Reklama

Reklama

O psie, który chodził po zamarzniętym akwenie

To był pracowity weekend dla strażaków z Krakowa. Jedna z interwencji dotyczyła czworonoga, który utknął na tafli lodu na środku zalewu. Mieszkańcy osiedla bez chwili wahania powiadomili służby. Całą sytuacje z brzegu obserwowali właściciele przerażonego psa.

To była chwila nieuwagi. Czarny kundelek niespodziewanie oddalił się podczas spaceru i wszedł na zamarzniętą taflę wody. 

Niestety, to była wyprawa w jedną stronę. Pies nie był w stanie zawrócić ze zmarzniętego zalewu na brzeg. 

Zaniepokojeni mieszkańcy Nowej Huty bez chwili wahania postanowili pomóc zrozpaczonej właścicielce, zawiadomili straż pożarną. 

Służby niemal natychmiast pojawiły się przy zamarzniętym zbiorniku. 

Przywoływanie Miśka, bo tak wabił się pies, na niewiele się zdało. Jeden ze strażaków wszedł do lodowatej wody i przywoływał psa, a kiedy ten pojawił się na tyle blisko, aby złapać go za obrożę, zdecydowanym ruchem to zrobił. 

Reklama


Pies nie uniknął kąpieli w nowohuckim zalewie, ale bezpiecznie został przetransportowany do brzegu. Tam czekali na niego Krakowianie, którzy bacznie przyglądali się całej akcji oraz właściciele, którzy natychmiast zapieli psa na smyczy. 

Zobacz także:


Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy