Została przyłapana na koncercie z kochankiem. Po miesiącach milczenia zabrała głos
Kristin Cabot koncert Coldplay zapamięta do końca życia. To ona i Andy Byron zostali złapani przez Kiss Cam na koncercie w miłosnym uścisku. Wówczas szybko okazało się, że ta dwójka, która zajmowała wysokie stanowiska jednej z amerykańskich firm, zdradza swoich małżonków. Po miesiącach milczenia, kobieta zabrała głos, udzielając wywiadu.

Nagranie obiegło świat. Zostali przyłapani na gorącym uczynku
Niezręczny moment na koncercie zespołu Coldplay w 2025 roku pamiętają chyba wszyscy. To wtedy w lipcu świat obiegła historia pary, która na ekranie podczas pojawienia się na ekranie "kiss cam" została przyłapana w czułych objęciach, a ich reakcja wywołała zaciekawienie i zdumienie. Para, gdy zobaczyła siebie na wielkim telebimie, natychmiast się rozłączyła, a kobieta ukryła się za barierką, by nie było jej widać.
Nagranie, na którym widać parę kołyszącą się w rytm muzyki na koncercie w Foxborough w stanie Massachusetts, po czym próbującą się schować, szybko stało się popularne w Internecie, po tym jak wokalista Coldplay, Chris Martin, powiedział do tłumu: "Albo mają romans, albo są po prostu bardzo nieśmiali". Szybko okazało się, że to Andy Byron - CEO firmy Astronomer i jego pracownica, Kristin Cabot - szefowa HR. Oboje mający małżonków, co wywołało viralową aferę w sieci i dyskusje o romansie w pracy.
Dziś, po prawie pół roku od tego pamiętnego dnia, Kristin Cabot po raz pierwszy publicznie wypowiedziała się na temat nagrania.
53-letnia dyrektor ds. kadr w firmie, zrezygnowała ze stanowiska po rezygnacji Byrona, po tym jak firma ogłosiła, że zostanie on odsunięty od pracy i wszczęte zostanie dochodzenie.
W rozmowie z "The Times" Kristin Cabot powiedziała, że szuka obecnie nowej pracy, ale powiedziano jej, że jest "niezdolna do zatrudnienia".
Nagranie z pamiętnego koncertu oglądano w mediach miliony razy, szeroko udostępniano na różnych platformach, a oni sami stali się obiektem wielu żartów. W ciągu kilku dni internet poszedł naprzód, ale dla Cabot gehenna dopiero się zaczęła.
Kristin Cabot nie chce już milczeć. Co wydarzyło się w jej życiu od lipca 2025 roku?

Dopiero teraz kilka miesięcy od tego momentu, Kristin zdecydowała się opowiedzieć o tej sytuacji ze swojej perspektywy, wyjaśniając nieścisłości i prostując wszelkie plotki.
"Stałam się memem, byłam najbardziej oczernianą menedżerką ds. HR w historii HR" - powiedziała Cabot w wywiadzie dla "The Times".
Okazuje się też, że Kristin Cabot była w separacji z mężem, który również był na koncercie, więc informacje o zdradzie z jej strony nie były pełne.
W osobnym wywiadzie dla "New York Timesa" wyjaśniła, że nie utrzymuje intymnych kontaktów z panem Byronem i że nigdy przed tamtą nocą się nie całowali. Przyznała jednak, że była zauroczona w sposób romantyczny swoim szefem.
"Podjęłam złą decyzję i odbyłam kilka imprez, zatańczyłam i zachowałam się niewłaściwie przy swoim szefie" - powiedziała szczerze, dodając, że "wzięła na siebie odpowiedzialność i zrezygnowała z kariery".
Pytana o powód, dla którego zdecydowała się zabrać głos dopiero teraz, Kristin Cabot powiedziała w wywiadzie dla "Times'a", że powodem jest nękanie, jakiego doświadcza ona i jej dzieci.
Jak powiedziała Kristin, dwójka jej dzieci jest zbyt zawstydzona całą sytuacją, aby mogła odbierać je ze szkoły lub żeby mogła chodzić na ich szkolne wydarzenia.
"Moje dzieci są na mnie złe i mogą być na mnie złe do końca życia - muszę to znieść" - powiedziała rozgoryczona Cabot.
Jak podaje "Times", Cabot zastanawiała się, czy Byron spotkał się z równie dotkliwą krytyką w następstwie skandalu.
"Myślę, że jako kobieta, znosiłam większość obelg" - powiedziała.
Przyznała też w "New York Times", że to kobiety były najbardziej okrutnymi krytykami, ze względu na wszystkie przypadki zastraszania w kontakcie bezpośrednim, a także większość telefonów i wiadomości pochodziła od kobiet.
Jej prywatne dane zostały opublikowane w internecie i przez tygodnie otrzymywała nawet 600 telefonów dziennie, paparazzi koczowali pod jej domem, a na jej koncie w mediach społecznościowych pojawiło się 50-60 gróźb karalnych. To wszystko sprawiło, że postanowiła w końcu opowiedzieć o tym, jakiego samosądu dokonali na niej ludzie.
Cabot i Byron po wydarzeniu utrzymywali kontakt przez jakiś czas, wymieniając się "poradami dotyczącymi zarządzania kryzysowego". Jak jednak stwierdziła, oboje uznali, że "rozmowy ze sobą utrudnią wszystkim pójście naprzód i zagojenie ran". Od tamtej pory nie rozmawiają ze sobą, a sam Byron ze swojej strony nie zabrał głosu publicznie.









