Istrię łatwo sprowadzić do roli atrakcyjnego, wakacyjnego kierunku. Słońce, wysokie temperatury, morze, dobre jedzenie - czego chcieć więcej? I to wszystko oczywiście prawda, ale… częściowa. Bo prawdziwa siła tego regionu tkwi głębiej. W miejscach, które nie zabiegają o uwagę. I w przestrzeniach, które trzeba odnaleźć samemu.
Archipelag ze snów
Na pierwszy rzut oka Park Narodowy Brijuni wygląda jak spokojna grupa wysp rozsypanych na Adriatyku. To jednak tylko pozory. W rzeczywistości to miejsce bardziej do odkrywania niż do klasycznego zwiedzania. Szerokie tereny, unoszący się w powietrzu zapach drzew, szum morza, brzmiący trochę jak przygotowana specjalnie dla turystów ścieżka dźwiękowa...

Ale chwilę później pojawia się historia, bo oprócz przyrody można natknąć się na ruiny rzymskich willi i pozostałości dawnych rezydencji. To dziwna, ale fascynująca mieszanka - Brijuni nie daje się zamknąć w jednej kategorii. Wizyta w tym miejscu dla każdego będzie oznaczać coś nieco innego. Co ciekawe, charakterystycznym elementem tego krajobrazu są egzotyczne zwierzęta, które trafiły tu w czasach Jugosławii jako część prywatnego parku safari.
Śladami dinozaurów
Na samym południu półwyspu leży natomiast przylądek Kamenjak. I przypomina, że historia tej ziemi sięga znacznie dalej niż średniowieczne mury. Można tu dosłownie stanąć w śladach dinozaurów odciśniętych w skałach miliony lat temu. Brzmi jak atrakcja dla dzieci? Nie tylko! To doświadczenie, które działa na wyobraźnię niezależnie od wieku.
Wokół rozciąga się dzika przyroda i bogata roślinność, w tym na przykład rzadkie gatunki storczyków. To jedno z tych miejsc, gdzie natura wciąż gra pierwsze skrzypce. Klimat sprzyja podróżom przez większą część roku. Lata są ciepłe i słoneczne, a zimy łagodne, choć poza sezonem część atrakcji działa w ograniczonym zakresie.
Góry, które zmieniają perspektywę
Z wybrzeża Istria wydaje się łagodna i przewidywalna. Pełna słońca, spokojnych zatok i miękkich linii krajobrazu. Wystarczy jednak skręcić w stronę Parku Przyrody Ucka, żeby zobaczyć zupełnie inne oblicze regionu. Droga zaczyna piąć się w górę, a wraz z nią powietrze staje się chłodniejsze, roślinność gęstsza, a widoki coraz bardziej surowe.

Zamiast szerokich plaż pojawiają się strome zbocza i skaliste ścieżki. Z czasem otwiera się panorama na Adriatyk, która pokazuje wybrzeże z zupełnie nowej perspektywy. To właśnie tutaj najlepiej widać, jak różnorodna potrafi być Istria.
Królestwo ptaków i wodnych zakątków
W okolicach Rovinja krajobraz ponownie się zmienia. Najpierw Palud - podmokły obszar i rezerwat ornitologiczny, w którym można obserwować liczne gatunki ptaków w ich naturalnym środowisku. Niedaleko znajduje się także kanał Lim - długa i wąska zatoka powstała z zalanej doliny rzecznej. Jej spokojna tafla wody i strome zbocza tworzą krajobraz, który wyraźnie wyróżnia się na tle wybrzeża Adriatyku.

Kolejna ukryta perełka? Jaskinia Baredine, gdzie stalaktyty i stalagmity tworzą formy, które wydają się zbyt perfekcyjne, żeby były dziełem natury. A na koniec coś, co łączy naturę z kulinarną przyjemnością. Las Motovun, ciągnący się wzdłuż doliny rzeki Mirny, to coś więcej niż piękne miejsce na spacer. To także królestwo trufli. I to nie byle jakich! Białe trufle z tego regionu należą do najbardziej cenionych na świecie.
Na Istrii są wreszcie i takie miejsca, o których nie przeczytamy w przewodnikach. Nie dlatego, że nie są warte uwagi. To raczej tak, jakby autorzy nie chcieli nam ich zdradzać i liczyli na to, że odkryjemy je na własną rękę. Małe wyspy, półwyspy dostępne tylko pieszo, zatoki bez nazw. To właśnie tu zaczyna się prawdziwa przygoda!










