Reklama

Reklama

Nieszczęścia z „Żydem na szczęście”

Jak podreperować domowy budżet? Można chuchać na banknoty. Można włożyć do portfela łuskę wigilijnego karpia. Można też powiesić w przedpokoju wizerunek Żyda z pieniążkiem. Wysiłek niewielki, tylko potem trzeba pomęczyć się z udawaniem, że wszystko jest w porządku.

Nie da się nie widzieć. Litery są czarne, duże. Chciałoby się powiedzieć - tłuste. Wysmarowane na kartonie, układają się w napisy "żydy", względnie, bardziej pieszczotliwie "żydki". To krakowski Emaus, jarmark organizowany w Poniedziałek Wielkanocny. Taka tradycja.

Reklama

Obok wszelkiej maści zabawek, słodyczy i pamiątek, na Emausie można kupić też obrazki i figurki przedstawiające liczących pieniądze Żydów. Ponoć sprzyjają szczęściu i prospericie. To też "taka tradycja". Tradycja, która być może wkrótce zostanie odesłana do przeszłości.

Teraz masz przynosić szczęście

Żeby zrozumieć fenomen "Żyda na szczęście", trzeba cofnąć się w czasie. Niedaleko, do XIX wieku. Jak tłumaczy Magdalena Zych, kustoszka Muzeum Etnograficznego w Krakowie, figurkami Żydów handlowano już w XIX wieku. Były popularną zabawką, sprzedawaną np. na jarmarkach. Oprócz nich dzieci do wyboru miały np. kominiarza, krakowiaka, księdza i szlachcica - reprezentantów każdej z ówczesnych grup społecznych.

- Potem przyszedł XX wiek, a wraz z nim wydarzenia, które nadały figurce nowy kontekst - tłumaczy ekspertka. - W latach 30. rozmaite przedstawienia Żydów czerpały z antysemickiego zasobu drukowanych w prasie karykatur. Wojna i Zagłada sprawiły, że odwołanie do żywego doświadczenia sąsiedztwa zmieniło sens. W PRL rzeźby przedstawiające Żydów znalazły swe miejsce w promowanej przez ówczesne władze sztuce ludowej, będącej często ofertą eksportową. Emausowe figurki powróciły w latach 70.  w ramach konkursu na rzemieślnicze, tradycyjne pamiątki. Później, w latach 90., wraz z nastaniem kapitalizmu, drewniane figurki przedstawiające Żydów z monetą zaczęto traktować jak amulet.

Wyposażony w atrybut w postaci pieniążka Żyd (wcześniej moneta nie pojawiała się w przedstawieniach) teraz miał przynosić szczęście. - Tego rodzaju zabieg również ma swoje uzasadnienie w tradycji. Używanie wizerunków postaci obcych w danej kulturze jako amuletów jest popularną praktyką - wyjaśnia. - Racjonalny i wierzący tylko w liczby kapitalizm zaadaptował na swoje potrzeby i tę część polskiej kultury.

Poważne sprawy, poważne pieniądze

Kto myśli, że "Żyd z pieniążkiem" to drobny gadżet dla drobnych budżetów, ten się myli. To są poważne sprawy i poważne pieniądze. "Kiedy zbieramy pieniądze, wisi tak jak teraz, a kiedy inwestujemy w jakiś projekt, obracam go do góry nogami, żeby przynosił szczęście" - tłumaczył kilka lat temu "Dużemu Formatowi" Grzegorz Czebotar, ówczesny prezes Pośrednictwa Finansowego Kredyty - Chwilówki, zwany "królem chwilówek".

Choć niewielu Polaków zrobiło taką karierę finansową jak Czebotar, wizerunki Żydów z monetą w swoich domach ma całkiem liczne grono rodaków. Konkretnie, jak wynika z badań przeprowadzonych w 2015 roku przez Pawła Dobrosielskiego, Piotra Majewskiego i Justynę Nowak, prawie 20 proc. Polaków.

Łagodny, sympatyczny, w przystępnej cenie

Jest popyt, jest i podaż. W internecie po wpisaniu w wyszukiwarkę frazy "Żyd z pieniążkiem" pojawia się ponad 29 tys. wyników. Wśród nich: oleje na płótnie, wydruki na papierze pokrytym "specjalny materiałem, który w dotyku przypomina płótno", ręczna robota, złocona rama, antyczna rama, rama sosna/dąb, osiem wizerunków do wyboru. Żydzi siedzą, stoją, samotni i w parach. Liczą. Liczenie oświetlają światłem świecy lub lampy naftowej, a to, co policzyli, układają w piramidki, wsypują do sakiewek. Są zwykle dobrotliwi, łagodni, sympatyczni, mają siwe brody i jarmułki na głowach. Ceny? Od kilkunastu do kilkuset złotych.

Tutaj jednak płaci się nie tylko za wizerunek. Płaci się za szczęście, a to jest, jak wiadomo, bezcenne. Dowodów na skuteczność cudotwórczych obrazków dostarcza internet. Jak pisze na Allegro jeden ze sprzedawców: "Na wielu forach i dyskusjach osoby, które kupiły obraz potwierdzają, że po zakupie obrazu z wizerunkiem Żydka ich los się odmienił, w końcu uśmiechnęło się do nich szczęście, pozbyli się kłopotów, trosk czy smutków."

Szczęściu jednak, jak wiadomo, trzeba pomóc. Dlatego sprzedawcy i co bardziej doświadczeni nabywcy radzą, by obrazek przynajmniej raz do roku (najlepiej w Nowy Rok, choć są i teorie, zalecające obracanie raz na tydzień - w każdy szabat) obrócić do góry nogami, tak by pieniądze wypadły z żydowskiej sakiewki i wpadały do kieszeni właściciela. Wskazane jest też zatknięcie monety za ramę obrazu. Jak widać, praktyki magiczne to nie jest bułka z masłem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje