Reklama

Reklama

Seks podtrzymujący: Eksperci ostrzegają przed skutkami

Nie możecie mówić "jestem zmęczona" albo "boli mnie głowa". Dziewczyny, nawet gdy nie jesteście w nastroju, to tylko 10,15 minut waszego życia" - powiedziała modelka Caprice Bourret, radząc innym kobietom, jak zatrzymać przy sobie mężczyznę. Słowa celebrytki spopularyzowały kontrowersyjny sposób na utrzymanie związku. Okazuje się jednak, że seks podtrzymujący może prowadzić do poważnych konsekwencji.

Ania od dziewięciu lat jest mężatką. Jak w wielu innych długoletnich małżeństwach, w związku kobiety zaczęło brakować czułości. Partnerzy oddalali się od siebie, nie spędzali razem czasu, nie łączyło ich już żadne wspólne hobby. W łóżku też nie działo się wiele. Im bardziej zajęci byli pracą i codziennymi obowiązkami, tym mniej mieli ochoty na seks.

- Zaczęłam zauważać, że wszędzie chodzi ze swoim telefonem. Praktycznie się z nim nie rozstawał. Pisał z kimś wiadomości, uśmiechał się do ekranu. Czasem zamykał się wieczorami w łazience, żeby z kimś porozmawiać. Zaczęłam się obawiać, że ma kogoś na boku- mówi z przejęciem Anna.

Reklama

- Nie chciałam rozmawiać o tym z koleżankami. Prędzej czy później ich partnerzy, a koledzy mojego męża, dowiedzieliby się o moich przypuszczeniach. Zapytałam więc anonimowo na forum dla kobiet, co zrobić w tej sytuacji. Nie wyobrażałam sobie bez niego życia. Chciałam go przy sobie zatrzymać za wszelką cenę- dodaje.

Wśród porad znalazły się też takie, które sugerowały podtrzymanie związku przez regularny seks. "Przecież facet myśli tylko o tym. To dlatego pisze i spotyka się z kimś innym. Zapiszcie sobie w kalendarzu dzień, w którym będziecie to robić. Jak go zaspokoisz, będzie po problemie" - przeczytała Ania. Wtedy po raz pierwszy dowiedziała się, czym jest seks podtrzymujący.

Złoty środek czy traumatyczne doświadczenie?

- Seks podtrzymujący może posłużyć, jako narzędzie do utrzymywania związku z obawy przed jego zakończeniem. Wtedy partnerzy zmuszają się do kontaktu seksualnego w nadziei, że ukochany nie będzie szukać satysfakcji w objęciach kogoś innego- tłumaczy Patrycja Wonatowska, seksuolożka i terapeutka.

Systematyczne zbliżenia, według porad samozwańczych ekspertek z forum dla kobiet, powinny na dobre poprawić relacje w małżeństwie Anny. Ich śmiała teza wynika z przeświadczenia o niepohamowanym popędzie seksualnym mężczyzn.

Patrycja Wonatowska jest jednak innego zdania. Tłumaczy, że utrzymując takie kontakty, narażamy się na niebezpieczeństwo nabycia nieprawdziwego obrazu związku, jako mało satysfakcjonującego, skupionego wyłącznie wokół aktywności seksualnej. Poprzez seks podtrzymujący utrwalamy również wiele stereotypów na temat partnerów.

- W przypadku heteroseksualnych związków jest to najczęściej przeświadczenie, że obowiązkiem kobiety jest zaspokajanie seksualne mężczyzny- wyjaśnia seksuolożka.

Jakie konsekwencje może więc mieć zmuszanie się do zbliżeń z partnerem? Ekspertka ostrzega, że takie kontakty doprowadzają najczęściej do wycofania, ograniczania kontaktów społecznych, nieprawidłowego odbioru życia seksualnego i wyobrażenia na temat przyjemności, która powinna pojawiać się podczas seksu.

Zmuszanie się do zbliżeń może mieć też skutki natury medycznej, a tym samym wpływać na fizyczne pogorszenie się jakości życia.

- Seks podtrzymujący to również pole do nadużyć. Dochodzi bowiem do przekroczenia własnych granic, co często przeradza się w przewlekły stres, wtórną dyspareunię lub pochwicę, ponieważ każdy stosunek seksualny będzie wiązać się z napięciem organizmu- mówi Wonatowska.

- Zmuszanie się do seksu może wynikać z błędnego obrazu siebie jako człowieka, który może zaoferować partnerowi wyłącznie seks. Z drugiej strony może tak bardzo zależeć nam na relacji, że bez względu na własne potrzeby, próbujemy zaproponować seks drugiej osobie- dodaje.

Mężczyźni też podtrzymują związki

Narracja dotycząca kontrowersyjnego zjawiska seksu podtrzymującego skoncentrowana jest głównie na wysiłkach kobiet, próbujących zaspokajać swoich partnerów. Okazuje się jednak, że coraz więcej mężczyzn zgłasza się do gabinetów terapeutów seksualnych, żeby poradzić sobie z potrzebami ukochanych.

Przyczyną jest szybkie tempo życia, które mężczyźni utrzymują przez lata, choć z wiekiem ich możliwości fizjologiczne znacznie się zmieniają.

Marek związał się kilka lat temu z niezwykle żywiołową kobietą. Nieustannie szukała sobie nowych rozrywek, zajęć i uwielbiała poznawać nowych ludzi. Podobnie wyglądało ich życie intymne. Ona szukała ciekawych doznań, a Marek nie mógł za nią nadążyć.

- Chciała kochać się czasem kilka razy dziennie, w różnych miejscach, nawet publicznych. Nie była seksoholiczką, po prostu miała niespożyte zasoby energii i wielką chęć poznawania świata- wyznaje mężczyzna.

- Moje potrzeby znacznie różniły się od jej pragnień. W pewnym momencie zauważyłem, że szukam wymówek, żeby nie uprawiać z nią seksu, ponieważ byłem tak bardzo przemęczony- dodaje.

- Mężczyźni zgłaszają się do mnie, mówiąc, że seks zawsze wydawał się im koniecznością. Niestety, po 12 godzinach pracy, wracają do domu zmęczeni, a seks jest ostatnią rzeczą, na jaką mają ochotę. Mimo to partnerka zachęca ich do kontaktu, wytyka, że dawno się do siebie nie zbliżali. Trudno im wtedy odmówić, ponieważ istnieje przekonanie, że mężczyźni zawsze mają ochotę na seks- wyjaśnia Wonatowska.

Rozmowa to podstawa

Partnerzy związani ze sobą przez długie lata nie zawsze ekscytują się sobą nawzajem tak, jak miało to miejsce w pierwszych miesiącach trwania relacji. Zaangażowanie w związku zmienia się, gdy widzimy ukochanego w różnych, często nowych okolicznościach i sytuacjach życiowych.

Nie tylko mniejsze pożądanie partnera może stać na drodze do udanego pożycia seksualnego. Podobne konsekwencje przyniesie przebywanie w związku, w którym partnerzy różnią się temperamentem.

W żadnym z podanych przypadków zmuszanie się do seksu nie naprawi relacji. Zamiast podgrzania atmosfery w sypialni ryzykujemy pogorszeniem kondycji psychicznej czy zrażeniem się do kontaktów seksualnych z partnerem.

Jeśli w związku brakuje czułości, powinno się pracować nad jej przywróceniem. Eksperci są zdania, że kluczem do sukcesu jest rozmowa.

- Jeśli tracimy zainteresowanie w związku, powinniśmy zadać sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje. Być może źródłem problemu są natury medycznej lub powiązane są z intensywnym i pracowitym etapem w życiu. Problemem w związkach jest także brak rozmów na temat seksu. Podejmujemy wówczas kontakt seksualny, który jest przewidywalny, bo nie potrafimy wyrazić naszych pragnień- mówi Patrycja Wonatowska.

Polacy są wciąż w sprawach seksu kulturowo powściągliwi. Niechętnie poruszamy ten temat, obawiając się, że nie znajdziemy w drugiej osobie zrozumienia.

Tymczasem bez wymiany własnych spostrzeżeń i doświadczeń trudno jest budować intymność. Zamiast namiętności wzrasta frustracja, niechęć oraz brak spełnienia, chociaż seksuolodzy jasno wskazują, że seks powinien być wyłącznie dopełnieniem związku.

- Każdy z partnerów powinien dać sobie przyzwolenie na decydowanie, kiedy ma ochotę na seks. Wiele osób wierzy, że to obowiązek. Dobrze, jeżeli regularnie go uprawiamy, ale powinniśmy zrozumieć, że nie jest to konieczność. Traktujmy seksualność jako dopełnienie relacji, nie jej podstawę. Możemy porównać to do jedzenia ptasiego mleczka. Zmuszając się do jedzenia jednego opakowania tygodniowo, w pewnym momencie początkowa ekscytacja zamieni się w niechęć- wyjaśnia seksuolożka.

Zobacz także:

Kiedy wynaleziono satysfakcję z seksu

Mężczyźni z niskim głosem mogą unikać zaangażowania się w związki

Jak przestać okłamywać siebie

Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje