, która z Mozambiku przyjechała do Polski. To tutaj znalazła swój dom, a także miłość. Od niedawna jest dumną żoną Polaka - Adriana. W rozmowie z Interią opowiedziała o swoim życiu w stolicy oraz różnicach między Europą a Afryką.

Karolina Wachowicz, Interia: Opowiedz nam o sobie! Kim jesteś, skąd pochodzisz i czym się zajmujesz?
Tayires Karkoszka: Pochodzę z Mozambiku. Konkretnie jestem z Maputo, stolicy kraju - tętniącego życiem miasta pełnego kontrastów, gdzie mieszają się tradycja, nowoczesność i egzotyczna energia codzienności. Przed przyjazdem do Europy pracowałam w bankowości i zarządzałam dwoma rodzinnymi przedsiębiorstwami. Fabryką oleju kokosowego oraz spółką budowlaną. Aktywnie uczestniczyłam w życiu kościelnym, opiekując się dziećmi i śpiewając w chórze. Obecnie mieszkam w Polsce, robię magisterkę i rozwijam międzynarodową ścieżkę kariery, łączącą edukację, biznes oraz osobistą pasję.
Dlaczego wybrałaś akurat Polskę?
Wybór Polski był świadomy i przemyślany. Zawsze marzyłam o międzynarodowym dyplomie, a porównując koszty życia w krajach Unii Europejskiej, Polska okazała się najbardziej opłacalna finansowo. Pozytywnie zaskoczyła mnie jej wysoka stopa bezpieczeństwa i przyjazna atmosfera. Początkowo planowałam studia we Wrocławiu, ale z powodu opóźnień w wydaniu wizy studenckiej i już rozpoczętych zajęć, przeniesiono mnie do Warszawy. Okazało się, że mieszkał tam również Adrian (obecnie mój mąż), co było szczęśliwym zbiegiem okoliczności.
Jak poznałaś swojego polskiego męża?
Wszystko zaczęło się na aplikacji randkowej! Gdy tylko zobaczyłam jego profil, natychmiast zamknęłam konto w aplikacji. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Niedługo potem znalazłam go na Instagramie i sprawy potoczyły się naturalnie. Dziś jesteśmy szczęśliwą parą.
Jaka była twoja codzienność w Mozambiku przed wyjazdem?
Życie w Mozambiku było wygodne, dynamiczne i stabilne. Miałam ustalone codzienne rutyny, liczne obowiązki zawodowe oraz silne wsparcie rodziny i przyjaciół. Cieszyłam się wysokim komfortem. Miałam do dyspozycji kierowcę, personel domowy, zarządzałam firmami. Dodatkowo relaksujący, tropikalny styl życia, który sprawiał, że nawet trudny dzień wydawał się lżejszy.

Czego najbardziej ci brakuje - smaków, muzyki, miejsc?
Najbardziej tęsknię za tamtejszym stylem życia, tak w ogóle. Za bogatymi smakami lokalnej kuchni, żywą muzyką, serdecznością ludzi i ciepłą pogodą. Mozambik ma unikalny rytm codzienności, który doceniasz dopiero po wyjeździe i utracie go.
Czy tęsknisz za czymś konkretnym z życia w Mozambiku?
Brakuje mi przede wszystkim tej swobody i naturalnego przepływu codzienności. Wszystko było mniej sztywne i formalne, bez takiej dominacji systemów, harmonogramów czy biurokracji. Życie płynęło swobodniej i bardziej spontanicznie.
Jak oceniasz zmiany w Mozambiku od twojego wyjazdu?
Mozambik ewidentnie się zmienia, choć proces ten nie jest wolny od poważnych wyzwań. Z perspektywy zewnętrznej widać zarówno dynamiczny rozwój w niektórych sektorach, jak i stagnację w innych. Ludzie wykazują dużą odporność, ale kraj mógłby przyspieszyć postęp przy lepszej infrastrukturze i stabilnych strukturach. To jednak jest proces.
Czy doświadczyłaś rasizmu w Polsce z powodu koloru skóry?
W Warszawie nigdy nie spotkałam się z rasizmem, tak twarzą w twarz. W Internecie zdarzały się jakieś komentarze, ale to śmiech na sali, ot, gadanie. Nie sądzę, że to był rasizm w czystej postaci i przeciwko mnie. Na żywo miałam kilka nieprzyjemnych interakcji, lecz szybko zorientowałam się, że nie chodzi o mnie ani o kolor mojej skóry. To po prostu zły nastrój rozmówcy, zwłaszcza rano. Zauważyłam, że Polacy traktują siebie nawzajem podobnie w takich chwilach, więc nigdy nie brałam tego osobiście. Polacy nie wykazują zbyt dużo entuzjazmu o poranku - już to wiem (śmiech).

Jak w takim razie Polacy reagują na ciebie i twoje mozambickie korzenie?
Większość reaguje z czystą ciekawością i otwartością. Ludzie zadają pytania, chcą dowiedzieć się więcej o moim pochodzeniu i zazwyczaj okazują szacunek oraz zainteresowanie.
Jakie największe różnice kulturowe widzisz między Mozambikiem a Polską i jak radzisz sobie z nimi w małżeństwie?
Największe różnice dotyczą ekspresji emocji oraz tempa życia. Mozambik jest cieplejszy emocjonalnie, bardziej ekspresyjny i elastyczny w planach. Polska z kolei jest uporządkowana, powściągliwa w uczuciach i silnie zorientowana na systemy oraz procedury. W naszym małżeństwie kluczem jest szczera komunikacja. Szanujemy swoje odmienności, uczymy się nawzajem zamiast próbować się zmieniać, co tworzy harmonijną równowagę i wzmacnia naszą relację.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.











